Może i bez Orła, ale…

Tym razem to ja wejdę nakładką. Już po samym tytule można się domyślić, o czym będzie wpis. Tak, ja też chcę wtrącić swoje zdanie do sprawy kontrowersyjnych strojów naszej reprezentacji piłkarskiej. 

Mam nieco inny pogląd niż większość ludzi, których opinie czytam. Oczywiście nie jest tak, że cieszę się, że nie ma naszego Godła Narodowego na koszulkach, ale czy aby na pewno tak bardzo nam na tym zależy?

Ile to razy słyszało się bądź czytało opinie, że nasi kopacze to lamusy, kompromitują się i nie zasługują na to, by grać z Orzełkiem na piersi, bo go hańbią? Kolejny raz mamy przykład tego, że jesteśmy narodem wiecznie narzekającym – stale coś nam się nie podoba. Padło na stroje.

Faktycznie PZPN wyjechał z taką inicjatywą w bardzo złym momencie – atmosfera przez ME rośnie, zaraz zagramy na kolejnej (prawie) ukończonej arenie na tę imprezę, a drużyna gra „jakby nieco lepiej”. Miał to zdaje się być kompromis pomiędzy logiem federacji i Godłem, ale coś nie wyszło. Teraz podobno już raczej nie można tego zmienić. No właśnie: „raczej”. Według mnie, stosując zasadę „dla chcącego nic trudnego” możnaby jakoś ten problem rozwiązać, gdyby w naszych piłkarskich władzach ktoś tego chciał. Najwyraźniej nikt się nie kwapi.

Na pewno chodzi też o pieniądze. Związek chce czerpać zyski z replik koszulek, jakie kupią kibice. W pomyśle było też zawarte dotrzymywanie kroku Zachodowi (Niemcy, Francuzi, czy Włosi zamiast Godła mają emblemat krajowej federacji), bo przecież tam chcemy podążać. Ja bym jednak wolał, żebyśmy tam szli czysto piłkarsko, a nie robić tylko dobrego wrażenia, że sobie radzimy.

Warto jednak spojrzeć na to z drugiej strony – Orzełek był na strojach piłkarzy zawsze. A w każdym razie od niepamiętnych czasów. Pewnie dlatego nas to tak boli. Pomijam już fakt, że do tej pory zmiana stroju reprezentacji wiązała się z tym, iż były inne wstawki, być może inne odciene, albo nawet zmieniała się firma produkująca, ale to niuanse. Teraz będzie się to rzucało w oczy – jest Orzeł, albo go nie ma. I co ja mam zrobić z trzema koszulkami z Godłem, które wiszą u mnie w szafie?

Są też tacy, którzy mówią, że brak Orła to ukłon w stronę naturalizowanych Polaków, grających w naszej reprezentacji. Nawet niegłupio to brzmi. W końcu koszulka z logiem PZPN może nie mieć tyle wartości moralnej, co strój z Godłem. Lecz niestety to oznacza, że wyrażamy pełną akceptację do tego typu „rozwiązań”.

Odejdę na chwilę od futbolu i popatrzę w kierunku innych dyscyplin. Chyba ostatnio najbardziej należy się naszym siatkarzom granie w strojach z Orzełkiem. I co? Mamy tylko flagę, a pod nią napis „POLSKA”. Nic więcej? A nie, przepraszam, sponsor jeszcze jest. Koszykarzom Godła doszyto dopiero w tym roku. Na Eurobaskecie 2009 kupiłem koszulkę reprezentacyjną i nie ma na niej nic, prócz charakterystycznego ukośnego pasa i „POLSKI” na brzuchu. Szczypiorniści występują z Godłem, ale nie jestem pewien, czy tak było kilkanaście lat temu. Szukać można dalej, ale ten akapit jest już długi, choć można się domyślić, że gdzieś będzie, gdzieś nie.

Teraz ponoć nasi rodacy chcą zmienić Konstytucję, żeby reprezentacje we wszystkich sportach mieli obowiązek posiadania Orzełka na stroju. Szkoda, że przy innych dyscyplinach sprawa nie była tak głośna, ale cóż… tyle znaczy dla nas piłka nożna – nieważne, jakie wyniki osiąga nasza drużyna.

Kompromisem idealnym według mnie byłoby przesunięcie tego przedmiotu niezgody na środek, a na sercu powinien się znaleźć Orzeł. To takie proste i takie trudne. Niestety. Mimo tej całej afery ze strojami, i tak będę kibicował naszej drużynie narodowej, bo przecież grać będą piłkarze, a nie koszulki, prawda? Nie przesadzałbym, że przez to popsuje nam się wszystko w kontekście Euro. Oczywiście, że będzie inaczej, lecz najpierw chciałbym zobaczyć polskich piłkarzy walczących, grających przyjemnie dla oka i skutecznie. Dopiero potem będzie można narzekać na koszulki. Bo wolałbym grać w takiej i wyjść z grupy, aniżeli mieć Godło i odpaść (jak zwykle) po trzech meczach.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl