Maszyna się zacięła

Jako bloger zajmujący się piłką nożną praktycznie nałogowo, staram się być w swoich komentarzach jak najbardziej obiektywny. Jednakże nigdy nie uwierzę, że ktoś siedzący w piłce przez choćby kilka lat, nie wyrobił sobie żadnych sympatii. Ja na przykład od sześciu lat jestem kibicem Chelsea i wcale się z tym nie kryje. Z tego też powodu pragnę poruszyć dzisiaj kwestię ekipy The Blues i  sprzecznych uczuć jakie budzi we mnie postawa londyńczyków w tym sezonie.

W ciągu ostatnich miesięcy, właściwie to niemal roku, Chelsea uchodziła za synonim walca rozjeżdżającego wszystkich rywali na swej drodze. Wydawało się, że Ancelotti zbudował maszynę, której powstrzymać nie sposób. W kampanii 2009-2010 londyńczycy sięgnęli po Mistrzostwo Anglii bijąc jednocześnie rekord zdobytych bramek w jednym sezonie Premier League. Do tego dorzucono jeszcze Puchar Anglii. Liga Mistrzów przyniosła rozczarowanie, jak zwykle nie obyło się bez kontrowersji i znów można było  pokusić się o stwierdzenie, że piłkarze z Fulham Road zostali na europejskiej arenie oszukani i skrzywdzeni po raz kolejny. Nie zmieniło to  faktu, że to Inter z genialnym Jose Mourinho u sterów przeszedł do następnej fazy rozgrywek , a później uniósł w górę najcenniejsze klubowe trofeum na Starym Kontynencie.

W tym sezonie Chelsea miała już zdobyć wszystko co jest do zdobycia. Ancelotti  dostał kredyt zaufania od Romana Abramowicza, były nawet spekulacje jakoby Włoch miał podpisać z Niebieskimi  wieloletni kontrakt stając się nowym Arsenem Wengerem. Na początku wszystko szło wspaniale. The Blues weszli w nowy sezon ligowy dwoma zwycięstwami po 6-0 co poważnie zagrażało ustanowionemu trzy miesiące wcześniej rekordowi. Na płaszczyźnie międzynarodowej Chelsea spisywała się równie znakomicie, choć trzeba pamiętać, że grupa w jakiej znaleźli się Mistrzowie Anglii do najtrudniejszych nie należy. Pojawił się również wątek, jakoby tak jak za czasów Mourinho (temu Chelsea zawdzięcza, że nie wygrała jeszcze Ligi Mistrzów), tak i teraz wielki Roman zaczął ingerować w sprawy klubu. Przed laty objawiało się to tym, że rosyjski multimiliarder kupował sobie kogo chciał, nie zważając na to jak się to ma do koncepcji trenera. Teraz ta ingerencja miałaby polegać na zwolnieniu lubianego w klubie asystenta Ancelottiego, Raya Wilkinsa (odpowiadał on za aklimatyzacje w Londynie zagranicznych szkoleniowców Chelsea, pracował z Gianlucą Viallim, Claudio Ranierim, Guusem Hiddinkiem i Carlo Ancelottim, a także w odrobinę innym charakterze z Jose Mourinho, Avramem Grantem i Luizem Felipe Scolarim).  Zastąpił go Michael Emenalo, dobry przyjaciel Avrama Granta, dobrego przyjaciela Romana Abramowicza (Emenalo miał być asystentem Granta, gdy ten został sensacyjnie opiekunem Chelsea, jednakże z uwagi na to, że nie miał podobnie z resztą jak Grant żadnego doświadczenia , ostatecznie asystentem Granta wespół z Wilkinsem został Henk Ten Cathe – prawdopodobnie najlepszy asystent na świecie, który nie osiągnął jednak nic jako pierwszy szkoleniowiec). Wiem, że strasznie to skomplikowane, ale nie umiałem tego przedstawić w prostszy sposób. Co więcej, i tu proszę się trzymać krzesła, niczym jak w naszej Ekstraklasie, o całej operacji Ancelotti dowiedział się dopiero, gdy na treningu zobaczył nowego asystenta. Ciężko jest mi w to uwierzyć, że Abramowicz, który po serii osobistych porażek doskonale połapał się o co chodzi w futbolu, w tak perfidny sposób wlazł Ancelottiemu do gabinetu, co według angielskich brukowców jest przyczyną słanej postawy Chelsea.

Wszystko szło znakomicie dopóki z genialnej maszynerii Ancelottiego nie wypadły dwa jakże ważne elementy: Frank Lampard i John Terry. Jak się okazuje, bez nich londyńczycy tracą połowę swej wartości. The Blues w ciągu dwóch tygodni potrafili stracić osiem (!) punktów przewagi nad Manchesterem United przegrywając kolejno z Liverpoolem 0:2, Sunderlandem 0:3 i Birmingham 0:1. Należy zwrócić uwagę, iż w żadnym z tych spotkań londyńczycy nie zdobyli choćby jednej bramki. Przeraża również  brak pomysłu na grę, który o ile można było dostrzec w meczu na Anfield, o tyle w następnych dwóch spotkaniach nie było już go zupełnie.

Według mnie problem Chelsea leży nie tyle w w kontuzjach Terry’ego i Lamparda, co w braku wartościowych zmienników. Przed tym sezonem zakupiono jedynie Brazylijczyka Ramiresa, który moim zdaniem spisuje się dość średnio oraz Izraelczyka Benayouna, który z powodu kontuzji wypadł na wiele miesięcy. W tak skrajnych przypadkach największe europejskie firmy sięgają po młodzież ze swej szkółki. Niestety owa młodzież jest pietą achillesową Chelsea. Zatrudniony równo z przyjściem Abramowicza, odpowiedzialny w przeszłości za szkółkę Man United Frank Arnesen nie zdołał wychować jak dotąd piłkarza na miarę gwiazdy Premier League. Chelsea jest w stanie nawet kupić sobie wychowanka bo uefowska definicja w tym przypadku jest bardzo luźna. Bez wątpienia z takiego zawodnika jak Gael Kakuta, londyńczycy będą mieli ogromny pożytek, ale im potrzebny jest ktoś na wczoraj, ktoś kto wejdzie i zacznie strzelać bramki (patrz: Goetze w Borussi, Mueller w Bayernie, Pedro w Barcelonie). Młody Francuz jeszcze nie jest gotowy by pociągnąć swój zespół do Mistrzostwa Anglii. Takim piłkarzom jak Jeffrey Bruma czy Patrick van Aanholt wróży się świetlaną przyszłość, ale na nich jako opoki zespołu będzie trzeba jeszcze poczekać. Dużo mówiło się o tym, że młodzi w Chelsea nie mogą się rozwijać tak jak ich rówieśnicy z Manchesteru, Arsenalu czy Barcelony, ponieważ The Blues mają zbyt żelazny skład, wytworzony samoistnie poprzez to, że od kilku lat się on nie zmienił. Stąd też w Londynie nie poradzili sobie Shaun Wright-Philips czy Ben Sahar. Gdy Chelsea odpadała w poprzednim sezonie z Ligi Mistrzów mówiło się, że jest po prostu za stara co umknęło włodarzom londyńskiego klubu i że to już ostatni moment na to,  aby przeprowadzić w miarę bezbolesną operacje wymiany pokoleniowej. Później jak już pisałem przyszła forma, a z nią podwójna korona i cały eksperyment zawieszono. Jak się okazuje to był błąd. Chelsea nie skombinuje sobie utalentowanych juniorów w dwa miesiące więc musi wyruszyć na zakupy i to do dwóch różnych sklepów. W pierwszym trzeba kupić zdolnych 15-sto i 16-sto latków, którzy za ileś tam lat będą stanowić o sile drużyny, natomiast w drugim sklepie trzeba zakupić piłkarzy, którzy wejdą do składu od zaraz i podniosą jego poziom, bo londyńczycy stracili całą swą przewagę nad grupą pościgową przez co obrona mistrzowskiego tytułu znacznie się oddala . Krążą spekulację o tym jakoby Chelsea chciała sprowadzić Davida Luiza z Benfiki ( swoją drogą to fenomen, że taka Benfika w ciągu roku spieniężyła za 40 mln Euro Angela Di Marię, za 20 mln Ramiresa i być może za tyle samo Luiza , a polskie kluby sprzedają w ekstremalnych przypadkach za 2-3 mln europejskiej waluty) lub też Gary’ego Cahilla z Boltonu.

Podsumowując

Chelsea na chwilę obecna nie ma zbyt utalentowanych juniorów i w ciągu +/-  pięciu najbliższych  lat ich nie zdobędzie. Jedyną drogą jest głęboka kieszeń pana Abramowicz, który już dawno na rynku transferowym nie szalał. W ostatnich latach największe europejskie ekipy z Realem Madryt i Barceloną na czele, poczyniły wiele wielomilionowych transferów i londyńczycy, aby za nimi nadążyć muszą zrobić to samo.

Pozdrawiam, a jednocześnie przepraszam za ewentualne literówki, gdyż notka powstawała „na kolanie” pod wpływem nagłych emocji.

PS. Zachęcamy do odwiedzenia i polubienia naszego profilu na facebooku. Na bieżąco publikujemy tam linki do wszystkich naszych wpisów, czasem także ,,wrzucamy? coś interesującego gratis.


pubsport.pl
Krystian Nowak
Mam 16 lat. Miłością do piłki zaraziłem się podczas EURO 2004, które nauczyło mnie futbolu. Piłkarzem już raczej nie zostanę, choć szansa na to przez moment była. Chciałbym w przyszłości być dziennikarzem sportowym, bo wydaje mi się , że na sporcie, a szczególnie na piłce, znam się bardzo dobrze. Ponadto byłaby to chyba jedyna praca, którą wykonywałbym z przyjemnością. Od lipca 2010 roku swoimi spostrzeżeniami na temat piłkarskiego świata dziele się na moim blogu, gdzie serdecznie zapraszam: http://prideoflondon.blox.pl/html
http://prideoflondon.blox.pl/html