AS Monaco – upadek wielkiej firmy?

Tytuł może jest zbyt mocny, bo Monaco jeszcze z pierwszej ligi francuskiej nie spadło. Klub jest już jednak blisko zrealizowania najgorszego scenariusza i pożegnania się z elitą Ligue 1. A jeszcze w 2004 roku można  go było ustawiać obok najsilniejszych zespołów Europy.

W ciągu ostatnich kilku lat Monaco jedzie jednak po równi pochyłej w kierunku dna. Dzisiaj na Stade Louis II nie ma już wielkich gwiazd, wielkich potyczek z europejskimi tuzami i dobrych wyników. Jest zagrożenie spadkiem, brak stabilności i kac po bogatej balandze sprzed kilku lat.

Francuscy dziennikarze doszukujący się przyczyn i badający obecną sytuację Monaco, wskazują na kilka źródeł obecnego stanu rzeczy. Pierwszym jest brak stabilności w zarządzie i sztabie szkoleniowym. Od momentu, gdy fotel prezesa w 2003 roku opuścił Jean-Louis Campora, po dwudziestu siedmiu latach pracy, liczba mężczyzn, którzy próbowali go zastąpić jest zastraszająca. W tym momencie mamy już czwarte nazwisko, Etienne?a Franziego, który piastuje urząd od czerwca 2009 roku. Za zmianami na szczycie szły i do tej pory idą ciągłe zmiany na ławce trenerskiej. Odchodzą lub są wyrzucani kolejni fachowcy, którzy nie potrafią nawiązać do pracy Didiera Deschampsa sprzed lat. To w prostej linii przekłada się na ciągłe zmiany taktyki, brak zrozumienia na boisku piłkarzy i gorsze rezultaty.

Monaco traci też na znaczeniu, a to znaczy, że oddala się od piłkarskiej elity finansowo. Dzisiaj budżet klubu z Księstwa to 53 miliony Euro, a to około 1/3 funduszy jakimi dysponują Lyon lub Marsylia. Bez pieniędzy trudno o bycie konkurencyjnym w dzisiejszej piłce. Monaco niestety na razie nie potrafi znaleźć sposobu, aby sobie z tym problemem poradzić. Nawet bardzo produktywna szkółka piłkarska ostatnio nie produkuje tylu talentów, co kiedyś. A gdy nawet jakieś się pojawiają to ograniczenia finansowe sprawiają, że klub musi szybko się ich pozbywać za dobre pieniądze.

Lata temu Monaco było na szczycie. Wielkie nazwiska dawały doskonałe wyniki. Niestety, jak podsumowują francuscy obserwatorzy, klub z Księstwa żył ponad stan i nie miał żadnej długotrwałej polityki. Jak to się skończyło widać dzisiaj. Smutny to koniec, szczególnie dla kibiców, którzy nawet nie zdążyli się do wspomnianych sukcesów przyzwyczaić.


pubsport.pl