Malaga na punkt, Real na minus.

Mecz Realu z Malagą ciężko było oglądać do końca i skupiać się na taktyce, gdy na boisku piłkarze pokazywali jak nie grać, jak nie powinien zmierzać do mistrzostwa Real Madryt. Remis całkowicie zasłużony dla podopiecznych Manuela Pellegriniego. 

Śmiem twierdzić, że Królewscy zagrali gorzej niż Podbeskidzie z Ruchem, ale ci pierwsi zremisowali wykorzystując stałe fragmenty gry i brak krycia obrońców Niebieskich, zaś Królewscy zostali zdominowani przez Malagę, skupiającą się na defensywie. Demichellis i spółka przejęli rolę generała, a Real szeregowego. Goście wyprowadzali kontry. Po jednej z nich, zakończonej faulem Granero przed polem karnym sędzia podyktował rzut wolny. Santi Cazorla wykorzystał podbramkowe zamieszanie i zaraz po gwizdku skierował piłkę w samo okienko bramki Ikera Casillasa, gdy na zegarze dobijała 92 minuta meczu. Warto odnotować, że to piąty gol byłego zawodnika Villarealu z rzutu wolnego w tym sezonie. Co dziwniejsze, Cristiano Ronaldo na ponad 40 prób nie wykorzystał jeszcze żadnej. Komentatorzy Canal+ pokusili się o żart po jednej z jego prób. Mianowicie wspomnieli, że nawet gdyby na bramce postawić drugą i dostawić słupy, piłka po strzale Portugalczyka i tak nie wpadłaby do bramki. Cr7 zaliczył w meczu tylko asystę, posyłając futbolówkę na głowę niepilnowanego Karima Benzemy. Francuz skierował piłkę do siatki po raz czternasty w lidze, czym zrównał się z Fernando Llorente czy Roberto Soldado, autorowi hat-tricka w meczu z Athletic Bilabo. Benz mógł pokonać Wilfredo Caballero – golkipera Malagi ? niejednokrotnie, ale nie wykorzystał sytuacji, po których wynik meczu mógł być już rozstrzygnięty, na niekorzyść przyjezdnych.

Pomocnik Malagi zbudził Real ”odbierając” im dwa ”oczka”. Pokazał, że droga do mistrzostwa nie wiedzie przez lekceważenie rywala, z którym w dziewiątej kolejce wygrało się cztery do zera. Należą mu się brawa za zapewnienie punktu Boquerones, ważnego w kontekście walki o kwalifikację do Ligi Mistrzów w następnym sezonie. Na razie Andaluzyjczycy plasują się na piątej pozycji, mając tyle samo zgromadzonych ”oczek” co Levante, ale ze względu na gorszy bilans bramkowy – zaledwie jedna stracona bramka więcej – oglądają plecy ”Żab”.

Po spotkaniach z Betisem i Rayo pojawiło się zwątpienie w ekipę Mourinho, grającą ociężale, bez polotu na skrzydłach – co wiążę się z kontuzjami Di Marii i Coentrao – wygrywała, choć do końca zwycięstwa nie była pewna. W spotkaniu na Estadio Manuel Ruiz de Lopera, dopiero bramka Ronaldo na 20 minut przed końcem spotkania dała trzy punkty. Nerwowo było w Vallecas, gdzie  o pełnej puli znowu zaważył gol Portugalczyka, strzelony piętką sprzed pola karnego. Z Espanyolem Królewscy rozliczyli się szybko i sprawnie, ale nie wszystkie spotkania do zakończenia sezonu będą mieć taki scenariusz. Należy się raczej przygotować na trudne i ciężkie starcia, wymagające pracy całego zespołu, włącznie z rezerwowymi, którzy wejdą na boisko w końcówce by utrzymać wynik. Mam tu na myśli Callejona, Higuaina, Coentrao i Sahina. By zmusić Blancos do pracy i wyzbycia się pewności siebie potrzebna jest rywalizacja w zespole – wiem, nie odkryłam tu Atlantydy, ale zmierzam do czegoś innego. Jeśli Xabi Alonso nie ma zmiennika brak mu świeżości. Jego forma dołuje. W tej sytuacje naturalnie powinien mieć zmiennika, tymczasem Granero i Sahin miast grać, stają się stałymi kibicami na Bernabeu, zawsze na ławce pracujący w imię zespołu. Niespełnieni jako piłkarze w sezonie 2011/12 i wahający się pomiędzy powołaniem na najbliższy mecz, a odsunięciem od składu. Czy ktoś jeszcze pamięta, że Turek w ubiegłym sezonie był współtwórcą mistrzostwa Niemiec dla Borussi Dortmund (pierwszego od 2002 roku)? Przejdźmy dalej do bocznych obrońców. Arbeloa i Marcelo grają poniżej oczekiwań. Brakuje koncentracji w defensywie, pełnego skupienia przez 90 minut. Real ograniczony pressingiem podporządkowuje się przeciwnikowi. Nadzieja na przebudzenie tkwi w remisie z Malagą, The Special One powinien zmotywować zawodników do cięższej pracy, a przede wszystkim musi wymyśleć sposób na słaby punkt Blancos w tym sezonie. Stałe fragmenty gry. Klub, który chce zdobyć mistrzostwo i w planach ma La Decime nie może gubić krycia w polu karnym. Nie może tracić bramek w prawie każdym spotkaniu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego czy wolnego.

Królewscy stracili pierwsze punkty od 11 grudnia, dnia kiedy polegli na Bernabeu z Barceloną w stosunku 1:3. Ich główni rywale – Katalończycy zgubili punkty przegrywając na gorącym terenie w Pampelunie, remisując: w derbach z Espanyolem i bezbramkowo z Villarealem.  Po jedenastu kolejnych wygranych meczach Real nie zdobył pełnej puli i ma ”tylko” osiem punktów przewagi nad FC Barceloną. Może się to wydawać sporą różnicą, ale wygląda to zupełnie odwrotnie gdy spoglądamy w terminarz spotkań Realu. Pięć meczów u siebie: z Realem Sociedad, Valencią, Sportingiem Gijon, Sevillą i RCD Mallorca. Z Barralets Królewscy zmierzą się w ostatniej kolejce i może to być już mecz o pietruszkę, ale nie musi. Rozkład wyjazdowy tylko dla odważnych:

– Villareal – miejsce czwarte w sezonie 2010/11 i awans do Ligi Mistrzów. Pożegnanie się z fazą grupową po zerowym dorobku punktowym. 27 punktów po 27 rozegranych kolejkach. Zaledwie sześć zwycięstw i aż 41 straconych bramek przy 22 strzelonych – najmniej w lidze wespół z Realem Saragossa. 17 pozycja w tabeli i brak formy – porażki z Mallorką, Saragossą, Getafe i Levante , a także remis z Athletic Bilbao. Zwolnienie dotychczasowego trenera Jose Moliny. Jednak efekt nowej miotły może dać nowy szkoleniowiec Kanarków – Miguel Ángel Lotina. Na jego barkach spoczywać będzie utrzymanie klubu z Walencji w La Liga. Miejmy nadzieję, że El submarino amarillo nie podzielą losu zdegradowanego do Segunda Division – Deportivo La Coruna, w którym swój odcisk zostawił właśnie M.A. Lotina. Dla Realu może to być trudny mecz. Zespół walczący o utrzymanie zagra na 120%, i sądzę, że stałe fragmenty gry w połączeniu ze skupieniem się na defensywie, na którą duży nacisk kładzie Hiszpan będą kluczem do utrzymania.

Królewscy wyjadą także do Pampeluny, gdzie miejscowa Osasuna jest niezwykle mocna. Na 14 spotkań u siebie tylko dwa przegrała, a wygrała aż osiem meczy m.in. z FC Barceloną i Athletic Bilbao. Ciężkie boje czekają ich także na Vincente Calderon z Atletico, Camp Nou, San Mames i w Andaluzji z Granadą. Pięć meczów u siebie, sześć na wyjeździe, a na widnokręgu Gran Derbi.


pubsport.pl
Kasia Bącalska
Dziennikarstwem zainteresowałam się paradoksalnie w klasie dziennikarskiej. Zaczynałam od organizacji wydarzeń kulturalnych w Katowicach m.in (Tydzień Teatrów Lalkowych), reportaży z "dzielnicy", felietonów sportowych dla gazetki szkolnej i tekstów "do szuflady". Przestało mi to wystarczać i zaczęłam publikować na pubsport.pl (znaleźć mnie też możecie na blogu - jedenastunamurawie.blox.pl) oraz na portalu transfery.info. W marcu tego roku poprowadziłam prezentację zawodników GKS Katowice wespół z Radosławem Bryłką - rzecznikiem klubu. Od października studentka.....choć jeszcze nie wie jaki kierunek i lokalizację weźmie na ster.
http://jedenastunamurawie.blox.pl/html