Nadal czy Federer? Rafa Szlem czy kolejny tytuł Rogera? Söderling ich pogodzi?

Rafael Nadal czy Roger Federer? Który z nich wygra wielkoszlemowy Australian Open? A może będziemy mieli piątego tenisistę, który od 2004 roku przełamie hegemonię dwóch największych gladiatorów współczesnego sportu?

Na 28 wielkoszlemowych imprez od 2004 roku poza Nadalem i Federerem po jednym tytule zdobyli jedynie Gaston Gaudio, Marat Safin, Novak Đoković i Juan Martin del Potro. Dwaj pierwsi już nie grają. Ten przedostatni triumfował właśnie w Melbourne Park w 2008 roku w finale pokonując Jo-Wilfrieda Tsongę. Z kolei del Potro wrócił po poważnej kontuzji nadgarstka i powrót do formy trochę czasu mu zajmie. Nadal ma szansę ustrzelić tzw. Rafa Szlem jeśli wygra Australian Open, czyli zdobędzie czwarty wielkoszlemowy tytuł pod rząd.

Pierwszym rywalem lidera rankingu, triumfatora z Melbourne z 2009 roku będzie Marcos Daniel, z którym w 2009 roku mierzył się w Roland Garros i rok później na kortach Queens Clubu, oba mecze oczywiście wygrał Hiszpan. Pamiętam ten paryski mecz w I rundzie i 32-letni Brazylijczyk zrobił bardzo pozytywne wrażenie, Hiszpan w każdym z trzech setów był lepszy dosłownie o włos. Ale gdyby Marcos był tenisistą regularnym to byłby znacznie wyżej w rankingu, a tak wlecze się pod koniec Top 100. W I ćwiartce ciekawie zapowiada się konfrontacja dwóch nieokrzesanych talentów: australijskiego Bernarda Tomicia z francuskim Jérémym Chardym. Jeden z nich może być rywalem Nadala w III rundzie, ale bardziej należy zakładać, że będzie to Feliciano López. W walce o ćwierćfinał mańkut, ale tylko na korcie, z Majorki zmierzy się zapewne z Johnem Isnerem bądź ubiegłorocznym półfinalistą pierwszej lewy Wielkiego Szlema Marinem Čiliciem, choć nie można wykluczyć skutecznego marszu odzyskującego siły po chorobie (mononukleoza), jaka go dopadła w zeszłym roku Radka Štěpánka i jestem skłonny postawić tutaj właśnie na Czecha.

W drugiej części I ćwiartki mamy aż czterech bardzo lubianych przeze mnie tenisistów i dwóch spotka się ze sobą już w I rundzie. Nalbandian, świeżo upieczony finalista z Auckland, kontra Lleyton Hewitt. Już ostrzę sobie zęby na tę konfrontację. Klasyczna pięciosetówka bardzo możliwa. Mamy tutaj też czarodzieja z Rosji, ćwierćfinalistę z Melbourne z 2008 roku Michaiła Jużnego, który przed rokiem w Melbourne w I rundzie stoczył ekscytujący bój z Richardem Gasquet. Tym razem jego pierwszym rywalem będzie nadzieja tureckiego tenisa Marsel Ilhan i tu na odległość pachnie mi pięciosetówką. Jest też francuski specjalista od gry serw i wolej Michaël Llodra, który w zeszłym roku rozwinął skrzydła pod opieką Amé Mauresmo. Jego rywalem w I rundzie będzie Argentyńczyk Juan Ignacio Chela. I na samym dole I ćwiartki jest pogromca Nalbandiana w Auckland David Ferrer (dla Hiszpana to 10. tytuł w karierze), którego czeka bój z zawsze niebezpiecznym w Wielkich Szlemach fińskim ćwierćfinalistą Australian Open 2008 Jarkko Nieminenem. W tej ćwiartce, a zwłaszcza w jej dolnej części będziemy mieli parę porywających widowisk. Jak komuś jeszcze mało to będziemy mieli pojedynek dwóch talentów: Ricardasa Berankisa z Litwy i Australijczyka Marinko Matosevicia i jeden z nich będzie rywalem Nalbandiana lub Hewitta w II rundzie. Kto przejdzie tą wyboistą drogę do ćwierćfinału? Stawiam na Nalbandiana lub Jużnego, którzy mogą się ze sobą zmierzyć w IV rundzie (tak bardzo bym tego chciał, dwóch wspaniałych techników!) i dlatego w I rundzie chyba moje serce będzie bardziej za Argentyńczykiem niż za Hewittem. Choć Nadal ostatnio chorował to w Melbourne powinien do ćwierćfinału przetrwać, a tam zmierzy się z Jużnym.

Dwukrotny finalista Roland Garros Robin Söderling swój udział w Australian Open 2011 rozpocznie od meczu z prześladowcą Łukasza Kubota Potito Starace. Pierwszym ciężkim rywalem Szweda może być Ernests Gulbis, ale nieobliczalny Łotysz może przegrać sam ze sobą, tak jak w półfinale w Sydney, gdzie po zaciętym I secie z Gillesem Simonem w II zdobył zaledwie trzy punkty psując koszmarnie piłkę za piłkę. W I rundzie czeka na niego niewygodny rywal, bo Benjamin Becker, a dalej nadzieja ukraińskiego tenisa Aleksandr Dołgopolow bądź nadzieja Kazachstanu Michaił Kukuszkin. W ćwiartce tej mamy aż czterech finalistów z Melbourne. Arnaud Clément (2001) zagra z Włochem Andreasem Seppim, Jo-Wilfried Tsonga (2008) w ciekawie zapowiadającym się meczu spotka się z Niemcem Philippem Petzschnerem, Marcos Baghdatis (2006) rozpocznie od meczu z kwalifikantem, a rywalem Andyego Murraya (2010) będzie Słowak Karol Beck. Do tego jeszcze powracający mistrz US Open 2009 Juan Martin del Potro, któremu poważne problemy może sprawić Dudi Sela. Kibicuję Argentyńczykowi, a powód to jego potencjalne starcie z Baghdatisem w II rundzie. Murray ma raczej prostą drogę do IV rundy, a w walce o ćwierćfinał zmierzy się z Cypryjczykiem bądź ubiegłorocznym półfinalistą Roland Garros Jürgenem Melzerem. W ćwierćfinale w II ćwiartce stawiam na starcie mocnego Söderlinga, który zdążył już wygrać turniej w Brisbane, z po raz kolejny zapowiadającym powrót do czołówki Baghdatisem.

W III ćwiartce jest kolejny z moich ulubieńców Richard Gasquet, który na początek zagra z kwalifikantem, a potem z Ryanem Harrisonem lub Adrianem Mannarino. Francuz nie powinien mieć problemów z awansem do III rundy, a tam spotka się niekoniecznie z finalistą Wimbledonu 2010 Tomášem Berdychem. Czecha marzeń o podboju Melbourne może pozbawić któryś z Niemców Philipp Kohlschreiber lub Tobias Kamke (bardzo ciekawa para I rundy). Jest tutaj też rewelacyjnie dysponowany na przełomie sezonów 2009 i 2010 Nikołaj Dawidienko, który w pierwszym tygodniu stycznia błysnął w Dausze dopiero w finale przegrywając z Federerem. Rosyjski czterokrotny ćwierćfinalista Australian Open rozpocznie od meczu z Niemcem Florianem Mayerem, a w II rundzie może być interesująca konfrontacja z efektownym Japończykiem Keiem Nishikorim. Mamy też Fernando Verdasco, którego typuję do miana największego rozczarowania. W I rundzie hiszpański półfinalista z 2009 roku (ach ten pięciogodzinny maraton z Nadalem!) raczej nie da się zestrzelić weteranowi, finaliście Australian Open 2003 Rainerowi Schüettlerowi, ale już Mischa Zverev bądź Janko Tipsarević mogą mu powiedzieć Adios. Na dole III ćwiartki Novak Đoković, który rozpocznie od meczu z Marcelem Granolleresem. Dalej triumfatora z 2008 roku czekają pojedynki z którymś z Chorwatów (Ivo Karlović lub Ivan Dodig) oraz z utrzymującym wysoką formę od połowy ubiegłego sezonu rodakiem Viktorem Troickim, który był jego najtrudniejszym rywalem w drodze do finału US Open 2010 (pięciosetówka w I rundzie). Viktor w sobotę rano zagrał w finale w Sydney przegrywając z Gillesem Simonem. Żeby mi nie zarzucano że kieruję się wyłącznie sympatiami to postawię tutaj na ćwierćfinał Nikołaj Dawidienko – Novak Đoković.

I IV ćwiartka gdzie jest obrońca tytułu Roger Federer na dole oraz Andy Roddick na górze, a także dwóch Polaków: Michał Przysiężny i Łukasz Kubot. Amerykanin, czterokrotny półfinalista Australian Open, rozpocznie od meczu z Czechem Janem Hájkiem, a kolejnym jego rywalem może być Ołówek, pod warunkiem że będzie dobrze naostrzony, bo Igor Kunicyn jest jak najbardziej do wykreślenia. Szwajcar spotka się ze Słowakiem Lukášem Lacko, a potem pewnie z wracającym do formy po kontuzji kolana ćwierćfinalistą z Melbourne z 2009 roku Gillesem Simonem, świeżo upieczonym czwartym w erze otwartej francuskim triumfatorem turnieju w Sydney. Kto tu jeszcze może choć powalczyć z gigantem z Bazylei? W III rundzie Xavier Malisse, niedawny finalista z Chennai, a dalej Sam Querrey (rywal Kubota w I rundzie), choć to co robił w Melbourne można określić jednym słowem: kaszana (to jest jakaś szansa dla Polaka) bądź Sergij Stachowski. Jednak tylko powalczyć, a na pewno nie wygrać. Najciekawsza para w tej ćwiartce to Thiemo de Bakker – Gaël Monfils, nie podejmuję się wytypowania zwycięzcy, ale oczami wyobraźni widzę piękną pięciosetówkę. Chyba tutaj bez zaskoczeń, czyli ćwierćfinał Roddick – Federer.

Finał Nadal – Federer? Chyba nie. Moim zdaniem Hiszpan, który walczył z wirusem nie wytrzyma trudów dwutygodniowej rywalizacji. W półfinale Hiszpan zostanie pokonany przez piekielnie mocnego u progu sezonu Soderlinga, który ma szansę udowodnić, że nie jest  jedynie „ziemniaczanym” Szwedem. Losowanie drabinki męskiego turnieju zagwarantowało nam jak zwykle kilka ekscytujących pięciosetówek już w pierwszych rundach. Atmosfera w Melbourne jak zwykle będzie gorąca! Kocham Australian Open z uwagi na ogromną różnorodność na trybunach, żywiołowy doping (ale w przeważającej większości kulturalny) i wszechobecne barwy narodowe. Kocham Australian Open ze względu na gwarancję wielu zaskoczeń i pamiętnych widowisk od samego początku, bo każdy jest w pełni sił i chce zrobić jak najlepsze wrażenie w pierwszej wielkiej imprezie sezonu. Oby tylko niebo się zlitowało i przestało padać, bo obrazki z Australii są przerażające.

Moje typy:

ćwierćfinały: Rafael Nadal – Michaił Jużnyj, Robin Söderling – Marcos Baghdatis, Nikołaj Dawidienko – Novak Đoković, Andy Roddick – Roger Federer

półfinały: Rafael Nadal – Robin Söderling, Novak Đoković – Roger Federer

finał: Robin Soderling – Rober Federer

SMS o treści H00018 (0 to cyfra zero) na numer 7122 (koszt 1,23 brutto). Oddaj swój głos na Sportową Publicystykę w konkursie Blog Roku 2010. Głosowanie rozpoczęło się 11 stycznia o godz. 15:00 i potrwa do 20 stycznia do godz. 12:00. Dziękuję.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek

Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.

http://sportowapublicystyka.blox.pl