Mecz życia

Napięcie przed meczem z Czechami rośnie z każdą minutą do pierwszego gwizdka. Czuć je niemal wszędzie. Wszyscy jesteśmy zjednoczeni jak rzadko kiedy we wspólnym celu.  Zdajemy sobie sprawę z rangi tego spotkania i skutków jego rezultatu.

Chyba nie znajdzie się osoba w sztabie naszej reprezentacji, która by nie powiedziała, że to jej mecz życia. Nawet sam selekcjoner Franciszek Smuda przyznał to wczoraj w wywiadzie dla GW. Bez owijania w bawełnę Eugen Polański powiedział na konferencji prasowej: „musimy napier****ć” (tym samym potwierdził swoją polskość).

Podobno presja jest niesamowicie wielka, ale Franz podobno bardziej odczuwał ją przed pierwszym meczem. Wprawdzie teraz się o tym nie mówi, ale możliwe, że jeśli dziś nie uda nam się wygrać (tfu!) to pożegna się ze stanowiskiem. Dlatego i on staje przed wielkim wyzwaniem. Nie dość, że cały naród liczy na niego i zespół, to jeszcze PZPN przypatruje się z góry i czeka.

Nie wiem, czego spodziewać się po drużynach, które wybiegną na płytę Stadionu Miejskiego we Wrocławiu. Z meczu Grecja – Czechy widziałem tylko urywki, ale bazując na nich, można stwierdzić, że mamy szansę. Musimy „tylko” powtórzyć albo pierwsze pół godziny z Grecją albo drugą połowę z Rosją. A najlepiej to wszystko i dołożyć jeszcze porządny kwadrans przed przerwą. Łatwo powiedzieć, no nie?

Ciężko było naszemu trenerowi dobrać taktykę na to starcie. Czechom wystarczy remis, im do ataku spieszyć się nie powinno, chociaż na pewno jeśli przydarzy im się akcja podbramkowa, z przyjemnością będą chcieli ją wykorzystać. Co z nami? Nasze ponoć defensywne ustawienie na Sborną okazało się całkiem skuteczne i niebrzydkie do oglądania. Postawiono na „choinkę” – Lewandowski na szpicy wsparty nieco z tyłu Błaszczykowskim i Obraniakiem. To chyba najlepsze, co w tej chwili mamy.

Długo trwała dyskusja o to, kto stanie w polskiej bramce. Trener bramkarzy, Jacek Kazimierski postawił jednak na Przemka Tytonia. Polska bardzo się podzieliła na zwolenników bramkarza PSV i Wojtka Szczęsnego. Ja myślę, że to dobra decyzja (choć złej tutaj by nie było).  Jeśli Tytoń błędów nie popełniał, to czemu miałby nie zagrać? Golkiper Arsenalu chyba będzie to w stanie zrozumieć.

Głośnym tematem w internecie jest też trailer przed meczem z Czechami zablokowany przez TVP na YouTubie. Nie rozumiem całej tej sytuacji, skoro materiały pochodzą nie od Publicznej, a dźwięk z Polskiego Radia. Czyżby oficjalny nadawca Euro 2012 bał się takiej „konkurencji”?! Właśnie nie powinien! Co więcej, fajnie by było coś takiego nadać na antenie, bo faktycznie wzbudza ciarki na plecach.

Największym ambasadorem ogólnonarodowego wsparcia dla polskich zawodników jest chyba Tomasz Zimoch. Już kilkanaście dni przed Euro, żył tą imprezą, w trakcie meczów reprezentacji Polski w Polskim Radiu widać, że strasznie się cieszy i przeżywa każdą chwilę. Nie dziwię się, to także i  dla niego jest impreza życia, a prawdopodobnie dziś czeka go mecz życia. Wyszedł z inicjatywą uszycia wielkiej flagi na dzisiejszy mecz, a ona się przyjęła! Zobaczymy ją dziś na trybunach podczas „Mazurka Dąbrowskiego”. Aha, no i dołączam się do apelu pana Tomka, abyśmy dziś wspólnie go zaśpiewali, nawet w domach!

Sam drżę i czuję gęsią skórkę z każdą minutą bliżej rozpoczęcia spotkania. Boję się o wynik i naszą grę, ale z całego serca, jak chyba nigdy dotąd kibicuję Polakom. I cieszę się z tego momentu, kiedy wszyscy żyjemy tym wydarzeniem. To już jest taki nasz mały narodowy sukces!

Przed turniejem mówiłem: „obciachem będzie niewyjście z tej grupy”. Podtrzymuję to zdanie. To jest nasze Euro, dookoła polscy kibice, wszyscy wspierają Biało-Czerwonych – lepszej okazji może już nie być. Naszych piłkarzy czeka ogromny wysiłek i walka do końca. I tak jest już lepiej niż od 1986 roku, bo gramy o awans, a nie o honor, ale wciąż skończyć może się, jak zwykle. Oby nie. Ten „mecz o wszystko” jest inny niż pozostałe, więc wygrajmy i zmieniajmy bieg historii!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl