Na starcie Premier League: Arsenal F.C.

Przed napisaniem tej notki należałoby się zastanowić czy w ogóle Arsenal zalicza się do grona drużyn, jakie miałyby walczyć w rozpoczętym sezonie o Mistrzostwo. Zespół opuścił mózg, kapitan, lider i najlepszy zawodnik w jednej osobie – Cesc Fabregas. Jedną nogą poza Emirates jest także Samir Nasri. Poczynione transfery to wzmocnienia na poziomie Stoke czy Newcastle. Nie więcej.

Niektórzy fani Arsenalu wierzą, że jedyny pełnowartościowy zawodnik jaki zasilił tego lata Kanonierów – Gervinho, zapełni lukę po Fabregasie, Nasrim i jeszcze pociągnie zespół po trofea. No optymistyczne założenia. To też znacznie więcej fanów Armatek z Londynu zastanawia się jaki jest dalszy sens pracy w klubie Arsene’a Wengera, którego polityka transferowa, choć chwalebna w dobie szejków i innych ropnych magnatów, systematycznie stacza klub w ligowej hierarchii. Kibice rozgoryczeni tym, że wiosną klub w dwa tygodnie potrafił odpaść z Ligi Mistrzów,  w lidze stracić kontakt z Man United i przegrać Puchar Ligi, liczyli że po kolejnym sezonie bez trofeum, latem nastąpi ofensywa transferowa. Nic z tych rzeczy. Fabregas, Nasri, Clichy, Eboue – ich już na pewno na Emirates nie zobaczymy. W ich miejsce Wenger jak zwykle nasprowadzał nastolatków. W pierwszym meczu nowej kampanii z Newcastle kibice krzyczeli ” Wydaj wreszcie te cholerne miliony”. Wenger odpowiedział w stylu Smudy: -Nie, -Dlaczego?, – Bo nie !… Najlepsze jest to, że francuski szkoleniowiec twierdzi, że wzmocnienia nie są mu potrzebne. Ok, gdyby nie sprzedał Fabregasa i Nasriego, który jesienią hasał po wyspiarskich murawach w stylu Cristiano Ronaldo, mógłby mówić, że bez wzmocnień się obejdzie, ale nie teraz na miłość boską. Nowy kapitan – Van Persie – w sparingach wyglądał jak Ljuboja w Legii  – widać, że trochę lepszy od reszty, ale sam nie zrobi wszystkiego, a Chamakha najlepsza liga świata póki co przerasta. Arsenal podpisał kontrakt z młodym Kostarykaninem i na forach fanów The Gunners zapanował entuzjazm. Ja chyba czegoś tutaj nie rozumiem. Kto przejmie pałeczkę po Cescu? Wilshere ? Może, ale jeszcze nie teraz. W każdym bądź razie na pewno nie Rosicky.

Wenger zawsze w lipcu mówi „Wierzę w swoją drużynę, nabraliśmy doświadczenia, to będzie ten sezon”. By potem w styczniu „Mam bardzo młodą drużynę, a to najlepsza liga świata. Brakuje nam doświadczenia, za rok będziemy silniejsi”. Tylko, że Arsenal zamienia się powoli z poważnego klubu w szkółkę piłkarską. Trafiają tam najzdolniejsi z całego świata. Odbierają piłkarskie wykształcenie w najlepszym wydaniu, ale trofeów nie zgarniają, więc z czasem by dogonić ambicje odchodzą. Ashley Cole, gdy odchodził do Chelsea został nazwany Cashleyem. Gdyby został w Arsenalu po dziś dzień nie zdobyłby żadnego trofeum. Arsenal jest coraz mniej mocnym klubem. Sahin chciał wygrać Ligę Mistrzów to poszedł do Realu. Sanchez chciał wygrać Ligę Mistrzów- poszedł do Barcelony. Aguero chciał wygrać Ligę Mistrzów – poszedł do Man City. Gracze Arsenalu chcą wygrać cokolwiek  i też odchodzą. Powiem krótko. Zdziwię się jeśli za rok zobaczę Kanonierów w Champions League. Nie zdziwię się za to, jeśli już w tym roku ich tam nie będzie. Zwycięstwo z Udinese na Emirates było bardziej wymęczone niż uśmiech Clinta Eastwooda. W najbliższej kolejce  Arsenal gościć będzie Liverpool. To będzie ostra konfrontacja potu z ropą jak to mówi Arsene Wenger. Zobaczymy czyj sposób na sukces okaże się lepszy. Wenger mówiąc o pocie i ropie, stawia pieniądze jako nowy rodzaj dopingu w sporcie. Sugeruje, że Premier League to liga dwóch prędkości. Ale tylko przez jego upór i niedzisiejsze ideały to Arsenal zostaję w wyścigu na tron za plecami tych, którzy w tym samym czasie instalują ruchome skrzydła i inne dyfuzory.

Nowy sezon się zaczął i znów będzie to samo. Znów Arsenal będzie nazywany przedszkolem i tak dalej. Tym razem ignorancja na giełdzie transferowej może doprowadzić do katastrofy. W całym tym tekście przewala się temat wzmocnień, ale myślę, że to tu pies pogrzebany. Kanonierzy na każdej pozycji mają gorszego zawodnika niż Chelsea, oba kluby z Manchesteru, Liverpool i zaryzykuję, że Tottenham też. Dziś Arsenal konkuruje z nimi wszystkimi, ale zanim kto się obejrzy, pojawią się problemy z ekipami typu Newcastle, Stoke, Bolton itp. Przecież to w meczach z nimi Arsenal pogrzebał na wiosnę szanse na podium Premier League. Teraz rusza do boju słabszy…


pubsport.pl
Krystian Nowak

Mam 16 lat. Miłością do piłki zaraziłem się podczas EURO 2004, które nauczyło mnie futbolu. Piłkarzem już raczej nie zostanę, choć szansa na to przez moment była. Chciałbym w przyszłości być dziennikarzem sportowym, bo wydaje mi się , że na sporcie, a szczególnie na piłce, znam się bardzo dobrze. Ponadto byłaby to chyba jedyna praca, którą wykonywałbym z przyjemnością. Od lipca 2010 roku swoimi spostrzeżeniami na temat piłkarskiego świata dziele się na moim blogu, gdzie serdecznie zapraszam:
http://prideoflondon.blox.pl/html

http://prideoflondon.blox.pl/html