Majowo-czerwcowe nudy kolarskie

Niniejszy tekst kieruję szczególnie do wszystkich tych, którzy chętnie odetchną od natłoku wiadomości związanych z Euro 2012. Głęboko wierzę, że w ostatnich latach grono kibiców kolarstwa szosowego w Polsce istotnie się powiększa, również dzięki obecności naszych kolarzy w najbardziej znanych wyścigach, choć zazwyczaj nie odgrywają w nich czołowych ról. Przyjrzyjmy się, co się wydarzyło w trakcie i po zakończeniu tegorocznego Giro d?Italia na szosach innych niż włoskie.

Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że pomimo kilku znanych i ważniejszych wyścigów znajdujących się w kalendarzu, działo się niewiele. Kolarski świat zamarł w oczekiwaniu na Tour de France i emocji nam poskąpił. Skąd taka teza? Odpowiedź jest względnie oczywista, jeśli przyjrzymy się faktom. Przyjrzyjmy się sześciu najważniejszym wyścigom, które odbyły się w ostatnich kilku tygodniach. Wziąłem pod uwagę tylko imprezy wieloetapowe należące do cyklu WorldTour albo posiadające kategorię 2.HC (gwoli wyjaśnienia, kod ten oznacza wyścig wieloetapowy elity mężczyzn kategorii Hors Categorie czyli tylko o jeden poziom niżej niż WorldTour).

Cztery Dni Dunkierki (fr. 4 Jours de Dunkerque), pięciodniowy [przyp. autora: od 50 lat trwa dłużej niż wskazuje na to jego nazwa] wyścig kategorii 2.HC, rozgrywany tradycyjnie na początku maja w regionie Nord-Pas-de-Calais we Francji:
– pierwsze dwa etapy po finiszu wygrał Niemiec Degenkolb, pokonany  na ostatnich metrach piątego etapu przez Włocha Pelucciego, trzeci padł łupem Francuza Engoulventa, który był najlepszy spośród 5-osobowej całkowicie francuskiej ucieczki, na czwartym etapie triumfował dwukrotny przełajowy mistrz świata Czech Stybar po udanym ataku na finałowym podjeździe;
– w wyścigu zwyciężył Jimmy Engoulvent (Saur-Sajasun), wyprzedzając Zdenka Stybara (Omega Pharma) i Johna Degenkolba (Argos-Shimano);
– Polacy Tomasz i Michał Olejnik (Veranda Rideau) oraz Jacek Morajko (Vacansoleil) zajęli dalekie miejsca (odpowiednio 58., 80. oraz 110.).

Wyścig Dookoła Bawarii (niem. Bayern Rundfahrt), pięciodniowy wyścig kategorii 2.HC rozgrywany pod koniec maja w Niemczech:
– wszystkie nieparzyste etapy [przyp. autora: o nieparzystych numerach] kończyły się finiszem z peletonu i zwycięstwem Włocha Petacchiego, na drugim etapie do mety dojechała 5?osobowa ucieczka (czołowa trójka na mecie: Rogers, Gusev, Coppel), 26-kilometrową jazdę na czas rozgrywaną jako czwarty etap wygrał znów Rogers przed swoim rodakiem i kolegą z zespołu Richiem Porte oraz Coppelem;
– w końcowej klasyfikacji triumfował Australijczyk Michael Rogers (Sky) przed Francuzem Jerome Coppelem (Saur-Sajasun) i Rosjaninem Vladimirem Gusevem (Katusha);
– Jarosław Marycz (Saxo) był czternasty w końcowej klasyfikacji i ten przyzwoity wynik zawdzięcza przede wszystkim bardzo dobrej jeździe na czas, w której zajął 15. miejsce, przegrywając jedynie o 1 sekundę z powracającym po kontuzji wielokrotnym mistrzem świata w tej specjalności Szwajcarem Fabianem Cancellarą.

Wyścig Dookoła Belgii (fr. Tour de Belgique), pięciodniowy wyścig kategorii 2.HC rozgrywany pod koniec maja od ponad 100 lat:
– pierwsze trzy etapy wygrał Niemiec Greipel (Lotto), za każdym razem wyprzedzając na finiszu Włocha Napolitano (Acqua & Sapone), na czwartym etapie (20-kilometrowej jeździe na czas) pokazał się kolejny, wracający po kontuzji do normalnego ścigania, pretendent do złotego medalu olimpijskiego – Niemiec Tony Martin, deklasując rywali (wyprzedzając o ok. 50 sekund Holendrów Westrę i Terpstrę), natomiast udaną ucieczką zakończył się ostatni etap, w którym zwyciężył Kolumbijczyk Betancur;
– ostatecznie wyścig wygrał Tony Martin, reprezentujący grupę Omega Pharma, przed Lieuwe Westrą (Vacansoleil) i Hiszpanem Carlosem Barredo (Rabobank);
– Polacy nie startowali.

Wyścig Dookoła Kalifornii (ang. Amgen Tour of California), ośmiodniowy wyścig kategorii 2.HC, który od kilku lat jest najważniejszą imprezą kolarską w USA, mimo że w tym roku rozgrywany był dopiero po raz siódmy:
– na pierwszych czterech i ostatnim etapie triumfował Słowak Peter Sagan (najpierw czterokrotnie pokonując na finiszu Niemca reprezentującego barwy Australii Hausslera, a potem samego Toma Boonena), ponadto na szóstym etapie był najszybszy z peletonu, który nie dogonił ostatniego z uciekinierów Francuza Georgesa. Prawie 30-kilometrową jazdę na czas wygrał Zabriskie, a pierwsi na metę najtrudniejszego górskiego etapu (siódmego), kończącego się niemal 8-kilometrowym podjazdem poprzedzonym bardzo długą wspinaczką, przyjechali Holender Gesink i Kolumbijczyk Atapuma;
– w wyścigu zwyciężył Robert Gesink (Rabobank) przed dwoma amerykańskimi kolarzami z grupy Garmin Davidem Zabriskie i Thomasem Danielsonem;
– Polacy nie startowali.

Kryterium Delfinatu (fr. Critérium du Dauphiné), jeden z dwóch najważniejszych wyścigów poprzedzających Tour de France, zaliczany również do klasyfikacji WorldTour, rozgrywany na początku czerwca na trasach Prowansji i francuskich Alp (fragmenty niektórych z ośmiu etapów bardzo często pokrywają się z trasami Wielkiej Pętli):
– krótki prolog (niespełna 6-kilometrową jazdę na czas) wygrał aktualny mistrz Australii w tej specjalności Luke Durbridge (Orica GreenEdge), potem działo się już niezbyt wiele, ponieważ po pierwszym etapie na fotelu lidera zasiadł Bradley Wiggins (Sky), który żółtej koszulki nie oddał już do końca wyścigu. Brytyjczyk znokautował rywali na długiej czasówce, wygrywając nie tylko z mistrzem świata Tonym Martinem, ale pozbywając się w ten sposób większości konkurentów, których oddech na plecach dotychczas czuł (dość powiedzieć, że po trzecim etapie czyli w ?połowie? wyścigu w minucie mieściło się aż 61 kolarzy). Aby pozostać wiernym kronikarskim obowiązkom, podam zwycięzców pozostałych etapów, których jednak wyniki nie miały specjalnego znaczenia, bowiem grupa lidera, mająca zresztą jeszcze dwóch silnych zawodników w pierwszej dziesiątce (Rogers i Froome) kontrolowała w pełni sytuację, odpierając ataki zarówno Australijczyka Cadela Evansa (BMC), jak i Belga Jurgena Van der Broecka (Lotto) czy Słoweńca Janeza Brajkovicia (Astana). Na pozostałych etapach ze zwycięstw cieszyli się kolejno: Evans, Hiszpan Moreno (Katusha), Norweg Boasson Hagen (Sky), Francuz Vichot (FDJ), Kolumbijczyk Quintana (Movistar) i ponownie Moreno;
– na kolejnych miejscach w klasyfikacji końcowej za Wigginsem uplasowali się ostatecznie dwaj Australijczycy – Michael Rogers oraz nieskutecznie walczący do końca Cadel Evans;
– Maciej Paterski reprezentujący grupę Liquigas zajął aż 37. miejsce, choć zaczął od fatalnej jazdy na czas (dopiero 141. lokata) i tylko na ostatnim etapie zameldował się na początku drugiej dziesiątki z minimalną stratą do czołówki.

Wyścig Dookoła Szwajcarii (fr. Tour de Suisse), dziewięcioetapowy wyścig uznawany obok Tour de Pologne za jeden z najważniejszych po wielkiej trójce (również zaliczany do cyklu WorldTour), organizowany od prawie 80 lat (tylko z krótkimi przerwami w trakcie II wojny światowej):
– w najdłuższym czerwcowym wyścigu po czterech etapach szampana otwierał Peter Sagan, aczkolwiek tym razem nie tylko po finiszach z peletonu, bowiem wygrał również rozpoczynającą wyścig krótką czasówkę, podczas której okazał się minimalnie lepszy od znajdującego się w coraz lepszej formie Cancellary. Końcówka najbardziej interesującego etapu drugiego toczyła się pod dyktando Franka Schlecka, który jednak nie wytrzymał do samego końca i dał się ograć Portugalczykowi Rui Costa, choć wcześniej próbowali również swoich sił tacy znani kolarze jak Cunego, Gadret, Gesink czy Danielson. Na pozostałych etapach triumfowali Rosjanin Isaichev (Katusha), Włoch Albasini (Orica GreenEdge) i Estończyk Kangert (Astana) – po wielokilometrowych ucieczkach oraz Szwed Kessiakoff (Astana) w drugiej czasówce , w której znów drugi był Cancellara (przegrywając raptem o 25 metrów, jeśli przeliczymy czas na odległość);
– w końcowej klasyfikacji triumfował Rui Costa (Movistar) przed Frankiem Schleckiem (Saxo) i Leipheimerem (Omega Pharma), przy czym różnice czasowe w czołowej dziesiątce były naprawdę niewielkie, ba jeszcze ósmy zawodnik stracił do zwycięzcy mniej niż minutę;
– Polacy znów nie startowali.

W ramach podsumowania chciałbym podzielić się garścią wniosków wyciągniętymi po bardziej szczegółowej analizie zarówno przebiegu, jak i rezultatów poszczególnych wyścigów. Większość etapów płaskich bądź pagórkowatych na każdej imprezie wygrywał ten sam kolarz – znany sprinter (Degenkolb, Petacchi, Greipel oraz w dwóch wyścigach Sagan), jedyny wyjątek stanowiło Critérium du Dauphiné, gdzie tylko Moreno wygrał więcej niż 1 etap, ale tam większość etapów nie preferowała sprinterskiej walki na mecie. Stąd też między innymi tytuł niniejszego opracowania, bo jeśli na finiszach dominuje jeden z kolarzy, to emocji mamy znacznie mniej. O ostatecznym kształcie klasyfikacji końcowej decydowały rezultaty jednego z najtrudniejszych etapów albo etapu zakończonego ucieczką znanych zawodników oraz w niewielkim stopniu czasówka, ale tylko gdy była dostatecznie trudna lub długa (jak to miało miejsce w krótkim Tour of Belgium oraz w Critérium du Dauphiné, gdzie na 53-kilometrowej trasie różnice zrobiły się zbyt duże, aby mogli je zniwelować kolarze jadący niedostatecznie przekonująco w górach). Pozostałe ucieczki (trzeba przyznać, że w porównaniu z ubiegłymi latami dosyć liczne) jak zwykle nie miały kompletnie wpływu na klasyfikację końcową, bowiem uczestniczyli w nich zawodnicy kompletnie nieliczący się w klasyfikacji, za którymi pogoń nie leżała w interesie liderów. Ponadto, analogicznie jak w wielkich tourach, ostatni etap nie miał praktycznie żadnego wpływu na końcową klasyfikację, choć w krótszych wyścigach nie jest to nigdy etap przyjaźni. Jedynym wyjątkiem był Tour of Belgia, w którym Holender Terpstra stracił miejsce na podium właśnie w ostatniej odsłonie tej imprezy. Jako pozytywny element rywalizacji należy podkreślić, że w żadnym z wyścigów nie zwycięż kolarz, który nie wygrał żadnego z etapów, co zdarza się w ostatnich latach coraz częściej. Niedługo zapomnimy już o zawodnikach, którzy potwierdzali swoja supremację, pokazując swoją siłę na kilku etapach, obecnie już tylko sprinterzy biją takie rekordy. Polacy niestety zniknęli z czołówki peletonu, ale głównie dlatego że odpoczywali po trudach kwietniowych wyścigów oraz Giro d?Italia, w którym tak licznie zaznaczyli swoją obecność (choć już nie tak udanie jak w marcowo-kwietniowych występach).

Na koniec zostawiłem najbardziej kontrowersyjną konkluzję. Niestety już od dawna nie obserwuję dostatecznie ekscytującej rywalizacji na etapach górskich. Zaostrzenie kontroli antydopingowych spowodowało z jednej strony pozytywny skutek w postaci zmniejszenia dysproporcji między kolarzami ze ścisłej czołówki, co powinno jednocześnie zaowocować zwiększeniem konkurencyjności i atrakcyjności wyścigów, jednak z drugiej strony objawia się nieustannymi kolarskimi szachami. Szczególnie widoczne bywa to w ostatnich latach na dużych wieloetapowych wyścigach, gdzie na trudnych podjazdach kończących etapy zawodnicy walczący o czołowe miejsca pilnują się nawzajem niemal do ostatniej chwili aż robi się już zbyt późno, aby udało się wypracować istotny zysk albo w znaczącym stopniu odrobić straty. Przyjrzałem się dokładniej wynikom wyścigów Giro d?Italia, Tour de France i Vuelta a Espa?a od 1999 roku, biorąc pod uwagę przewagę jaką uzyskał zwycięzca wyścigu na drugim i dziesiątym kolarzem w końcowej klasyfikacji. Jakie prawidłowości można spostrzec? Bardziej szczegółowo o tej analizie napiszę przy innej okazji, teraz zasygnalizuję jedynie, że można zauważyć tu ogólną tendencję spadkową, najbardziej znaczącą w przypadku Tour de France.

A skoro już jesteśmy przy Wielkiej Pętli (fr. La Grande Boucle), to należałoby zadać pytanie, kto błyszczał w ostatnim czasie oraz czy i jaki to będzie miało wpływ na przebieg Tour de France? O tym napiszę w następnym materiale, gdy poznamy już przynajmniej większość składów następujących osiemnastu teamów, które zgodnie z regułami Międzynarodowej Unii Kolarskiej mają obowiązek wziąć udział w każdym wyścigu z cyklu World Tour: AG2R La Mondiale (Francja), Astana Pro Team (Kazachstan), BMC Racing Team (USA), Euskaltel – Euskadi (Hiszpania), FDJ – Big Mat (Francja), Garmin – Barracuda (USA), Orica Greenedge Cycling Team (Australia), Katusha Team (Rosja), Lampre – ISD (Włochy), Liquigas – Cannondale (Włochy),  Lotto Belisol Team (Belgia), Movistar Team (Hiszpania), Omega Pharma – Quickstep (Belgia), Rabobank Cycling Team (Holandia), Radioshack – Nissan (Luksemburg), Sky Procycling (Wielka Brytania),  Team Saxo Bank (Dania), Vacansoleil – DCM Pro Cycling Team (Holandia) oraz czterech, które zostały zaproszone do wyścigu przez organizatorów: Argos – Shimano (Holandia), Cofidis, le crédit en ligne (Francja), Saur – Sojasun (Francja), Team Europcar (Francja).


pubsport.pl
Marek J. Śmietański
Bardziej analityk i statystyk niż dziennikarz sportowy, jednak tylko z zamiłowania. Oprócz tego, incydentalnie dziennikarz muzyczny. W życiu zawodowym - pracownik naukowo-dydaktyczny Wydziału Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Łódzkiego. Choć amatorsko uprawiałem jedynie tenis stołowy i koszykówkę, to obecnie moje zainteresowania koncentrują się na wielu przeróżnych dyscyplinach, jednak ze wskazaniem na kolarstwo.
http://smietan.wordpress.com