Mourinho wtyka język w nasze sprawy

Gdy był w Chelsea, rzekł Jose Mourinho po jednym z meczów Premier League, że przeciwnik postawił autobus w polu karnym. Nie zdawaliśmy sobie wówczas sprawy, że Portugalczyk dokonywał wówczas epokowej przemiany w języku, którym mówimy i piszemy o piłce. Z doniosłości chwili zdawał sobie sprawę prawdopodobnie tylko on sam, bo przecież wszystko ma zaplanowane w najmniejszych szczegółach i niczego nie robi przypadkowo.

Oto ostatnimi czasy w internecie i w gazetach znajduję tylko pojedyncze oazy wolne od autobusu. Autobusują wszyscy. Starzy i młodzi. Dziennikarze fachowi, dziennikarze niedoszli, dziennikarze domorośli. Kibice też uderzają w retorykę autbusową. W wydaniu Mourinho to może i było ładne porównanie. Sami popatrzcie – gdyby w bramce postawić takiego Ikarusa czy Solarisa, zwróconego drzwiami w kierunku siatki, nie dałoby się strzelić gola bez wybijania dwóch warstw szyb. A zanim byśmy to uczynili, już nadbiegliby obrońcy. Taki zresztą stary poczciwy Jelcz też jest w jelczowej swej naturze prostokątnym pudełkiem i do tarasowania bramki nadaje się jak znalazł. Tak, zdecydowanie, porównanie Portugalczyka było trafione. I świeże.

Teraz jednak nie ma relacji bez autobusu. Nawet jak drużyna grała na wskroś ofensywnie, to motoryzacyjnego ducha przywołuje się, żeby powiedzieć, że zespół „nie postawił autobusu w polu karnym”. Pojawiają się też modyfikacje. Coraz częściej już nie autobus, tylko autokar. Zaraz będą wersje pokrewne. Bus – slangowo, „duży pojazd przeznaczony do przewozu osób w transporcie zbiorowym” – jako peryfraza. Oczywiście wszystko poprzedzone słowem „przysłowiowy”, bo wszak przysłowia o autobusie mają już rodowód nieomal biblijny (Prz, 7, 7-14).

Kiedyś klepało się w nieskończoność obronę Częstochowy. Teraz o niej nikt już nie pamięta. Stara, poczciwa Jasna Góra. Mourinho zmienia nas w stopniu mocniejszym, niż się komukolwiek wydaje.


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl