Mucha naprawia sport przez zmniejszenie finansowania?

Według ministry Joanny Muchy, dziś w polskim sporcie skończył się komunizm. Ministerstwo ogłosiło listę sportów strategicznych, na które ma iść większość rządowych środków. Sporty nieważne muszą liczyć się z drastycznym cięciami, czyli w wielu przypadkach – śmiercią głodową. 

Pełną listę możecie znaleźć TUTAJ. Okazuje się, że priorytetowymi sportami w Polsce są od dziś – kajakarstwo, kolarstwo, lekkoatletyka, narciarstwo, pływanie, podnoszenie ciężarów, wioślarstwo, zapasy, żeglarstwo. Mniej ważnymi – biathlon, judo, łyżwiarstwo szybkie, strzelectwo sportowe, szermierka, tenis. Reszta została zepchnięta na margines.

Jest jeszcze podział w grach zespołowych – w pierwszej grupie znalazły się: koszykówka, piłka nożna, piłka ręczna, piłka siatkowa. W drugiej hokej na trawie, hokej na lodzie, rugby.

Można się z tym podziałem spierać, można go akceptować. Wiadomo, że dla zawodników i kibiców dyscyplin „nieważnych” jest to dzień smutny. Właśnie pewnie zakończyło się kilka saneczkarskich czy łyżwiarskich karier. To temat na inną, długą dyskusję.

Teraz trzeba sobie zadać podstawowe pytanie – jak uzdrowić jakieś środowisko, pompując w nie mniejsze pieniądze? Komunikat PAP jasno mówi, że środki przeznaczane na sport wyczynowy pozostaną na poziomie ok. 175 mln zł. To niemal identyczna kwota, co w 2012 roku. Inny będzie tylko podział – od teraz „strategiczni” będą dostawać tyle samo, a reszta mniej, nawet o kilkadziesiąt procent.

Na co zostanie wydana zaoszczędzona kwota, skoro sporty z grupy „strategicznej” utrzymają dotychczasowy poziom finansowania? Tego nie wiadomo. No chyba, że na poważnie wziąć ostatni akapit dotyczący wykorzystania tzw. „rezerwy”, który wygląda jakby został spisany przez gimnazjalistę, w ramach pracy domowej z WOS-u:

Pozostała w budżecie resortu rezerwa zostanie wykorzystana m.in. na:

– Dobre programy szkolenia młodzieży

– Ciekawe inicjatywy w zakresie upowszechniania sportu

– Programy aktywizujące.

Podsumowując – program Ministerstwa jest na pewno „ciekawy”, ale nie zanosi się, na to, żeby miał przynieść „dobre” efekty. Na dzień dzisiejszy „rewolucja” w polskim sporcie wygląda na przesunięcia niewielkich de facto środków. Wiadomo, że na siatkówkę czy lekkoatletykę szły miliony. I iść będą dalej. Na badminton, łyżwiarstwo figurowe czy curling resort dawał grosze (w porównaniu do innych dyscyplin), a teraz będzie dawał jeszcze mniej lub wcale. Szykujmy się na worek medali podczas kolejnych Igrzysk.

Na koniec kilka liczb (to tylko przykłady)

Kwoty z Ministerstwa na przygotowania olimpijskie, MŚ i ME w 2012 roku:

– lekkoatletyka: 16 000 000 PLN -> 2 medale w Londynie
– wioślarstwo: 10 200 000 PLN -> 1 medal
– kajakarstwo: 10 200 000 PLN -> 1 medal

– badminton: 2 000 000 PLN -> sporo emocji związanych ze startami w Londynie, jedna para bardzo blisko medalu.

Teraz, zamiast zastanowić się czy te 36 milionów zostało przez związki wykorzystane w maksymalny sposób, my będziemy obcinać 20 czy 30 procent z 2 milionów dla badmintonistów i nazywać to rewolucją.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/