Mistrzowski weekend

W ostatni weekend wysypał się worek z krajowymi mistrzostwami w kolarstwie szosowym. Poza Australią, gdzie o tytuły walczy się w pełni ich sezonu rowerowego tj. w styczniu, niemal we wszystkich liczących się kolarsko krajach medale rozdano w ostatnich dniach (z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych, w których impreza odbyła się przed miesiącem). Zanim zatem zaczniemy emocjonować się najważniejszymi wakacyjnymi wydarzeniami czyli Tour de France (30 czerwca – 22 lipca), Tour de Pologne (10-16 lipca), Eneco Tour (6-12 sierpnia), Clásica San Sebastián (14 sierpnia), Vuelta a Espa?a (18 sierpnia – 9 września) oraz oczywiście wyścigami w ramach Igrzysk Olimpijskich w Londynie (konkurencje kolarskie zaplanowano w okresie 28 lipca – 1 sierpnia), przyjrzyjmy się wynikom rywalizacji na krajowych podwórkach.

W poniższej tabeli zostali wyszczególnieni mistrzowie krajów, które w rankingu narodowym UCI z dnia 17 czerwca 2012 r. zajmują czołowe miejsca (z wyjątkiem Kolumbii, o której nie udało mi się znaleźć żadnych informacji, zamiast niej umieściłem Rosję, głównie ze względu na fakt, iż jej mistrzowie jeżdżą dla teamu zajmującego drugą lokatę w rankingu drużynowym).

Kraj Wyścig szosowy Jazda na czas
Australia Simon Gerrans (Orica Greenedge) Luke Durbridge (Orica Greenedge)
Austria Lukas Pöstlberger (Rc Arbö) Ricardo Zoidl (Rc Arbö)
Belgia Tom Boonen (Omega Pharma) sierpień 2012
Białoruś Yauheni Hutarovich (FDJ) Branislau Samoilau (Movistar)
Chorwacja Vladimir Miholjevic (Acqua e Sapone) Vladimir Miholjevic (Acqua e Sapone)
Czechy Milan Kadlec (ASC Dukla) Jan Barta (NetApp)
Dania Sebastian Lander (Glud) Jakob Fuglsang (RadioShack)
Francja Nacer Bouhanni (FDJ) Sylvain Chavanel (Omega Pharma)
Hiszpania Francisco Jose Ventoso (Movistar) Luis Leon Sanchez (Rabobank)
Holandia Niki Terpstra (Omega Pharma) Lieuwe Westra (Vacansoleil)
Irlandia Matthew Brammeier (Omega Pharma) Michael Hutchinson (In Gear Quikvit)
Kanada Ryan Roth (Spidertech) Svein Tuft (Orica Greenedge)
Kazachstan Assan Bazayev (Astana) Dimitriy Gruzdev (Astana)
Luksemburg Laurent Didier (RadioShack) Bob Jungels (Leopard)
Niemcy Fabian Wegmann (Garmin) Tony Martin (Omega Pharma)
Norwegia Edvald Boasson Hagen (Sky) Reidar Bohlin Borgersen (Joker Merida)
Polska Michał Gołaś (Omega Pharma) Maciej Bodnar (Liquigas)
Portugalia Manuel Cardoso (Caja Rural) Jose Goncalves (Onda Boavista)
Rosja Eduard Vorganov (Katusha) Denis Menchov (Katusha)
Słowacja Peter Sagan (Liquigas) Peter Velits (Omega Pharma)
Słowenia Borut Božič (Astana) Robert Vrečer (Vorarlberg)
Szwajcaria Martin Kohler (BMC) Fabian Cancellara (RadioShack)
USA Timothy Duggan (Liquigas) David Zabriskie (Garmin)
Wlk. Brytania Ian Stannard (Sky) wrzesień 2012
Włochy Franco Pellizotti (Androni Giocatolli) Dario Cataldo (Omega Pharma)

Omówienie rezultatów zacznę nietypowo, bo od pewnego rodzaju podsumowania drużynowego. Gdyby sporządzić klasyfikację najlepszych grup, to okazałoby się, że najlepszym dorobkiem szczyci się Omega Pharma, której zawodnicy wygrywali triumfowali aż ośmiokrotnie we wziętych pod uwagę krajach i to przede wszystkim należących do ścisłej światowej czołówki – Belgia, Francja, Holandia, Niemcy oraz Włochy, a ponadto Irlandia, Polska i Słowacja. Potem mamy dużą ‚dziurę’ w liczbie mistrzów i kilka grup posiadających po 3 mistrzów : Astana (podwójnie Kazachstan oraz Słowenia), Liquigas (Polska, Słowacja, USA), Orica GreenEdge (podwójnie Australia i Kanada), RadioShack (Dania, Luksemburg, Szwajcaria). Ponadto, pięć grup jeżdżących w WorldTour nie ma żadnego mistrza – Lotto przegrało w Belgii i AG2R we Francji, Euskaltel poległ z kretesem w Hiszpanii, a blisko sukcesów były Lampre we Włoszech i Saxo w Danii (miejsca na podium). Co ciekawe mistrzami zostawali nierzadko kolarze z teamów kontynentalnych (Austria, Czechy, Dania, Kanada, Norwegia, Portugalia, Słowenia), a nawet grupy niezarejestrowanej w UCI (Irlandia), prawdopodobnie amatorskiej, bo próżno jej szukać w Internecie.

A jak to wyglądało w niektórych krajach? Zacznijmy od jazdy na czas, w której niewiele było niespodzianek. Na pewno nie było zaskoczeniem styczniowe zwycięstwo Durbridge?a w Australii, bo to przecież mistrz świata w kategorii do lat 23 z ubiegłego roku, choć nie pozwolił na trzeci z rzędu sukces Camerona Meyera, który był drugi. Trzecie miejsce Michaela Rogersa pokazało, że ten rok będzie dla niego powrotem do dobrej dyspozycji. We Francji znów triumfował Chavanel, a czwarty był już 36-letni Węgier Laszlo Bodrogi, oprócz Roy?a wyprzedził go m.in. Yoann Paillot, nieznany szerzej młodzieżowiec, którego nazwisko może warto zapamiętać. I dalej podobnie: „Lulu” Sanchez znokautował hiszpańskich rywali, uzyskując 1.23 przewagi nad drugim Castroviejo i wygrywając trzeci rok z rzędu (a w ogóle po raz czwarty), w Rosji co prawa pierwszy raz złoty medal zdobył Denis Menchov, ale on zwykle omijał mistrzostwa Rosji, choć jest dobrym czasowcem, w Niemczech Tony Martin wygrał z Grabschem prawie o półtorej minuty (co oznacza, że po kontuzji już nie ma śladu) i odebrał z powrotem tytuł (zamienili się miejscami), a w Szwajcarii siódmy tytuł na przestrzeni 12 lat zdobył Fabian Cancellara, toczący niejako korespondencyjny pojedynek z Martinem (pokonał drugiego na mecie o prawie o 2 minuty, ale trzeba przyznać, że rywali miał jednak słabszych). Nie inaczej było w Kanadzie, gdzie do rekordów wpisano ósmy już triumf Sveina Tufta, z czego piąty raz pod rząd (w 2007 przegrał z tegorocznym zwycięzcą Giro d?Italia Ryderem Hesjedalem), oraz w Stanach Zjednoczonych – David Zabriskie pokonując raptem o 6 sekund Van Garderena powtórzył sukces z ubiegłego roku, zostając mistrzem po raz siódmy, ubiegłoroczni medaliści Zirbel i Busche zajęli dalekie miejsca – czwarte i czternaste, odpowiednio. Zaskakujące natomiast rezultaty zanotowali kibice Holandii, gdzie czterokrotny mistrz Stef Clement był dopiero czwarty, Norwegii – porażka Boassona Hagena po pięcioletniej hegemonii, ale za to z dwukrotnym wicemistrzem kraju, oraz we Włoszech, których czterokrotny mistrz Marco Pinotti zajął dopiero trzecie miejsce, a obrońca tytułu Adriano Malori przegrał z Dario Cataldo tylko o 2 sekundy (co stanowi niespełna 30 metrów na 37-kilometrowej trasie).

W wyścigu ze startu wspólnego szosie było podobnie – w relacjach można znaleźć zarówno sensacyjne rozstrzygnięcia, jak i spodziewane rezultaty. Często zwyciężali najlepsi w tym roku kolarze, niezależnie od tego, czy można to stwierdzić na podstawie ich wysokiej pozycji w rankingu UCI, czy też po prostu w oparciu o uzyskane wyniki. Simon Gerrans potwierdził miano najlepszego w tym roku kolarza najmniejszego kontynentu, gdyby na Słowacji tytułu nie obronił Peter Sagan, to byłaby sensacja, z kolei w Holandii wygrał Terpstra po samotnej akcji w bardzo trudnym wyścigu (trzynasty zawodnik na mecie stracił ponad 26 minut). Zwycięstwo Toma Boonena w Belgii też nie dziwi, choć 54. miejsce obrońcy tytułu Gilberta i pozostałe medale wręczone Goddaertowi i Vandousselaere mogą budzić zdumienie. Podobnie w Hiszpanii, gdzie na finiszu wygrał Ventoso przed Koldo Fernandezem (trzeci rok pod rząd na podium, ale wciąż nie na najwyższym stopniu), były mistrz Jose Rojas Gil tym razem czwarty, wyprzedzony przez Pacheco reprezentującego grecką grupę kontynentalną (sic!). W Niemczech nie dał rady odnoszący wiele zwycięstw Greipel , ale za to na tron po latach przerwy wrócił Fabian Wegmann. Niespecjalnie zaskoczeni byli też mieszkańcy Luksemburga, bo co prawda kilkuletnia hegemonia braci Schlecków została przełamana (Frank był dopiero trzeci, a Andy nie startował z powodu kontuzji odniesionej w trakcie Critérium du Dauphiné), ale mistrzem mikroskopijnego kraju został dwukrotny już medalista Didier. Nie inaczej było w Rosji, gdzie ubiegłoroczny wicemistrz kraju Vorganov poradził sobie z dwoma znanymi współtowarzyszami ucieczki – byłym wicemistrzem świata Kołobniewem i obrońcą tytułu Bruttem. Same głośne nazwiska w czołówce można znaleźć w klasyfikacji mistrzostw Włoch – oprócz zwycięzcy Pelizottiego, wracającego po dwuletniej dyskwalifikacji (jednak nieco wątpliwej, bo jedynie w oparciu o profil krwi z paszportu biologicznego, bez innych dowodów) warto tu wspomnieć drugiego Di Lucę, piątego Nibaliego czy szósty Scarponiego. Z kolei w Wielkiej Brytanii czempionat był raczej słabo obsadzony, w efekcie w pierwszej dziesiątce znalazło się aż pięciu kolarzy grupy Sky, a wygrał Stannard (którego największym sukcesem było dotąd czwarte miejsce w wyścigu Paris-Tours w 2011 roku), bardziej znani Swift i Hunt znaleźli się tuż za podium. Natomiast kolejne rozstrzygnięcia mogły wprawić niektórych kibiców kolarstwa w osłupienie:
– w Czechach 38-letni Kadlec (za największy jego sukcesy można uznać dwukrotnie ukończone Giro) wygrał na finiszu z Rabonem, a Roman Kreuziger ?był dopiero szósty;
– wielką niespodzianką we Francji okazał się Bouhanni, który na finiszu pokonał Demare i Petita (wszyscy urodzenia w latach 90-tych), oraz takich znanych sprinterów jak Casper, Feillu czy Dumoulin, obrońca tytułu Sylvain Chavanel zajął dopiero 62. miejsce;
– kanadyjski obrońca tytułu i mistrz czasówki Tuft zajął ósme miejsce, podczas gdy zwyciężył zawodnik drużyny kontynentalnej Roth, plasujący się od lat w czołowej dziesiątce obu konkurencji, ale dotychczas bez medalu;
– w Szwajcarii niespodziewanie zwyciężył Kohler, który okazał się lepszy i od Albasiniego, i od Cancellary;
– zaskakujące wydarzenia również miały miejsce w USA – w czołówce znaleźli się mało znani kolarze z drużyn kontynentalnych za wyjątkiem mistrza Duggana i obrońcy tytułu Busche (dopiero 10-ty), natomiast asy amerykańskiego kolarstwa tacy jak np. Danielson, Van Garderen, Zabriskie czy Hincapie zajęli miejsca w drugiej dziesiątce.

Krótko mówiąc, rok jak każdy – kilka sensacji, kilka oczywistych rezultatów, pozostałe nie były niemożliwe do przewidzenia. I tak dla kibiców w wielu krajach najważniejsze tegoroczne imprezy jeszcze przed nami, a przecież tegoroczny kalendarz jest bogatszy o zawody rozgrywane w ramach olimpiady. Co więcej, w przeciwieństwie do większości dyscyplin nie powoduje to rezygnacji z mistrzostw świata, które tradycyjnie odbędą się we wrześniu, tym razem w holenderskim Limburgu.


pubsport.pl
Marek J. Śmietański
Bardziej analityk i statystyk niż dziennikarz sportowy, jednak tylko z zamiłowania. Oprócz tego, incydentalnie dziennikarz muzyczny. W życiu zawodowym - pracownik naukowo-dydaktyczny Wydziału Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Łódzkiego. Choć amatorsko uprawiałem jedynie tenis stołowy i koszykówkę, to obecnie moje zainteresowania koncentrują się na wielu przeróżnych dyscyplinach, jednak ze wskazaniem na kolarstwo.
http://smietan.wordpress.com