Małe święto Hiszpanów

Od finału Ligi Europy dzielą nas już tylko godziny. Wiadomo, że trofeum wpadnie w ręce „atletycznego” klubu piłkarskiego z Hiszpanii. Na Stadionie Narodowym w… Bukareszcie środowego wieczoru roztrzygnie się, czy Puchar UEFA zdobędzie ekipa z Madrytu (i nie będzie to Real), czy też z Bilbao.

Zimą, kiedy zakończyły się fazy grupowe w europejskich pucharach, wiele było głosów, że sprawę wygranej rozgrzygną między sobą kluby z Premier League z Manchesterami na czele. Rzeczywistość okazała się jednak inna – znów zespoły z Półwyspu Iberyjskiego miały najwięcej do powiedzenia. Rok temu w finale spotkały się dwie drużyny z Portugalii (Porto pokonało Bragę 1:0), tym razem będą dwie z Primera División. W taki oto sposób iberyjskie federacje nabijają punkty do klubowego rankingu UEFA.

Atletico Madryt w tym sezonie w LE ostatni raz przegrało w październiku na wyjeździe z Udinesse. Od tego czasu podopieczni Diego Simeone wygrywają wszystkie swoje mecze – uzbierało się już 11 kolejnych wygranych! Większość z nich była dość przekonująca, widać zatem, że Los Rojiblancos traktują te rozgrywki poważnie. Na drodze stołecznego klubu w fazie pucharowej stały Lazio, Besiktas, Hannover 96 i Valencia.

Z kolei Athletic Bilbao to rewelacja tego sezonu Europa League. Zwłaszcza na swoim stadionie, San Mames, niesieni dopingiem swojej fantastycznej publiczności potrafili utrzeć nosa dobrym klubom (i przy okazji bukmacherom). Największe wrażenie drużyna prowadzona przez Marcelo Bielsę zrobiła pokonując dwukrotnie Manchester United 1/8. Wcześniej Baskowie wyeliminowali Lokomotiv Moskwa, a potem Schalke i Sporting (który także sporo namieszał w tym sezonie).

W rozgrywkach ligowych okazywało się, iż ten, kto był gospodarzem, wygrywał spotkanie. Jednak bardziej przekonujące, wyższe zwycięstwo odnieśli na San Mames piłkarze z Bilbao (3:0). Z drugiej strony, wielokrotnie okazywało się, że na wyjeździe idzie im nieco słabiej. Finał Ligi Europy to mecz na neutralnym terenie, w dodatku dość ezgotycznym piłkarsko miejscu. Atut własnego obiektu, okolic, klimatu odpada.

Atletico z Europa League ma bardzo dobre wspomnienia, zwłaszcza sprzed dwóch lat, kiedy to triumfowało. Drużyna trochę się zmieniła, ale jeszcze jest w składzie wielu, którzy unosili Puchar UEFA w 2010 roku. Mozna powiedzieć, że drużyna z Vicente Calderon jest już ograna w tych rozgrywkach, co może być atutem także i w środowym finale.

Według mnie, to właśnie madrytczycy są faworytem do wygranej, lecz naprawdę bardzo minimalnym. Przecież często w sporcie zdarza się, że rewelacja turnieju go wygrywa, choć na przykład Braga (coś jak Athletic w tej edycji – traktuję to w tej samej kategorii) przed rokiem została zatrzymana przez FC Porto na Dublin Arena. Pamiętajmy, że zwycięskiego gola dla Smoków zdobył obecnie napastnik Atletico – Radamel Falcao.

Szczerze mówiąc, to chciałbym, żeby widowisko trwało dłużej niż 90 minut. To będzie takie małe święto dla hiszpańskiej piłki – w końcu to będzie ich jedyne, jak dotąd, klubowe trofeum w tym roku. Ktokolwiek uniesie trofeum za wygranie Europa League 2011/2012, zasłuży na nie w przekroju całych rozgrywek. Athletic i Atletico nie olewały sobie tej drugiej w hierarchii UEFA ligi i traktowały  je priorytetowo. Za samo sportowe podejście do sprawy, już oba kluby wywalczyły medale. Kwestia koloru roztrzygać się będzie od godziny 20:45. Oby podczas pięknego, typowo hiszpańskiego (czyt. ofensywnego) spektaklu!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl