Na Tourze nie ma nudy

Co roku mówi się, i ja wśród tych mówiących jestem, że Wielka Pętla mimo największego prestiżu i popularności nie jest najbardziej emocjonującym wyścigiem. Zawsze jest wyraźny podział na część sprinterską i górską.

Wynika to trochę z warunków geograficznych. Skoro już jesteśmy w północnej, czy zachodnie Francji, to płasko jak okiem sięgnąć. A we Włoszech, czy Hiszpanii zawsze w promieniu dystansu jednego etapu jakieś poważniejsze górki są. Oczywiście, Bretania, czy Wandea jakieś pagórki mają, z czego organizatorzy TdF w tym roku skrzętnie skorzystali. No ale jednak mamy ten tydzień w którym wyścig odbywa się na sekundach z czasówki drużynowej. I nie tylko z czasówki drużynowej, jak się okazuje. Bo na le Grand Boucle zawsze coś się dzieje. Nie są to może wydarzenia, o których będziemy wspominać za pięć, czy piętnaście lat. Choć fakt, że już na pierwszym etapie wielki mistrz naszych czasów, Alberto Contador, traci półtorej minuty może mieć wpływ na cały wyścig o czym kronikarze kiedyś będą mogli napomknąć. Traci przez kraksę, których jest jeszcze więcej niż w zeszłych latach. Kraksę jak zwykle spowodowaną ogromną nerwowością, bo to przecież Tour de France. Co z tego że jest to najłatwiejszy z Wielkich Tourów. No i ta nerwowość i strata Contadora może być dla nas interesująca i nieco otworzyć wyścig. Należy się spodziewać, że el Pistolero zaatakuje już za kilka dni, w Masywie Centralnym.

Tegoroczna, i nie tylko tegoroczna, Wielka Pętla jest także ciekawa poprzez takie michałkowe wręcz fakty jak zmieniające się codziennie koszulki na grzbiecie jednego zawodnika. Philippe Gilbert przystąpił do wyścigu jako świeżo upieczony mistrz Belgii. Odziany rzecz jasna w narodową koszulkę. Dzięki zwycięstwu na pierwszym etapie założył żółtą koszulkę. Etap drugi, drużynowa czasówka, nie był już dla Belga korzystny. Ale zielona koszulka za klasyfikację punktową się należała. Przez jeden dzień. Potem została już tylko biała w czerwone grochy dla lidera klasyfikacji górskiej. Jeździł w niej dzień, by powrócić do narodowej koszulki belgijskiej. Na, a jakże, dzień. Jutro znowu wystartuje w zielonej. Zestaw trzech koszulek wyścigowych nosił także Thor Hushovd, który na pierwszym etapie pojawił się rzecz jasna w tęczowej koszulce mistrza świata. A przecież inne koszulki liderów klasyfikacji są po to, by można było łatwo rozpoznawać najważniejszych zawodników w peletonie…

Tak trwa ten Tour od kilku dni i te myśli przedstawione powyżej mógłbym równie dobrze wyrazić wczoraj, bądź jutro. Ale wyrażam je dziś, gdyż dziś stało się coś, czego się nie spodziewałem. Tak jak gros zawodowego peletonu, tak i ja nie jestem wielkim fanem Marka Cavendisha. Ale dziś facet mi bardzo zaimponował. Wszyscy doskonale wiedzieli, że jest piekielnie szybki. Ale do tej pory można było go pokonać rozbijając szyki pracującego na sukces Brytyjczyka zespołu. Dziś to się udało. Ponadto sama końcówka była lekko pod górkę. I zobaczyliśmy coś, czego jeszcze nie widzieliśmy. Cavendish niczym stary wyga przeskakiwał z koła na koło w końcówce i na ostatnich metrach pokazał kto jest najszybszy. Oczywiście po etapie dziękował ekipie za pracę, ale trzeba przyznać, że dziś sam wyjątkowo mocno sobie zapracował. I przyznaję, że zdobył u mnie mały plusik za tę przepiękną wiktorię.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl