Mistrzostwa Świata zaczynają się dopiero teraz

Wiem, że powyższe stwierdzenie używane jest zbyt często i nie jest już przez to odkrywcze ani błyskotliwe, jednak najtrafniej oddaje sytuację, jaką aktualnie mamy na Mistrzostwach Świata w Polsce i to pod wieloma względami.

Prawdziwi weryfikatorzy formy

Włochy, USA, Iran czy Francja to już nie Wenezuela, Australia czy Kamerun. Z takimi przeciwnikami, jak ci, z którymi mierzymy się w II rundzie, nie ma już żartów. Zwycięstwo nad każdym z nich jest niezwykle cenne, a porażka bardzo boli i wywołuje widmo odpadnięcia z tego pięknego turnieju, które zaczyna zaglądać nam w oczy. 

O tym, że nadal jest sporo elementów do poprawy świadczy środowy mecz z Amerykanami. W całym meczu nasi rywale popełnili aż 36 błędów, czyli średnio w każdym secie oddawali nam aż 9 punktów! Mimo tego mieli znakomitego egzekutora, Matta Andersona, którego często wspierał Taylor Sander. Poza tym w wybornej dyspozycji byli środkowi, ale David Lee przyzwyczaił już nas do pewnego poziomu, poniżej którego nie schodzi. Jednak drugi środkowy bloku w ekipie Johna Sperawa, Max Holt pokazał, że aspiruje do światowej czołówki na tej pozycji.

A co u nas? Z rzeczy, którymi często straszymy rywali pozostał nam tylko blok, na który niestety nie zawsze możemy liczyć w kluczowych momentach. Lecz największy niepokój wzbudza we mnie nasza zagrywka. Nie chodzi mi o to, abyśmy regularnie punktowali (choć oczywiście byłoby świetnie), ale abyśmy jak najmniej psuli własne serwisy. Wielokrotnie zdarzyło się, iż po długiej, wyczerpującej wymianie zakończonej sukcesem, zawodnik psuł zagrywkę, która wcale mocna nie była.

Nóż na gardle

Po przegranej pierwszej partii z Włochami w czwartek, po raz pierwszy dopuściłem do głowy myśl pt. "co by było, gdyby jednak w kadrze na mundial znaleźli się X czy Y". Do tej pory byłem ogromnym zwolennikiem Mateusza Miki w składzie. Uważałem, że jest on w stanie pociągnąć nasz zespół w chwilach krytycznych, jak robił to choćby w meczach Ligi Światowej. Jednak teraz już (przynajmniej na jakiś czas) przestaję stawać w jego obronie. Mam nadzieję, że intensywny trening przyjęcia i obrony, który odbył w piątek przyniesie pozytywne efekty w weekendowych starciach.

Dziwię się też, dlaczego trener Antiga konsekwentnie wystawia w pierwszej szóstce Piotra Nowakowskiego, który wyraźnie nie może się odnaleźć w łódzkiej Arenie. Bardzo dobrą zmianę w obu dotychczasowych meczach dał mu Marcin Możdżonek. Gdy tylko pojawiał się na boisku, wracał nam blok, z którym Włosi mieli poważne problemy. Uważam, że Piotrkowi potrzeba trochę odpoczynku, a należałoby dać szansę Andrzejowi Wronie.

W trakcie spotkania z Italią napisałem na twitterze, że potrzeba naszemu zespołowi wstrząsu. Być może nóż, który przylegał do gardła w drugim secie okazał się takim bodźcem dla polskiej reprezentacji. Podejrzewam, że sporą rolę mieli w tym również kibice, gdyż mieli oni na twarzach wypisany strach. Tak dużego ładunku emocjonalnego w meczach Biało-Czerwonych w tym mundialu jeszcze nie było.

Potrzebowaliśmy lidera i na szczęście w czwartek stał się nim Mariusz Wlazły. W pierwszej fazie przy nerwowych końcówkach pomagał bardzo Michał Winiarski, a w Łodzi pałeczkę przejął Michał Kubiak. Jego charakter bardzo się przydaje, gdy pozostali zawodnicy mają w głowach psychiczne blokady. Oby tylko dopisało mu zdrowie do samego szczęśliwego końca turnieju, a następnie w sezonie klubowym.

Piłka nadal po naszej stronie

Wciąż mamy wszystko we własnych rękach. Trzeba jednak pokonać ekipy z czołówki naszej grupy. Myślę, że Iranu już nikt nie lekceważy. Wyniki tej drużyny mówią same za siebie. Martwi mnie tylko to, iż w kilku ostatnich spotkaniach nasi siatkarze mieli problem z wejściem w nie, a w meczu z Persami jest to niezwykle ważna kwestia. Wygrana w sobotę pozwoli z względnym spokojem podejść do batalii z – nieco sensacyjnymi, ale jednak – liderami naszej grupy, Francuzami. 

Abstrahując od aspektów sportowych, z punktu widzenia kibiców zapowiadają się naprawdę pasjonujące dwa dni rywalizacji. Dopiero teraz zaczynają się prawdziwe Mistrzostwa Świata. Do III fazy awansuje tylko najlepsza szóstka, a więc sporo "wielkich" ekip pożegnamy. My w tej walce wcale nie jesteśmy na pole position. Świadomość, że walczymy na równi z Francją, Iranem, Stanami Zjednoczonymi oraz Serbią i dwie reprezentacje z tej piątki odpadną jest ekscytująca i dramatyczna zarazem. Oby dla nas była tylko ta pierwsza!

fot. Kuba Atys dla PKN ORLEN/galeria.orlensiatkowka.pl


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl