Mecz życia, tylko do opicia…

Polacy przegrani, Polska znokautowana, Dziękujemy kibicom i dziękujemy za wsparcie to jedne z dzisiaj najczęściej rzucanych słów, oczywiście oprócz „ku…” i „ale ch…”. No, ale cóż tu jest Polska i wymagania zawsze są większe niż gdzie indziej.

Po pierwsze. Ja się przyznaję do tych wymagań. Oczekiwałem od Polaków cudu, a na ten cud nas po prostu nie stać. Nie jesteśmy Hiszpanią, co boleśnie nam niedawno oni sami udowodnili, ale zawsze jest ta nadzieja, do której mobilizował chociażby mecz z Niemcami, pechowo zremisowany, lub drugi mecz grupowy z Rosją. Przyznaję się również, że gdzieś błądziłem myślami w ćwierćfinale z Niemcami. Jak to na lewej obronie gra Boenisch, który nie daje się ograć jak Wawrzyniak z Niemcami i ostatecznie wygrywamy z Niemcami. Później kolejna wygrana, nadchodzi finał, może z Hiszpanią i wówczas wygrywamy. W następnych latach piłkarzy tych teoretycznie słabszych mobilizuje się przypadkiem Polski w 2012 roku. Ale taki cud jak ten z 2004 roku, „zdarza się InoRos”.

Po drugie. Oficjalnie i na gorąco Franciszek Smuda ogłosił, że na 100% żegna się z reprezentacją. Hmmm, pomyślmy, czy to aby na pewno jest dobre dla reprezentacji? Już widzę te tasowania w kadrze, tylko, że dla Smudy był taki komfort, że mógł ich próbować w meczach towarzyskich, a nasz następny mecz odbędzie się 7 września z Czarnogórą w eliminacjach Mistrzostw Świata. Czy to będzie dobry czas na próbowanie zawodników, bo co nowy menedżer będzie wiedział o kadrze, tym bardziej taki z zagranicy. Czy taki menadżer będzie coś wiedział o reprezentacji Polski? Bo ja jestem jak na razie za trenerem z zagranicy, bo w tej chwili nie widzę żadnego godnego tego stanowiska Polaka. No bo kto przyjdzie? Smuda mówił o Skorży, ale kim jest Skorża? Dostał dwa jedne z najlepszych w Polsce kluby. Z jednym poradził sobie dobrze, zdobył ligę, ale przegrał np. z Levadią. W drugim spędził dwa sezony i jedynym trofeum wywalczonym był Puchar Polski i to po bezbarwnej drodze do finału. Taki ktoś ma zostać trenerem reprezentacji Polski?

Po trzecie. Widzimy też plusy w reprezentacji. Dobry Tytoń, dobry Perquis, dobry Wasilewski, dobry Polański, dobry Lewandowski, dobry Dudka, dobry Błaszczykowski, ale i beznadziejny Piszczek, słaby Murawski, słaby Obraniak, słaby Szczęsny, słaby Rybus, w miarę Mierzejewski. Jak widzimy wymieniłem jednym tchem kilkunastu reprezentantów i króciutkie oceny. Większość dostała notkę dobry lub ewentualnie „w miarę”, a więc widzimy jakiś postęp w związku z poprzednim Euro, bo wówczas każdy dostałby ocenkę słaby lub beznadziejny. Teraz już mamy dobrze rozwijającą się kadrę, z widokiem w przyszłość, ale trzeba też nad nimi popracować, bo widzimy co robi Piszczek w Borussii, a co robi w reprezentacji. Zagrał dzisiaj po prostu beznadziejnie. Kilka poważnych strat, które przynosiły zagrożenie i brak włączania się na tej prawej flance w akcje ofensywne. Grał tylko z tyłu i to jeszcze raz powtórzę „beznadziejnie”. Teraz już w Realu go nie widzę ani ja, ani tym bardziej trener Smuda i myślę też że „Lewy” poczeka na grę z Rooneyem przynajmniej rok.

Po czwarte. Mamy kibiców. To już jest jedna ściana reprezentacji. Druga to piłkarze, trzecia trener, czwarta sztab szkoleniowy, a dach, jak to dach – stadiony, ale wracając do kibiców. Przejrzałem kilka fanpage kibiców i stron sportowych. I natchnęła mnie jedna rzecz, a mianowicie ta wiara w reprezentację. Ja szczerze mówiąc zwątpiłem i już napisałem w komentarzach co o tym myślę, będąc jeszcze „w furii”, bo nie ma co ukrywać, w furię mógł wpaść każdy.

Po piąte i ostatnie. Spójrzmy w przyszłość. Jak wspomniałem już wyżej siódmego września gramy z Czarnogórą o kwalifikację do Mistrzostw Świata 2014 i szczerze mówiąc nie mogę się już doczekać tego spotkania. Stęskniłem się i to bardzo za meczami o punkty, śpiewaniem „nic się nie stało” i darciem gęby po golu. Cztery dni później zagramy z Mołdawią i fajnie by było mieć po tych dwóch meczach 6 punktów na koncie, bo ponad miesiąc później zagramy z nieustraszoną Anglią i być może Tytoń będzie mógł się wykazać w bronieniu karnego i zostanie bohaterem narodowym, bo będzie 1:1, a jego historia będzie wspominana przez następne kilkadziesiąt lat, później nas jeszcze będą czekać potyczki z Ukrainą i San Marino. Proponuję 11:0, co Wy na to? 🙂


pubsport.pl