Na urodziny życzmy jej zdrowia – wywiad z Charlotte Leys

Po wygranym przez ATOM Trefl Sopot spotkaniu z Beef Master Budowlanymi Łódź, przeprowadziliśmy wywiad z belgijską przyjmującą Mistrzyń Polski, Charlotte Leys.

Krzysztof Sędzicki: Wyglądało, że się niespecjalnie zmęczyłyście. Czy zgodzisz się, że – podobnie jak dwa poprzednie – to był łatwy mecz?

Charlotte Leys: – To nie był wcale takie łatwy mecz, tym bardziej, że w ciągu kilku dni rozegrałyśmy aż trzy spotkania. Do tego dzisiejszego przystąpiłyśmy bardzo skupione, z wiarą, że możemy awansować do półfinałów już po tym meczu. Ważne dla nas było, aby zwyciężyć w trzech meczach, gdyż jutro będziemy mieć wolne, a potem nastąpi krótka przerwa zanim przystąpimy do kolejnych meczów i będzie jeszcze można potrenować.

Ostatnio trenowałyście dość ciężko. Czy twoim zdaniem po tym cyklu treningowym wasza gra wygląda lepiej?

– Oczywiście. Miałyśmy też mały obóz przed play-offami, dużo ćwiczyłyśmy w tym czasie. Uważam, że teraz pokazujemy wysoki poziom gry i chcemy pokazać, że możemy wygrać z każdym. Głupio się stało, że nie zrobiłyśmy tego w Pucharze Polski, ale w lidze jeszcze wciąż wszystko przed nami.

Czy to, co oglądaliśmy w tych trzech meczach to już jest ten ATOM, który wyraźnie zmierza po obronę mistrzowskiego tytułu?

– Wciąż możemy jeszcze prezentować się lepiej niż dzisiaj. Myślę, że na mecze półfinałowe zmotywujemy się jeszcze bardziej. Cieszy nas to, że w trzech ćwierćfinałowych meczach trzy różne zawodniczki dostały MVP. To pokazuje, że każdy musi dać z siebie wszystko, aby zespół mógł wygrywać.

Atlas Arena z pewnością dobrze ci się kojarzy. Wygrałaś w niej w styczniu turniej kwalifikacyjny do Mistrzostw Świata wraz z reprezentacją Belgii. Myślisz, że to doświadczenie pomogło ci poczuć się nieco pewniej?

– Nie jest łatwo przyzwyczaić się do tej hali. Gra się w niej trudno, a do tego jest tu trochę zimno. Oczywiście bardziej oswojona jestem z Ergo Areną.

Patrząc w kierunku półfinału: chyba wolałybyście jechać do Wrocławia niż do Muszyny.

– To nie ma znaczenia. Jeśli trafimy na Muszynę, będziemy po prostu żądne rewanżu. Fajnie byłoby jednak trafić na Impel i zmierzyć się z moją belgijską koleżanką (Frauke Dirickx – przyp. red.).

Czego moglibyśmy ci życzyć z okazji urodzin?

– Abyśmy weszły do finału Orlen Ligi.

A prywatnie?

– Zdrowia. I tyle.

Rozmawiał Krzysztof Sędzicki

fot. Organika Budowlani Łódź – facebook


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl