Minus i minus nie dadzą plusa

Podział Belgii na dwa osobne państwa ? Flandrię i Walonię ? jest już chyba tylko kwestią czasu. Katalończycy są dużo dalej od oderwania się od Hiszpanii, ale na niwie piłkarskiej coraz bardziej eksponują swoją odrębną reprezentację. Właśnie ten aspekt futbolowy obu podziałów mnie zainteresował. Jak wyglądałyby ligi nowych krajów, jaka byłaby reprezentacja, komu by to wyszło na dobre?

Katalonia

Jeśli chodzi o kopanie piłki, Katalończycy nie skorzystaliby na niepodległości. Reprezentacja zaliczałaby się do najmocniejszych w Europie, bo ze składem, jaki byliby w stanie dziś wystawić, chyba nie mogłoby być inaczej. Sami zobaczcie:

Victor Valdes (Barcelona)

Oleguer (Ajax), Carles Puyol (Barcelona), Gerard Pique (Barcelona), David Garcia (Espanyol)

Sergio Busquets (Barcelona)

Cesc Fabregas (Arsenal), Xavi (Barcelona)

Andres Iniesta (Barcelona), Bojan Krkić (Barcelona), Pedro (Barcelona).

A na ławce rezerwowych: Jeffren (Barcelona), Mikel Arteta (Everton), Joan Verdu (Espanyol), Luis Garcia (Panathinaikos), Raul Tamudo (Espanyol), Albert Luque (Malaga).

Z tyloma piłkarzami Barcelony, uzupełnionymi najlepszymi z Espanyolu, pojedynczymi z innych, mocnych klubów, dowodzeni przez Josepa Guardiolę, Katalończycy byliby porównywalnie mocni, jak Hiszpania. Jest jednak jedno ?ale?…

Słaba liga. Już teraz Barca nie musi się specjalnie przemęczać, by regularnie gromić rywali. Na mecz z Realem się spręża i efekt jest taki sam. W przyszłej lidze katalońskiej Barcelona nie miałaby godnego rywala, byłaby dożywotnim mistrzem. Rozgrywki obejmowałyby bowiem takie 12 drużyn (w nawiasie klasa rozgrywkowa, w której dziś klub gra)

  1. FC Barcelona (1)
  2. Espanyol Barcelona (1)
  3. Gimnastic Tarragona (2)
  4. FC Girona (2)
  5. Barcelona II (2) (Aby mogła grać w lidze katalońskiej, proponuję zmienienie nazwy i zostanie klubem filialnym FCB. Graliby tam chłopcy, którzy jeszcze byliby za słabi na Barcę, a i tak pewnie… zajęliby drugie, no może trzecie miejsce w lidze.
  6. CE Sabadell (3)
  7. Badalona (3)
  8. UE Lleida (3)
  9. L?Hospitalet (3)
  10. UE Sant Andreu (Barcelona) (3)
  11. Gramenet (3)
  12. FC Santboia (3)

Większość tych klubów nigdy nie zagrała i nie zagra w hiszpańskiej Primera Division. Gdyby tacy rywale mieli co tydzień stawać naprzeciw Xaviego, Messiego czy Iniesty, to prędko ci panowie rozpuściliby się, zaczęli zabawy, bo i tak nie mieliby motywacji do utrzymywania formy. Messi z urwaną nogą i tak byłby nie do zatrzymania dla wszystkich rywali. Nawet gdyby grał sam.

Istnieje oczywiście możliwość, by powstało państwo Katalonia, mające wspólną ligę z Hiszpanią, ale… nie chce mi się w to wierzyć. Po pierwsze, po ewentualnej separacji, zadry pomiędzy oboma krajami byłyby tak silne, że raczej nikogo nie skłoniono by do gry rywalizacji w jednych rozgrywkach. Po drugie, już teraz, gdy do rozpadu jeszcze długa droga, kluby hiszpańskie, napędzane przez prezesa Sevilli Jose Marię del Nido, dążą do utworzenia nowej ligi, w której nie grałyby Barcelona i Real. Wszystko po to, by podział zysków z praw telewizyjnych był równy. Skoro w jednym państwie chcą ich wyrolować, to w dwóch osobnych zrobiliby to tym bardziej.

Belgia

Tutaj sprawy mają się o wiele poważniej, a piłkarsko ewentualny podział także i tu niewiele dobrego zrobi. Belgijski futbol już teraz przeżywa poważny kryzys. Flandria czy Walonia osobno miałyby jeszcze większy problem, by awansować na wielkie imprezy. Gdyby pokusić się o stworzenie dwóch niezależnych lig, byłoby doskonale widać, jak wiele znaczy w dzisiejszej Jupiler League Flandria, a jak niewiele Walonia. Oto liga tej pierwszej składałaby się z prawie samych znanych klubów.

Liga Flandrii:

  1. Anderlecht Bruksela
  2. Genk
  3. Sint-Truiden
  4. KV Mechelen
  5. Gent
  6. Lokeren
  7. Club Brugge
  8. Cercle Brugge
  9. Roeselare
  10. Lierse
  11. GB Antwerpia
  12. Kortrijk

A w drugoligowym zanadrzu czekałyby jeszcze m.in. FC Brussels, Royal Antwerp czy Lommel. Liga flandryjska byłaby słabsza od belgijskiej, ale już od takiej polskiej raczej nie.

Co innego z Walonią, w której udało mi się uzbierać tylko sześć względnie znanych klubów. Nie wyglądałoby to najciekawiej…

  1. Standard Liege
  2. Royal Charleroi
  3. Mons Bergen
  4. Eupen
  5. Excelsior Mouskron
  6. La Louviere

I tyle! Pięć dość nędznych drużyn, plus mocne Liege, ale jest jedno zastrzeżenie. Jakiś czas temu ogłoszono, że w przypadku podziału Belgii, Standard będzie grał we… francuskiej Ligue 1. A kto miałby biegać po boiskach walońskich? Chyba pasterze, którzy dziś grają w belgijskiej okręgówce. W ekspresowym tempie awansowaliby na ekstraklasowych zawodników, ale prędko głowy załamaliby kibice, sami piłkarze, a zwłaszcza selekcjoner reprezentacji narodowej.

* To tylko fantazjowanie i moje ulubione sprawdzanie, co by było gdyby. Wiem, że do żadnego podziału nie doszło i, kto wie, może nie dojdzie.


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl