„Mały” nie jest wielki

No to się Patryk Małecki doigrał. Tak, Wisła Kraków odsunęła swojego skrzydłowego od zespołu do końca sezonu 2011/2012. Czego jak czego, ale tego się nie spodziewałem. Jednak, moim zdaniem, to dobrze. Nic ani nikt nie jest ważniejszy od klubu jaki piłkarz reprezentuje. Małecki już nie raz ani nie dwa, a znacznie więcej razy, najzwyczajniej w świecie przegiął.

Często jego niektóre zagrania mnie irytowały, denerwowałem się, czemu gra zbyt indywidualnie i – mimo możliwości podania – próbuje kiwnąć na siłę kilku rywali. Strzały z lewej nogi z 35 metrów też mnie wkurzały. Ale on na boisku miał coś takiego co mnie ujmowało. Lubiłem go. Nie odstawiał nogi. Walczył. Dodatkowo też nieźle grał. Można by powiedzieć: to jest zawodnik z charakterem.

Okazało się, że jest inaczej. Małecki to chyba jednak zawodnik bez charakteru i tutaj w żadnej mierze nie mówię o jego grze. Na boisku – owszem – potrafi go pokazać, ale gdy już murawę opuszcza, widać brak tego charakteru, a oprócz tego kłania się u Patryka kompletny brak myślenia. Przykładów jest mnóstwo.

Jednym z nich może być sytuacja z meczu sparingowego jeszcze za kadencji trenera Kasperczaka, kiedy „Mały”, z racji tego, że usiadł na ławce postanowił odmówić późniejszego wejścia na boisko. Nie rozumiem jak można tak się zachować w meczu sparingowym. Przecież w nich trenerzy stosują różne ustawienia, rotują składem i Patryk absolutnie nie miał się na kogo obrażać. Po takiej sytuacji można też stwierdzić, że zawodnik nie ma charakteru. On, nawet jak był niemiłosiernie wkurzony, chociaż nie miał za bardzo o co, to mając charakter, powinien wyjść na plac gry i pokazać, że trener popełnił błąd nie wystawiając go, że zasługuje na miejsce w pierwszym składzie. A nie, siedzę na ławce, to jestem obrażony na cały świat i mam całe otoczenie w głębokim poważaniu. Nie tędy droga.

Drugi przykład? Chociażby wysyłanie przez Patryka „pikników” z Reymonta na drugą stronę Błoń. Znowu nie zastanowił się co mówi, znowu nie pomyślał, jakie może to nieść za sobą konsekwencję. Klub wytrzymał, chociaż jakąś małą karę po tym zdarzeniu Małecki poniósł. Chwilę później, w derbach Krakowa, wulgarnie i rasistowsko zwyzywał Saidiego Ntibazonkizę. Ale klub wciąż większych kar nie stosował, chociaż przemową o wysyłaniu ?pikników? na stadion Cracovii, niewątpliwie Patryk zaszkodził wizerunkowi Wisły.

Teraz tak nie było. Władze ekipy spod Wawelu nie wytrzymały. Gruchnęła wiadomość o tym, że ?Mały? został odsunięty od zespołu do końca sezonu. I mówię: „dobrze mu tak”. Wreszcie zarząd, tą decyzją, pokazał, że nikt nie jest ważniejszy od zespołu. Patryk naprawdę zasłużył. Za całokształt. Rozumiem, gdyby Małecki był zdenerwowany tym, że jest ściągany w 57. minucie, a do momentu zmiany gra świetnie. Ale ten zawodnik to był przecież chyba najgorszy z graczy „Białej Gwiazdy”. Na zmianę zasłużył i to już wcześniej. Właśnie, może gdyby zmiana nastąpiła wcześniej to z taką reakcją skrzydłowego Wisły byśmy się nie spotkali, bo w wywiadzie udzielonym skwk.pl, mówi: Był to pierwszy mecz w tej rundzie i ja byłem zdegustowany, że trener mnie zdejmuje z boiska w 57 minucie, a nie w przerwie, to była sportowa złość.

Swoją drogą, ciekawe tłumaczenie. Rzeczywiście Patryk, ten trener Moskal to jest okrutny, jak on mógł cię zdjąć w 60 a nie 45 minucie. Powiem tak, zawodnika w ten sposób tłumaczącego się jeszcze nie widziałem.

Małecki to egoista. Mówi, że Wisła to jego klub, że go kocha, ale w wielu sytuacjach widać, że tak naprawdę jest inaczej. Tym co zrobił schodząc z boiska w meczu ze Standardem, a także jego zachowanie po tym spotkaniu świadczy o tym, że dla niego przede wszystkim liczy się własne dobro, a nie dobro klubu. Oczywiście, jest coraz mniej piłkarzy, którzy za dany klub by umierali, walczyli do ostatniej kropli potu, wreszcie poświęcali jednemu klubowi większość kariery. Jednak resztki profesjonalizmu trzeba zachować. Tak jak Małecki zachowywać się po prostu nie wolno. To nie klubik z B ? klasy, to mistrz Polski. Takie zachowanie Patryka to nie tylko plama na wizerunku samego zawodnika, ale także całego klubu, w którym gra.

Bardzo się na tym chłopaku zawiodłem. Grać potrafi, mógł jechać na Euro, ale sam po prostu zawalił sprawę. Patryk Małecki to zawodnik, który mentalnie wciąż nie dorósł do bycia zawodnikiem z prawdziwego zdarzenia.


pubsport.pl
Daniel Flak

Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html

http://daniel99.blox.pl