Wisła uratowała sezon…

W piątkowym szlagierze T-Mobile Ekstraklasy Wisła Kraków wygrała we Wrocławiu ze Śląskiem 1:0 i zachowała realne szanse na obronę trofeum. Mecz obfitował w sytuacje podbramkowe  i raczej nie zwiódł 43 tysięcy osób na trybunach. Opis i zapis relacji LIVE ->

Już na samym początku spotkania zarysowała się przewaga Wisły, goście byli żywsi, ruchliwsi i stwarzali sytuacje. Co ja gadam – wjeżdżali w pole karne Śląska jak czołg. Co prawda Ivica Iliev nie wygląda jak słodka nastolatka, a obrońcy Śląska jak stara naiwna babuszka, ale w pierwszej połowie obie strony się tak zachowywały. Iliev podawał się za wnuczkę, a babcia wpuszczała go do domu bez zastanowienia. Szczegół że w ogóle nie poznawała wnuczki. Serb zadomowił się w polu karnym gospodarzy i tam razem z partnerami robił bardzo wiele zamieszania.

Śląsk grał niemrawo i jak nie-Śląsk. Pomimo tego parę razy pod bramkę Pareiki się zapędził. To jednak nie było to do czego się przyzwyczailiśmy. Tuż po przerwie najważniejszy moment gry – Sobota przewraca Nueneza (nie wiem czy nie grał najlepszego meczu w swojej ekstraklasowej historii, przy okazji był też najlepszy na boisku) w polu karnym, a Boguski pewnie wykorzystuje jedenastkę.

Kłopot po tym meczu może mieć Cristian Diaz. Napastnik gospodarzy był bardzo aktywny, ale jakoś nie mógł zdobyć gola. Okazji miał ze 4, ale jak już w myślach widział piłkę w siatce, to jakimś cudem wybijał ją Pareiko. Na wszelki wypadek mam dla Diaza kilka rad – do domu niech wejdzie przez okno – drzwi bowiem może otworzyć mu bramkarz Wisły. Piwo z lodówki niech wyjmie za niego żona, bo tam zdaje się ukrył się… Pareiko. No i najważniejsze – niech nie włącza telewizora, bo tam na pewno będzie Estończyk Pareiko. Jego parady z dzisiejszego meczu nadają się na każdy prime time. Wracają do Diaza, raczej po meczu nie będzie mógł zasnąć, może to i dobrze, przynajmniej będzie miał dom na oku i przypilnuje, żeby nie obudzić się rano w łóżku z… Pareiką zamiast żony.

Był Diaz, był Nunez, był Pareiko… Czekaj! Warto powiedzieć jeszcze o Czekaju, zagrał dobry, a nawet bardzo dobry mecz na stoperze. Szczególnie urzekł mnie przecięciem świetnej prostopadłej piłki granej w pole karne Pareiki. Brawo młody – wybijasz jak stary.

Ogólnie warto zwrócić uwagę na kilka paradoksów – oto w Wiśle, łącznie z rezerwowymi zagrało dziś 5 Polaków. Fajnie, że najlepszy mecz w sezonie wyszedł im w tak spolonizowanym składzie. Niedawno cieszyliśmy się jak po boisku w koszulce z gwiazdą biegał jeden nasz rodak. Druga sprawa – Wisła znów wygrała wtedy gdy nikt na nią nie stawiał – podobnie jak w przypadku meczu z Lechem Poznań .

Sebastian Mila staje się ekspertem od dziwnych kartek. Tydzień temu bezsensownie wykonał rzut wolny, nie czekając na gwizdek sędziego, dziś narozrabiał na ławce rezerwowych.

Mecz miał niebagatelne znaczenie dla układu tabeli, oprócz tego, że Wisła uratowała swój sezon to jeszcze pomogła kilku gapom. Polonia Warszawa wygrała dziś z Podbeskidziem i traci do Śląska już tylko 6 punktów. Bańka mleka od Wojciechowskiego się Wiślakom należy. Podobnie jak worek ziemniaków z Poznania – bo Lech też pozostaje w grze, o Legii nie wspominając. Jeszcze wszystko może się w tym sezonie zdarzyć AKTUALNA TABELA EKSTRAKLASY ->

Zapis relacji na żywo:


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/