Michał Jurecki: Widzę, że całe Kielce są z nami!

Żółto-biało-niebiescy są już na ostatniej prostej przygotowań do sobotniego rewanżu z Paris Saint-Germain w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Wieczorem odbędą trening w hali, a jutro wyjdą na parkiet walczyć o siedmiobramkowe zwycięstwo. Kapitan PGE VIVE Kielce, Michał Jurecki, wierzy w pozytywny scenariusz sobotniego popołudnia i dziękuje za wszystkie docierające do niego sygnały wsparcia dla zespołu. „To podnosi nas na duchu! Widzę, że całe Kielce są z nami!” – mówi Dzidziuś. 

PGE VIVE Kielce: Jakie masz przeczucia przed rewanżem?

Michał Jurecki, kapitan PGE VIVE Kielce: Jestem osobą optymistycznie nastawioną do każdej sprawy. Wierzę, że uda nam się wygrać minimum siedmioma trafieniami, czy też sześcioma przy korzystnym układzie bramek. Wydaje mi się, że jeśli ktoś myśli inaczej, w ogóle nie powinien wsiadać do samolotu, ale takiej osoby nie ma w naszym zespole. Wszyscy wierzymy. Na treningach każdy się przykłada, każdy chce jak najwięcej wynieść z pierwszego meczu.

Czyli co?

Z pierwszej połowy to, jakich błędów musimy uniknąć, a z drugiej to, że potrafimy odrobić tyle bramek. Że nasza gra wyglądała inaczej w każdym aspekcie i nagle w piętnaście minut odrobiliśmy ich siedem. To nie jest tak, że Paryż wyszedł na boisko, grał sobie byle jak i dlatego nam się to udało. To my zagraliśmy zupełnie inaczej i tego się trzymamy. Co dziesięć minut odróbmy jedną bramkę, na końcu niech ktoś rzuci siódmą i będzie dobrze. Wierzę w to, że jesteśmy w stanie to osiągnąć, a wiara czyni cuda. Widać, że w każdym z nam jest sportowa złość, którą chcemy przenieść na boisko i wykorzystać ją w Paryżu.

Złość na samych siebie?

Tak, jeśli o mnie chodzi, to na pewno w drugiej połowie zagrałem dużo lepiej, ale w pierwszej za wiele mi nie wychodziło. Ja sam od siebie wymagam dużo więcej. Nawet jak zagram dobry mecz, zawsze znajdę coś, co mógłbym zrobić lepiej. Dlatego właśnie jestem zły, zwłaszcza po obejrzeniu tego spotkania i przeanalizowaniu sytuacji zmarnowanych przeze mnie.  Jak widziałem swoje błędy w obronie czy w ataku, aż się we mnie krew gotowała. Tę właśnie złość, póki co, chcę trzymać w sobie, a wypuścić ją na paryskim boisku.

Jak się na nim gra? To chyba nie jest hala pokroju Skopje, Veszprem czy Kielc?

Tak, hala ma piętra, balkony, dziwnie jest ułożona. Graliśmy już tam, ja akurat miałem problemy żołądkowe i nie mogłem wyjść na parkiet. Kibice nie wejdą na boisko i nie zagrają. Zawsze pomagają gospodarzom, ale ja mam coś takiego w sobie, że niechęć i gwizdy drużyny przeciwnej mnie motywują. Wydaje mi się jednak, że nie ma tam porywającego dopingu. Sekcja piłki ręcznej w Paryżu została stworzona niedawno, są w nią pompowane duże pieniędze, ale pieniądze już nie raz pokazały, że nie wygrywają. Popatrzmy na piłkę nożną, Barcelony, Paryża czy Manchesteru już nie ma w Lidze Mistrzów. U nas też już nie ma Barcelony czy Veszprem.

Ewentualne Final Four w trzech czwartych złożone z francuskich ekip będzie produktem trudniejszym do sprzedania?

Wydaje mi się, że nie, bo zawsze bilety na ten turniej sprzedawane są z rocznym wyprzedzeniem, i tak wielu ludzi chce obejrzeć święto piłki ręcznej. Wiadomo, że ze względu na lokalizację, chciano by, by w finale była przynajmniej jedna niemiecka drużyna. Teraz mogą być dwie, ale są one w kiepskiej sytuacji przed rewanżami (oba zespoły drugie mecze grają na wyjeździe, Flensburg zremisował u siebie z Montpellier 28:28, a Kiel przegrał z Vardarem 28:29 – przyp. red.). Mimo wszystko myślę, że bez względu na uczestników, to będzie piękne święto dyscypliny.

Docierają do Ciebie sygnały wsparcia ze strony kielczan?

Przede wszystkim chciałbym bardzo podziękować kibicom za to, jak zebrali się na pierwszy mecz w Hali Legionów. Dopingowali nas przez cały mecz, a to co zrobili w przerwie, gdy wracaliśmy na parkiet ze stratą dwunastu bramek, było niesamowite. My wychodzimy z szatni, a tu nagle oklaski, wsparcie. Każdy z nas je czuł, to było coś wspaniałego, co dało nam energię w drugiej połowie. Duża liczba kibiców pojedzie też z nami do Paryża. My ich zawsze widzimy, słyszymy i za to im dziękujemy! Wielu moich znajomych mówi mi, że będzie dobrze, to na pewno podnosi nas na duchu. Widzę, że całe Kielce są z nami.

[ Źródło: Informacja prasowa]


 MUNDIAL ROSJA 2018 >>

TERMINARZ | DRABINKA | SKŁADY | GRUPY I WYNIKI