Mój kandydat na Mistrza Świata: Mark Selby

Ciekawe mistrzostwa. Właściwie cały snookerowy sezon odpuściłem, ale co Crucible to Crucible – od rana do wieczora snooker i snooker. Dwie rundy minęły szybciutko. Mimo że meczów mnóstwo i emocji tyleż samo. Te dwie rundy są już jednak pewnym wyznacznikiem tego czego można się spodziewać po najbliższych dniach. Jak już wspomniałem cały sezon jest dla mnie stracony więc na podstawie właściwie tylko tych meczów ostatnich dni moja ocena będzie się opierać. A ocena ta będzie dotyczyć par ćwierćfinałowych, które już dziś ruszają do boju. Zatem kolejno:

Judd Trump vs Graeme Dott: Prawem starszeństwa rozpocznę od drugiego z tych panów. Otóż wraz ze starszeństwem idzie doświadczenie, którego Dott, szczególnie w Crucible Theatre, ma mnóstwo. Ten nieczęsto spotykany w finałach, a nawet w półfinałach, zawodnik ma w dorobku tytuł mistrza(2006) i vice-mistrza(2004,2011) świata. Oto trzy z jego siedmiu występów w finałach turniejów rankingowych. Można statystycznie dodać, że w ćwierćfinale MŚ nie przegrał nigdy. Rywalem Dotta jest młodziutki Judd Trump, a więc mamy klasyczne starcie młodości z doświadczeniem. Trump kilka tygodni temu osiągnął swój pierwszy wielki sukces wygrywając China Open. W Sheffield zaś pokonał w pierwszej rundzie będącego w nienajlepszej formie obrońcę tytułu Neila Robertsona, potem zaś rozbił nieobliczalnego Martina Goulda. Kto jest faworytem tego spotkania? Oto wielka zagadka. Bukmacherzy raczej stawiają na młokosa, ale wyniki sond kibiców częściej wskazują Dotta. Osobiście minimalnie przychylam się do Trumpa. Może trochę chciałbym żeby trochę ten chłopak zamieszał. Nie wierzę, aby mógł zdobyć mistrzostwo, ale półfinał wydaje się być w jego zasięgu. Tym bardziej że Dott na razie nie zachwyca. Choć jakoś nie mogę sobie przypomnieć czasów w których by zachwycał. Zatem moim typem jest Trump, ale wygra on kilkoma frame’ami. Bo jeśli będzie na styku – zwycięży doświadczenie Dotta.

Ding Junhui vs Mark Selby: Ale jakie znaczenie dla historii światowego snookera będzie miało to czy Trump, czy Dott, gdy w półfinale któryś z tych panów trafi na Marka „The Jester from Leicester” Selby’ego? Jak na razie stracił on 5 frame’ów. A to co zrobił w szesnastej partii z Stephenem Hendrym – bezcenne. Potrzebne 3 snookery? Nie ma sprawy. Oj, sam sfaulowałem. Znowu 3 snookery? Pewnie! Selby jest pewny siebie, Selby jest skuteczny, Selby gra świetnie taktycznie, Selby wbija mnóstwo setek – w tym turnieju już 7. Jeszcze nie miał tylko próby nerwów. Ale jakoś się o to nie martwię. On potrafi sobie z nimi radzić. Prędzej problemów w tym względzie spodziewałbym się u Dinga. Stoczył on fascynujący pojedynek z Binghamem, ale czy na wysokim poziomie sportowym? Słabą sportowo końcówkę można wytłumaczyć ogromnym stresem o obu snookerzystów. Ale całość meczu też nie zachwycała. Ding wbił sporo pięćdziesiątek, ale często brakowało tej bili robiącej. A Selby będzie wykorzystywał te błędy dużo brutalniej niż Bingham. A nawet jeśli Ding zacznie budować breaki w charakterystycznym sobie stylu, to Selby’ego i tak nie powstrzyma. Bo ten gra miażdżąco.

Mark Williams vs Mark Allen: I znowu można zgłupieć. Allen jest nieobliczalny. Tak ze Stevensem jak i z Hawkinsem wygrywał w decydującej partii. Zaś Williams na razie bezproblemowo przechodzi rundy. I takich właśnie scenariuszy należy się spodziewać. Albo Williams zakończy zabawę na początku trzeciej sesji, albo mecz skończy się gdzieś w środku nocy. Ale czy wówczas wygra Allen? Nie wiem. Na prawdę, nie wiem. Trochę po omacku oceniam szanse tych zawodników, choć obu się w ostatnich dniach naoglądałem. Bukmacherzy stawiają na Williamsa, ale gdy gra Allen to wiele może się zdarzyć.

Ronnie O’Sullivan vs John Higgins: Klasyk nad klasykami. Takie snookerowe Gran Derbi. Jak to przed Gran Derbi, kazdy swój typ ma (ja też), ale co się stanie? Tego nie wie nikt. Tutaj i bukamcherzy głupieją. Największe organizacje zakładów sportowych obu zawodników cenią równo.

Podsumowując: Selby powninen pokonać Dinga, Williams raczej poradzi sobie z Allenem, natomiast pozostałe pary są nieodgadnione. Ale i tak na końcu wygra Selby.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl