Mniejszości niemieckiej gratulujemy klubu

Polak interesuje się ligą belgijską na tyle, by śledzić, jak twardy jest Marcin Wasilewski, jak paskudny Axel Witsel, a do niedawna także jak gruby jest Dawid Janczyk. Przy tak dogłębnym śledzeniu Pro League, mogło wam umknąć istnienie takiej drużyny jak KAS Eupen (czyt. Ojpen). Mogliście tę nazwę słyszeć w życiu maksymalnie z dwóch powodów. Albo mocno interesujecie się belgijskim futbolem, albo dobrze znacie się na historii.

Sprawdziłem, w podręczniku dla III klasy liceum pada nazwa Eupen. Po I wojnie światowej ustalono, że wraz z sąsiednim miastem Malmedy, Eupen będzie pod zarządem belgijskim. Później zarządzono plebiscyt, który miał zdecydować o belgijskości, bądź niemieckości miasta. Sęk w tym, że głosowanie było jawne. Niemcy twierdzą, że wyborcy obawiali się ewentualnego wydalenia i zagłosowali za Belgią. Nie zerwało to jednak związków z Niemcami.

18-tysięczne miasto jest pewną specyficzną mieszanką. Położone w Belgii tuż obok granic z Niemcami i Holandią. Językiem urzędowym jest niemiecki, dlatego na oficjalnej stronie klubu KAS Eupen widzimy słowa „Herzlich wilkommen”. Wiemy bardzo dobrze o tym, że swoje kluby mają mieszkańcy Flandrii i Walonii, od tego sezonu w najwyższej lidze, po raz pierwszy w historii, gra też przedstawiciel mniejszości niemieckiej.

Jakby mało było tego pomieszania z wielonarodową historią miasta, które przez lata było też pod zarządem holenderskim, również klub tworzą ludzie z tak różnych krajów, że spokojnie mógłby nosić nazwę Internazionale. Nieprzypadkiem została użyta włoska forma, gdyż to z tym państwem piłkarskie Eupen ma najwięcej związków. Jest klubem filialnym Parmy, a aż dziesięciu piłkarzy beniaminka ma za sobą przeszłość we Włoszech. Największą karierę mógł na Półwyspie Apenińskim zrobić Brazylijczyk Diniz, który zakotwiczył w Milanie, ale nie wychylił nosa na murawę nawet na kilka sekund. Rzucają go „Rosso-Neri” na wypożyczenia do różnych dziwnych klubów. Dziś jest w Eupen, jutro pewnie gdzieś na Grenlandii.

Bramkarz Radek Petr z Ostrawy, dał się choć trochę poznać międzynarodowej publiczności na MŚ U-20 w 2007 roku w Kanadzie, gdzie Czechy były prawdziwą, większą nawet od Polski, rewelacją. Ibrahima Camara ma za sobą ciężkie dzieciństwo, bo gdy był młody w rodzinnym Sierra Leone trwała wojna domowa. Wyemigrował do sąsiedniej Gwinei, przyjął obywatelstwo, od 6 lat gra w reprezentacji tego kraju. Więcej na arenie międzynarodowej znaczy niewątpliwie nazwisko Hendrikxa. Marca Hendrikxa, 36-letniego obrońcy, który grał na Euro2000 organizowanym właśnie przez Belgię. Największą gwiazd „Pand” (to od czarno-białych barw) jest jednak napastnik Kevin Vandenbergh, strzelec siedmiu goli w trwającym sezonie, który kiedyś w barwach Genk zdobył aż 66 bramek, co pozwoliło mu np. na grę w kadrze przeciwko naszym Orłom w walce o awans na Euro2008.

Na razie zgraja prowadzona przez… francuskiego trenera Alberta Cartiera prezentuje się w Pro League blado. Trzy zwycięstwa, trzy remisy i 12 porażek nie powalają na nic, a już zwłaszcza na kolana. Najwięcej straconych goli również. Ale jak już Eupen wygrywa, to z przytupem – łupnęło na wyjeździe Standard Liege 3-1, rozgromiło Sint Truiden 6-0. A mnie tylko zastanawia, co by było gdyby Belgia rzeczywiście się rozpadła. Gdzie grałoby Eupen? Położone w Walonii, przez niektórych piłkarzy związane z Flandrią, przez większość graczy związane z Włochami, a kulturowo najbliższe Niemcom…


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl