Najbardziej sprawiedliwa byłaby dogrywka

Dziewiąte Gran Derbi w przeciągu ostatnich 3 kwartałów to już historia. Na Camp Nou padł remis, do półfinału Pucharu Króla (ktoś w ogóle pamięta, o co oni grają?) awansowała więc Barcelona. Nastąpiło to jednak w okolicznościach, nie da sie ukryć, kontrowersyjnych.

Mecz rozpoczął się tak, jak ostatnie – śmiałe ataki podopiecznych Jose Mourinho i jakaś taka przyćmiona drużyna gospodarzy, która zaczęła się rozkręcać w miarę upływu minut. Nastąpiło to nieco szybciej niż zwykle. Po pewnym czasie zrobiło nam się przyjemne widowisko – obrońcy trofeum tak czy siak musieli strzelić dwie bramki, żeby o czymkolwiek myśleć, więc ruszali do przodu. Szkoda tylko, że zawiodła ich skuteczność. Do przerwy powinniśmy mieć bramkowy remis lub nawet prowadzenie gości.

Barca nie miała w tym spotkaniu za dużo klarownych akcji podbramkowych. Przy pierwszej bramce poznaliśmy odpowiedź na pytanie: Dlaczego nie należy zostawiać Leo Messiego. Druga to ponoć strzał życia Dani Alvesa. Tylko Brazylijczykowi pozazdrościć okazji do tego…

W drugich 45 minutach stało się coś, czego mało kto się spodziewał – zawodnicy FCB za wcześnie uwierzyli, że mecz jest wygrany i poczęli się mylić. Od razu zostali skarceni, a powinni byli jeszcze bardziej z wiadomych powodów. Dlaczego nagle uszło z gospodarzy powietrze? Co się stało, że drugą połowę Real zagrał naprawdę dobrą? Gdybym odpowiedział na te pytania, to prawdopodobnie dowiedziałbym się, co działo się w szatniach obu klubów.

Fajne widowisko zrobiło się jeszcze od 80. minuty, ale niestety nie trwało do ostatniego gwizdka. Przepychanki, dyskusje, faule (Królewscy nadal są bardziej brutalni od swojego największego rywala) – do tego już chyba niestety przyzwyczailiśmy się. Szkoda, że dwa tak wielkie kluby nie szanują się wzajemnie. To by im mogło tylko pomóc.

Zwykle doszukuję się sytuacji, które „wyrównałyby sprawiedliwość”, np. jeśli nie ma bramki lub czerwonej kartki. Tym razem za mało mam gwizdków na korzyść Realu, który znów przegrał przez kiepskie sędziowanie. Pana Fernando Teixerira najwyraźniej nie sprostał trudom tego meczu. Z tego, co wyczytałem, to nie pierwszy raz zdarza mu się podejmować niesłuszne decyzje. Sądzę, iż w drugiej połowie poczuł, że dwumecz jest roztrzygnięty i nie był już tak uważny.

Prawda jest taka, że obie drużyny powinny kończyć spotkanie co najmniej w dziesiątkę, a Królewscy powinni wygrać to spotkanie. Ostatniego gwizdka nie powinni usłyszeć na pewno Lassana Diarra i Dani Alves. Pepe raczej też m.in. za to wejście od tyłu w wychodzącego na czystą pozycję napastnika Barcy. Pomijam już to, iż nie powinien w tym meczu wystąpić…

Jeszcze przed końcem „prosiłem” gospodarzy, aby jeszcze pokusili się o trafienie do siatki Casillasa, żeby nie było, że awansowali przez „tego” gola. Niestety, znów pojawiło się wiele dyskusji po spotkaniu, ale nie były one tak głośne, jak niecały rok temu. Najwyraźniej wszyscy także i do tego przywykli…

Moim zdaniem, najbardziej sprawiedliwa byłaby w tym spotkaniu dogrywka, choć musiałaby ona odbyć się przy innym arbitrze. Tak, wiem, że wybiegłem w przestrzeń sążnistej abstrakcji (tu się popisuję jako „Humanista z Kopra„), ale i tak w momencie, gdy Alves trafił w okienko, stało się jasne, że walka zakończy się po 90 minutach. Chcę tylko tymi słowami oddać moje uczucia, zwłaszcza po rewanżu. Oprócz tego, mieliśmy w końcówce przebłyski ładnej gry, więc moglibyśmy jej oglądać więcej. Marzenia są piękne, prawda?

Co by jednak nie powiedzieć, było to jedno z lepszych Gran Derbi spośród tych ostatnich dziewięciu. Najlepsze pod względem emocji były dla mnie spotkania Superpucharu Hiszpanii, ale to także znalazłoby się w czołówce.

PS. Podobno Florentino Perez ma już dość Jose Mourinho i przegrywanych El Clasico oraz braku trofeów i postawił Portugalczykowi ultimatum: albo Mistrzostwo Hiszpanii i Liga Mistrzów, albo do widzenia…


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl