Marek Koniarek: poziom ekstraklasy jest słaby

logo T-Mobile Ekstraklasa jpg

W naszej lidze wciąż za dużo jest przypadkowości. No i znowu nie widać drużyn, które można wystawić w europejskich pucharach bez obawy o kompromitację – uważa Marek Koniarek, jeden z najlepszych strzelców w historii ekstraklasy, który zdobywał bramki m.in. dla Widzewa Łódź i GKS-u Katowice, a obecnie jest dyrektorem sportowym II-ligowego Rozwoju Katowice.

Jak się panu podobało to, czym do tej pory wiosną uraczyli nas piłkarze polskiej ekstraklasy?

No cóż, nie ma co się czarować, poziom jest słaby. Trudno jest przewidzieć, kto z kim wygra dane spotkanie. Zbyt często o wyniku decyduje dyspozycja dnia i nawet dużo słabszy zespół, grając wystarczająco agresywnie, może liczyć na korzystny rezultat. Szczerze mówiąc, obstawianie wyników w polskiej lidze jest bardzo niewdzięcznym zajęciem. Weźmy choćby wyniki z ostatniego weekendu – niemal wszystko przemawiało za wygraną będącego na fali Ruchu z Piastem w ekstraklasie i GKS-u Katowice z Okocimskim w pierwszej lidze. A tymczasem oba mecze zakończyły się porażkami gospodarzy…

Ten słaby poziom, o którym pan mówi, zmienił się jakoś względem poprzednich sezonów?

Nie zaryzykuję stwierdzenia, że poziom rozgrywek się mimo wszystko podwyższa. Tak jak mówiłem, za często zdarza się sytuacja, że kto ma lepszy dzień, wygrywa. Wiele teoretycznie mocniejszych zespołów, kiedy tylko dostaje twardo walczącego rywala, ma już problem z organizacją własnej gry i nie potrafi sobie poradzić z oczekiwaniami kibiców.

Do zakończenia pierwszej części sezonu pozostały jeszcze cztery kolejki. Przewiduje pan jeszcze jakieś roszady jeżeli chodzi o skład grupy mistrzowskiej i spadkowej?

Różnie to jeszcze może się ułożyć. Po ostatniej kolejce różnice punktowe znowu się zmniejszyły i zarówno Lechia, jak i Cracovia będą jeszcze powalczyć o czołową ósemkę. Wydaje mi się, że mimo wszystko większe szanse na grę z najlepszymi mają gdańszczanie, ale ich terminarz nie należy też do najłatwiejszych. Zawisza i Jagiellonia także grają w kratkę i można się po nich spodziewać dosłownie wszystkiego. Nie zdziwię się, gdy ta rywalizacja rozstrzygnie się dopiero wraz z końcowym gwizdkiem ostatniej kolejki zasadniczej fazy rozgrywek.

A co ze śląskimi klubami? Będzie chociaż jeden na ligowym podium?

Jesienią przez długi czas wydawało się, że Górnika stać na najlepszą trójkę. Teraz wiosną imponował z kolei formą Ruch. I patrząc na układ tabeli, chyba ciągle w Chorzowie mogą mieć uzasadnione nadzieje na podium. Teraz wprawdzie potknął się z Piastem, ale to się zdarza.

Zaskoczyła pana nominacja Roberta Warzychy na stanowisko trenera Górnika?

Powiem tak: nie zawsze nowy trener robi cuda. Fajnie, że dostał okazję pracy w Zabrzu, ale nie wiemy do końca, co on tam tak naprawdę zastał. W wielu przypadkach, owszem, działa efekt tzw. nowej miotły, ale jeśli zespół jest rozbity psychicznie i w słabej formie fizycznej, to nawet Jose Mourinho od razu mu nie pomoże. Z dnia na dzień często niewiele można robić i należy o tym pamiętać, rozliczając trenerów. Nie demonizowałbym natomiast sytuacji organizacyjnej klubu. Najważniejsze jest mieć grupę fajnych chłopaków, którzy chcą coś osiągnąć, a nie pieniądze. Pewnie, że finanse są bardzo istotne, ale nie można przeceniać ich roli. Czasem nadmiar pieniędzy sprawia, że zawodnikom odbija. W biedzie też można dojść do czegoś w naszej lidze, dlatego nie usprawiedliwiajmy zawsze naszych ligowców kiepskim stanem klubowych finansów.

Kończąc śląski wątek – GKS Katowice dołączy latem do przedstawicieli regionu w ekstraklasie?

Presja na awans jest bardzo duża. Siedząc na trybunach, czuje się ją wyraźnie. Najbliższe cztery tygodnie dadzą odpowiedź co do najbliższej ligowej przyszłości klubu. Przez ten czas „Gieksa” zagra kolejno u siebie z GKS-em Bełchatów, na wyjeździe z Miedzią Legnica, u siebie z Górnikiem Łęczna i na wyjeździe z Arką Gdynia. Po tych spotkaniach, w większości z bezpośrednimi rywalami do awansu, będzie już wszystko „posprzątane”. Na pewno GKS stać na dużo lepszą grę niż do tej pory. Nie ukrywam jednak, że podczas meczów widzę też czasami obrazki, które mnie martwią. Bo jeśli GKS ma aut, a żaden z zawodników nie pokazuje się wyrzucającemu piłkę, to coś jest nie tak…

A jak ocenia pan to, co dzieje się z Widzewem? Nie tylko zdaniem analityków z firmy bukmacherskiej Fortuna, podopieczni Artura Skowronka są głównym kandydatem do spadku……

Wszystko idzie tam w złym kierunku. Szkoda mi, że tak się dzieje, bo sporo lat spędziłem w tym klubie. A tymczasem wiele wskazuje na to, że Widzew podąży drogą ŁKS-u, który upadł i musi zaczynać wszystko od nowa. Oczywiście szansę na utrzymanie jeszcze są, ale umówmy się, powodów do optymizmu sympatycy tego klubu nie mają zbyt wiele. Coraz bardziej wydaje się zasadne pytanie nie o to, czy Widzew spadnie, a o to, co stanie się z tym klubem po degradacji? Moim zdaniem, ci ludzie, którzy obecnie funkcjonują w Widzewie, nie powinni tam być. Inna rzecz, że atmosfera w tym klubie nie od dzisiaj jest zła. Doskonale pamiętam, co działo się na obchodach 100-lecia Widzewa, kiedy dużo zasłużonych zawodników w ogóle się nie pojawiło, bo nie potrafili się dogadać z władzami. Takie sprawy, cała otoczka, też wpływają później na wynik sportowy.

W 271 meczach ekstraklasy strzelił pan 104 gole. Kto obecnie pana zdaniem jest najlepszym napastnikiem w lidze?

Marcin Robak. I to niezależnie od tego, że przewodzi klasyfikacji najskuteczniejszych. Po prostu jego gra podoba mi się najbardziej. To typowy łowca goli. Uważam, że w tej chwili to najbardziej kompletny napastnik w lidze, taki prawdziwy zadziora, który potrafi stworzyć zagrożenie pod bramką rywali. Według mnie, Marcin jest najbliżej tytułu króla strzelców, bo i cała Pogoń nie gra źle. Jego umiejętności cenię zresztą od dawna, jeszcze jako trener w Polkowicach chciałem go ściągnąć z Miedzi Legnica, ale nie było nas na niego stać i trafił później do Korony.

A stać Robaka na to, aby wprowadzić Pogoń do europejskich pucharów?

Do tego to akurat daleka droga. Zresztą ogólnie temat europejskich pucharów jest ostatnio niewygodny dla nas. Po tym, co ostatnio pokazały nasze eksportowe zespoły, to chyba najlepiej jakby nikt na razie od nas w nich nie grał. Dopóki rywalizacja toczy się tylko wewnątrz kraju, wszystko wydaje się jeszcze w porządku. Ale żeby wychylać się gdzieś na międzynarodowe forum, potrzebne są drużyny z prawdziwego zdarzenia, które nie wystawią się na pośmiewisko.

źródło: inf. prasowa


pubsport.pl
Pubsport.pl
Pubsport.pl - wiadomości sportowe i publicystyka. Zapowiedzi i podsumowania meczów piłki nożnej, tenisa, sportów zespołowych oraz zimowych. Relacje na żywo! Wpadnij pogadać o sporcie!
http://www.pubsport.pl/