Na papierze wygląda to fantastycznie (LM)

Gdy świętowanie Wielkiej Nocy nieco już się uspokoiło, na chwilę uciekłem myślami w stronę tego, co czeka nas w europejskich pucharach. I wiesz co? Zdałem sobie sprawę, że zapowiadają się przepiękne i emocjonujące półfinały!

Już dziś na Veltins Arena (zwana także Arena AufSchalke) czeka nas pierwszy z tych meczów. Nie jestem pewny, czy rzeczywiście Manchester United będzie w stanie pokonać niemiecką rewelację tych rozgrywek. Mnie osobiście Czerwone Diabły w tym sezonie nie przekonują. To (nawet dla mnie) dziwne, że mówię w ten sposób o prawie mistrzu Anglii, półfinaliście LM i Pucharu Anglii. Mimo tych wszystkich osiągnięć, brakuje im moim zdaniem „tego czegoś”, co dałoby mi poczucie, że drużyna z Old Trafford jest w tym sezonie naprawdę mocna. Wiem, że narażam się odrobinkę Klaudii, naszej widzce przy relacjach na żywo z Champions League, ale to tylko moje zdanie. Brakuje tej drużynie błysku, to już nie ta sama ekipa, która trzy lata temu wygrała te rozgrywki, a rok potem zagrała w finale. Tak naprawdę sam siebie nie rozumiem. Przecież w ataku prezentują się całkiem nieźle, jak nie Rooney, to Hernandez, jak nie Hernandez to Rooney. Do tego wspaniali pomocnicy – „Nieśmiertelny” i uniwersalny Ryan Giggs, Michael Carrick jako środkowy pomocnik, a także znakomici skrzydłowi – Ji Sung Park, Nani, Valencia… po prostu bajka!

Z drugiej strony mamy zespół, który w tym sezonie skupia się głównie na Lidze Mistrzów. To, że grają bardzo dobrze zdołałem zauważyć jeszcze w grupie po wygranych meczach z Benficą oraz pokonaniu u siebie Lyonu i to jeszcze 3:0. Dużo o tym, jak grali nie jestem w stanie napisać, bo akurat w 1/8 i 1/4 finału wybierałem mecze toczone równolegle do tych granych przez drużynę z Gelsenkirchen. Teraz już wiem, że mam czego żałować. Schalke ma niezwykle groźne żądła w postaci Raula (także „Nieśmiertelnego”), Edu, a także Jefersona Farfana i Aleksandra Baumjohanna na skraju pomocy. Nie wiem tylko na co będzie stać obronę. Mało ich śledziłem i niewiele o niej wiem. Ale jeżeli nawet defensor Benedikt Howedes potrafi popędzić w pole karne rywala, to chyba jest dobrze, czyż nie?

Jak będzie wyglądać rywalizacja? Sądzę, że ważny będzie wynik z pierwszego meczu. Atut własnego stadionu będzie w obu przypadkach bardzo przydatny, choć podopieczni Ralfa Ragnicka już udowodnili, że poza Veltins Arena potrafią wygrywać. Słowem, dwumecz bardzo interesujący i mam nadzieję wyrównany.

O mówi się o nim znacznie więcej z wiadomych powodów. Wprawdzie dwa podobne mecze już były, ale to był wstęp do tego, co nastąpi w środę, a potem we wtorek. Bez wątpienia przed nami dwa najważniejsze Gran Derbi tego sezonu. Po tym, co zaszło w dwóch poprzednich meczach, trudno mi cokolwiek prognozować. Trener Jose Mourinho już ma sposób na Barcelonę, który powiódł mu się trzykrotnie (doliczam do tego Inter na Camp Nou niemal dokładnie rok temu). Lecz tym razem będzie mu trudniej co najmniej z trzech powodów: osłabień kadrowych, układu meczów (rewanż na Camp Nou) oraz samego faktu, że to jest dwumecz. Aby ustawić słynny pojazd pod swoją bramką, najpierw musi coś ustrzelić. Pamiętajmy, że w Copa del Rey przez 90 minut nikomu się nie udało. Dlatego Królewscy mogą się nieco otworzyć i to jest szansa dla Barcelony. Tylko czy będzie ktoś skuteczny, kto będzie w stanie w końcu pokonać Ikera Casillasa nie z karnego? Nie udało się (jeszcze) to Blaugranie przez 210 minut. Jest szansa, bo David Villa w końcu trafił do bramki rywala w lidze, więc może za jednym golem pójdą następne?

A teraz odwróćmy trochę kota ogonem. Czy Pep Guardiola ma jakiś pomysł na Real? Barca próbowała zagrać atakiem pozycyjnym, nieco spokojniej przeciwko Arsenalowi w rewanżu na swoim stadionie i efekt był nienajlepszy, kontratakował ich Arsenal grający w dziesiątkę… Zatem trzeba zagrać inaczej. Ale jak inaczej, kiedy Duma Katalonii inaczej nie potrafi? Może też muszą zabić futbol i po prostu skopiować strategię rywala? Wszystko fajnie, ale ten rywal musiałby zagrać jak oni – tiki-takę, co jest raczej niemożliwe. Wróci Carles Puyol, więc ta defensywa powinna się trzymać. Kto i jak zagra jako napastnik? Messi, a dalej…  oto jest wielka niewiadoma, która wyjaśni się dopiero w środę wieczorem.

Jednego mogę być pewien. Tutaj nic nie jest przesądzone. Nie będzie wielkiego pogromu jak jesienią. Walka będzie się toczyć przez długi czas. Dlatego czekają nas dwa wspaniałe (choć niekoniecznie piękne) spotkania. Oddajmy się na ten czas „w opiekę” piłkarzy Realu i Barcelony. Dobrze nam to zrobi, choć porażka w tym dwumeczu będzie kogoś bolała… ale właśnie… kogo?!

Dlatego właśnie czekają nas fantastyczne półfinały. Przynajmniej tak wygląda to „na papierze”. Bardzo bym chciał, żeby nastąpiły piękne widowiska, ale oczywiście może się zdarzyć, że mecze będą nudne i brzydkie. Ale jeśli tak będzie, to zdajmy sobie sprawę, że to będzie nuda i brzydota na najwyższym poziomie.

[edit]

A może jednak coś się w Barcelonie zmieni?! [LINK]

 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl