Na co liczy Pedro Leon?

Bycie bardzo dobrym piłkarzem nie wystarczy, aby znaczyć coś w Realu Madryt. Trzeba być medialnym, genialnym lub mieć szczęście, aby móc regularnie wybiegać w pierwszej jedenastce na Santiago Bernabeu. Czemu więc w ogóle Pedro Leon zgodził się dołączyć do Królewskich?

To pytanie nurtuje mnie od dawna. 24-letni pomocnik od kilku sezonów stopniowo piął się po szczeblach kariery, przechodząc z Levante do Valladolid, potem do Getafe, a wreszcie trafiając do wielkiego Realu. Który, czego można się było spodziewać, pożarł Hiszpana.

Każdy kto pamiętał, ilu solidnych zawodników nie poradziło sobie w Madrycie zastanawiał się przed tym transferem, co kieruje zawodnikiem ocierającym się o kadrę i mającym ciepłe miejsce w pierwszym składzie niezłego Getafe na taki ruch. Zmiana regularnych występów na ławkę rezerwowych Realu nie jest krokiem naprzód, a Pedro Leon musiałby być bardzo głupi, bądź bardzo odważny, aby wierzyć, że wygra konkurencję ze światowymi sławami kosztującymi grube miliony.

W obecnym sezonie w lidze Pedro Leon pojawił się na boisku ledwie kilka razy. Jest w obwodzie i dostaje szanse w końcówkach, choć często pokazuje, że zasługuje na więcej. Z Di Marią, Kaką, Ozilem, a nawet Granero jednak nie może na razie wygrać. Czy pójdzie po rozum do głowy i odejdzie latem? Oby, bo szkoda by było, aby Pedro Leon został wiecznym rezerwowym o niespełnionym potencjale. Szkoda dla nas, dla kadry Hiszpanii i wszystkich fanów talentu zawodnika.


pubsport.pl