Melikson…

Oto ze wszech miar wspaniała wieść dla trenera reprezentacji Polski, Franciszka Smudy i wszystkich kibiców Biało-czerwonych! Maor Melikson nie znalazł się w szerokiej, 25-osobowej kadrze reprezentacji Izraela na najbliższe mecze eliminacji Euro 2012 z Łotwą i Gruzją!

Przegrał rywalizację z Biramą Kayyalą (Celtic Glasgow), Bibrasą Natkho (Rubin Kazań), Almog Cohenem (Norymbergia), a nawet Yossi Benayounem, co prawda z londyńskiej Chelsea, który ostatni raz zagrał w piłkę we wrześniowym meczu Carling Cup z Newcastle United, kiedy to doznał urazu. Nawet on, rekonwalescent bez gwarancji, że jest w stanie dać z siebie cokolwiek przyda się trenerowi Luisowi Fernandezowi bardziej niż ofensywny pomocnik Wisły. Ju huuuu! Skoro go nie chcą w Izraelu, to tym chętniej zgodzi się na grę dla reprezentacji Polski! Co prawda selekcjoner Smuda już widział na żywo w akcji (bo i poszedł na mecz z Podbeskidziem. Oglądał Patryka Małeckiego ale, przecież dla krnąbrnych piłkarzy nie ma miejsca w kadrze! – deklarował ostatnio) ale tak się dobrze składa, że trener i izraelski piłkarz mieszkają w Krakowie, i jak już wspominałem spotkali się! Co prawda nie oficjalnie ale każdy każdego widział!

Nie przeraża mnie wizja jednego z moich kolegów, który po deklaracji Smudy, że Manuel Arboleda zagra w kadrze na bank, a Daniel Perquis jak tylko uda mu się załatwić odpowiednie papiery (okazało się, że dziadek Polak jednak zrzekł się był polskiego obywatelstwa) rzucił przekleństwo, że na Euro 2012 po polsku w wyjściowej jedenastce będzie mówić jedynie bramkarz. Nie przeszkadzają mi w kadrze piłkarze o polskich korzeniach, którym z losowych powodów  nie dane było wychować się w ojczyźnie przodków, ale czują się z nią związani, nawet jeśli jeszcze nie znają języka. Nie widzę powodów, dla których Ludo Obraniaka czy Sebastiana Boenischa nie miałbym traktować jak Polaków. O wiele większy problem mam z Rogerem Guerreiro, który Polakiem został po dwóch latach dobrej gry w Ekstraklasie, ale gdyby los zesłałby go do Czech czy Szwajcarii, dziś byłby równie szczęśliwym reprezentantem Czech albo Szwajcarii, deklarującym w wywiadach miłość nie do żurku i pierogów ale knedlików i zegarków z kukułką. Podobne wątpliwości mam i w przypadku Arboledy, za którym przynajmniej przemawia owe 5 lat spędzone w naszym kraju, ma więc prawo do polskiego obywatelstwa tak samo jak każdy inny emigrant, np. Brazylijczyk Cacau, który gra w kadrze niemieckiej.

Przeraża mnie pośpiech Smudy w dążeniu do spotkania z Meliksonem, który jest w Polsce zaledwie od kilku tygodni i w wywiadach deklaruje, że Izrael to moje życie i chcę go reprezentować. Kadra Polski? Nie lubię gdybać. Jak dostanę propozycję, to się zastanowię. Zwłaszcza, że mówimy o piłkarzu niechcianym nie w kadrze Hiszpanii, Argentyny czy Brazylii ale Izraela! Z całym szacunkiem, oby nasze kluby występowały w Lidze Mistrzów z taką regularnością jak ich. A wszystko to parę po deklaracji, że w kadrze nie ma miejsca dla takich piłkarzy jak Małecki.

Kadra od wielu miesięcy szykuje się do Euro 2012 i zupełnie olewamy naszych piłkarzy, sprowadzając masę obcokrajowców. Dlatego ciekaw jestem,  jak za pięć lat będzie wyglądała nasza reprezentacja.


pubsport.pl