Na co liczy Wenger?

To może być najgorszy sezon Arsenalu od wielu lat. Już nie zakończony miejscem w pierwszej czwórce.  Takie prognozy na temat „The Gunners” słyszeliśmy przed obecnym sezonem. Pierwsze mecze tego sezonu pokazują, że w tym co mówiło się przed startem rozgrywek jest bardzo wiele prawdy.

Odszedł kapitan, Cesc Fabregas. Kapitan, który może na boisku nie był typem wielkiego przywódcy, ale to on był mózgiem Arsenalu. To był ktoś taki jak Xavi w Barcelonie. Przez niego przechodziła większość akcji. On był odpowiedzialny za dogrywanie piłek do napastników. Był kimś, od kogo wymagało się naprawdę bardzo wiele. A on te wymogi spełniał. Był jednym z najlepszych rozgrywających na Wyspach. Z klubem pożegnał się również inny gwiazdor londyńskiej ekipy, Samir Nasri. To również niebagatelna strata. Odszedł także  podstawowy lewy defensor londyńskiego zespołu(Clichy) i bardzo solidny zmiennik(Eboue).

A transfery do klubu?

Było ich kilka, ale poza jednym, może dwoma, były to młode gwiazdeczki, które mogą kiedyś świecić bardzo, bardzo jasno, ale w tym momencie nie są jeszcze zawodnikami zdolnymi do walki o najwyższe cele. Chamberlain, Cambpell……wszystko fajnie, ale to są ludzie na przyszłość, a nie na teraz. Takich już na Emirates było wielu, przy okazji każdego okienka są oni sprowadzani. Za poważne wzmocnienia można uznać tylko Jenkinsona(powiedzmy) i Gervinho, który i tak debiut miał średnio udany, bo został ukarany w nim czerwoną kartką i jest zawieszony na trzy mecze.

Więc jest pytanie, na co liczy Wenger? Francuz chyba powinien być świadom tego, że drużyna bez poważniejszych wzmocnień raczej nie znajdzie się w pierwszej czwórce Premier League, a on być może straci pracę. Bo przy obecnym składzie „The Gunners” widzę co najmniej pięć zespołów z większym potencjałem na Wyspach. Liverpool, Manchester, Chelsea, City to drużyny w tym momencie mające piłkarzy lepszych, piłkarzy zdolnych wygrywać.  Wydaje mi się, że lokalny rywal – Tottenham, też pod tym względem nie ustępuje zespołowi Wengera.

O stylu gry prezentowanym w poprzednich sezonach też można już powoli zapominać. Gra Londyńczyków pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Często ogranicza się do pojedynczych szarpnięć i przebłysków pojedynczych indywidualności.  Już nie ma tej bardzo fajnej dla oka technicznej piłki, wymieniania mnóstwa podań, stwarzania ogromnej liczby sytuacji.

Naprawdę, w Arsenalu są bardzo ciekawi zawodnicy, ale wciąż jest ich zbyt mało by myśleć o wielkich trofeach, których przecież ostatnio do klubowej gabloty przybywało tak mało.

Jakby tego wszystkiego było mało, Arsenal może mieć pewne problemy z awansem do fazy grupowej tegorocznej Champions League. We wtorkowym meczu czwartej rundy eliminacji do CL z Udinese, szczęście było po stronie Wengera i jego chłopaków, ale co będzie gdy w rewanżu, Arsenal zagra tak samo jak w pierwszym meczu, Szczęsny nie będzie już tak wyśmienicie bronił, a piłkarze z Udinese zachowają ciut więcej zimnej krwi pod bramką Arsenalu? Tylko Liga Europejska będzie, panie Wenger.

Do zamknięcia okienka transferowego pozostało jeszcze kilka dni, więc jest jeszcze chociaż odrobinka czasu na wzmocnienie zespołu przynajmniej jednym zawodnikiem dużego formatu. Ale znając Wengera, zaraz nam ściągnie jakąś siedemnastoletnią perełkę, która ma wielki potencjał, ale obecnie o podstawowym składzie może zapomnieć. A w kwietniu z ust Francuza usłyszymy coś w stylu: „Nie poradziliśmy sobie z presją”, albo „Zabrakło nam doświadczenia”……….


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl