Młode wilki Wengera znów zawiodły

Arsenal, mimo bardzo optymistycznego podejścia do rewanżowego meczu z Barceloną musi pożegnać się z Ligą Mistrzów. Arsene Wenger buduje w Londynie drużynę młodą, grającą futbol ładny dla oka i ofensywny. Praktycznie udało mu się ją zbudować, problem jest tylko jeden- trofea, a właściwie ich brak. Za jego panowania drużyna ,,Kanonierów” Ligi Mistrzów nie zdołała wygrać ani razu. Z mistrzostwami jakieś tam wyjątki są , ale to ostatnie miało miejsce dopiero w 2004 roku. Były równiez jakieś tam sukcesiki na polu pucharu krajowego.

Arsene Wenger przed każdym sezonem zapowiada, że teraz przyszedł ten czas, że to będzie ten sezon, ten okres na sukcesy. Niestety, mimo iż Arsenal co roku ligę zaczyna całkiem nieźle i jest czasem dość poważnym kandydatem do mistrza po kilkunastu meczach, to zawsze z czasem ,,Kanonierzy” zaczynają tracić punkty i systematycznie oddalają się do mistrzostwa. W Lidze Mistrzów mają spore problemy żeby dojść kiedykolwiek do półfinału(zdarzyło się to oczywiście).

Przed rokiem powstrzymała ich Barcelona w Ćwierćfinale, teraz również Duma Katalonii stanęła im na drodze, tym razem już w 1/8. No i znów ulegli, mimo dobrego i wygranego pierwszego meczu na Emirates 2:1.

Przed środowym meczem jednak wciąż Barcelona była faworytem, mimo to Wenger bardzo wierzył w swój zespół i zapowiedział ofensywny (!) styl gry. No i liczyliśmy na widowisko z pierwszego meczu w Londynie, liczyliśmy, że znów zobaczymy emocjonujący mecz, liczyliśmy, że super-mecz zagra znów Wojtek Szczęsny. Niestety, od początku widowisko nie było porywające. Barcelona utrzymywała się przy piłce, piłkarze Arsenalu za wiele zrobić chyba nie mogli i nic nie wyszło z tego ofensywnego stylu gry. Nawet nie wyprowadzali groźnych, w ogóle żadnych kontr. W 17 minucie niestety straciliśmy nadzieję o dobrym występie Wojtka Szczęsnego. Tak niefortunnie złapał piłkę, że pojawił się jakiś problem z palcem, widocznie na tyle poważny, że musiał opuścić plac gry. Na boisku pojawił się obrażony dotychczas na cały świat Manuel Almunia. Barcelona wciąż kontrolowała grę. Bardzo groźnie wyglądały długie piłki na prawą stronę do Alvesa, który raz po raz urywał się obrońcom. Można powiedzieć, że Barca grała po prostu na swoim poziomie, to co w lidze. Wynik otwarł się w doliczonym czasie pierwszej połowy, co zwiastowało lepszą drugą, bo Arsenal musiał się ,,odkryć”. No i zaatakował, opłaciło się, bo po jednym z rzutów rożnych piłkę do własnej bramki skierował Buskquets. Potem Barcelona znów grała swoje, a gdy Van Persie opuścił boisko dostając drugi żółty kartonik grali już tylko gospodarze. Zawodnicy Arsenalu już nie mieli nawet siły biegać za grającymi piłką graczami Barcelony. Swoje trafienia dorzucili Xavi i potem po raz drugi Messi i tylko cud(Almunia) uratował Arsenal przed utratą kolejnych.

Na tym przygoda Arsenalu z Ligą Mistrzów w tym sezonie się skończyła. Barcelony, jednak przygoda ciągle trwa i przy takich błyskach geniuszu: Xaviego, Messiego, Iniesty i spółki są najpoważniejszymi kandydatami na do wygrania tegorocznej edycji Champions League……


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl