Mój rok na pubsport.pl

23 grudnia 2010 roku zadebiutowałem na naszej stronie. Aż sam się dziwię, że już taki kawał czasu jestem tu na stronie i czytasz moje przeciętne wypociny. Pora cofnąć się pamięcią, co takiego się wydarzyło przez rok mojej działalności na pubsport.pl.

Ta notka miała powstać na urodziny strony, ale nie wyrobiłem się, więc już w październiku postanowiłem, że napiszę ją tu i teraz.  Zacznijmy od początku.  Kiedy 10 września 2010 roku rozpocząłem pisanie bloga „Prawie jak w studio” (przeniosłem go ze strony radia Toksport), nie miałem bladego pojęcia, jak potoczy się dalej moja „kariera”. Okazało się, że po niemal stu dniach działania na sedzik.blox.pl pod wpisem o konkursach skoków w Engelbergu dostałem komentarz – jeden z pierwszych w historii mojego dziennika internetowego. W głowie miałem jednak mieszane uczucia:

Damslu… nic mi to nie mówi… Prosi o kontakt… no dobra, zobaczymy o co chodzi

Tym użytkownikiem okazał się być Nasz Kochany Admin – Damian Ślusarczyk, który zaprosił do współtworzenia strony. Wciąż wracam do tamtej chwili z uśmiechem na twarzy. To było jak wyjście z okręgówki! Nasza strona wyglądała wówczas nieco inaczej (można zobaczyć w urodzinowym wpisie Damiana). Jak się później okazało, szata graficzna parokrotnie uległa zmianie jeszcze przed moim przybyciem. Patrząc przez pryzmat wydarzeń sportowych, rok to bardzo, bardzo dużo. Z pewnością przeżyłem już tutaj wiele niesamowitych wspomnień, które zapadły mi w pamięć. Przywołam więc część z nich (większość dotyczy relacji na żywo które prowadziłem, bądź współprowadziłem):

Pamiętam, jak mocno przeżywałem swoją pierwszą „tekstówkę”. Już w piątek wieczorem (czyli dwa dni przed) serce biło mi mocniej. W nocy z soboty na niedzielę nie mogłem zasnąć, a w niedzielny poranek często przechodził mnie dreszcz emocji, który objawił się też na początku pisania… trzęsieniem rąk. Później, do każdej następnej relacji podchodziłem już spokojniej.

Za każdym razem staram się w niej przekazać treść, która pozwoli czytelnikowi nieoglądającemu wydarzenie poczuć choć trochę emocji – jest to zasada radiowa. Wiem, że nie zawsze się udaje, ale sam się przecież dopiero uczę tego fachu. Czasem żałuję, że nie mogę skupić się wyłącznie na meczu i muszę oderwać się od niego, by napisać coś na klawiaturze. Mogę jednak być wówczas także z siebie zadowolony, bo przecież pomagam tym, którzy nie mają dostępu do transmisji, a przy okazji sam poćwiczę szybkie myślenie i pisanie. To sztuka, która w dziennikarstwie bardzo się przyda!

Poznałem tutaj wiele osób, które są co najmniej tak samo, jak ja zafascynowane sportem i jeszcze na dodatek chcą się dzielić swoimi przemyśleniami. Cieszę się, że znalazłem taką grupę ludzi i mogę się z nią utoższamiać. Wielu z nas myśli o zawodzie dziennikarza lub już nim jest. Co prawda nadal popełniamy błędy, ale jesteśmy tutaj także po to, żeby ćwiczyć i poprawiać swoje umiejętności. Kto wie, jak daleko zajdziemy, jeśli strona będzie się jeszcze lepiej rozwijała…

Jestem typem „blogera”, który często pisze swój punkt widzenia bieżących wydarzeń sportowych – analizy, zapowiedzi, prognozy itp. Tzw. „czyste” felietony zostawiam sobie na czas, kiedy mi się nudzi. Gdy najdzie mnie ochota na jakiś ciekawy artykuł tego typu – otwieram laptopa, dopisuję do listy tematów, które poruszę w takim wpisie i rozwijam wtedy, kiedy znajdę trochę wolnego czasu. Jak widać, nie mam go zbyt wiele, ale to oznacza, że mam jeszcze wiele pomysłów, których nie zrealizowałem!

Mogę powiedzieć, że czuję się tutaj świetnie i każdy artykuł napisany tutaj daje mi dużo radości. A o to chyba właśnie chodzi, prawda?

Bardzo dobrze współpracuje mi się z naszym adminem – Damianem. Gdy pojawią się jakieś problemy, czy propozycje, służy mi pomocą i może liczyć na to samo ode mnie. Choć pomysł na stworzenie tej strony miał bardzo spontaniczny, to podziwiam go za wytrwałość, czas i trud, jaki musi włożyć, ażeby ta strona funkcjonowała. Jeszcze od czasu do czasu coś napisze, albo zrelacjonuje na żywo… Szefie! Wielki szacunek i oby tak dalej! Jestem ciekaw, w jaki sposób Damian trafił na mojego bloga i co skłoniło go do tego, by mnie zaprosić do współpracy.

Mam nadzieję, że jest ze mnie chociaż trochę zadowolony. Przynajmniej się staram, żeby był 🙂 . Dziękuję za ten rok i liczę na wiele przynajmniej równie wspaniałych następnych.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl