Najlepsi z najlepszymi – jedziemy!

Od kilkunastu dni ze zniecierpliwieniem czekam na rozpoczęcie Pucharu Świata mężczyzn. Turniej kobiet oglądałem powierzchownie ze względu na obowiązek szkolny. Są jednak powody, by przez najbliższe dwa tygodnie nieco go nagiąć.

Przede wszystkim dlatego, że taka impreza zdarza się raz na cztery lata. To takie jakby najbardziej sprawiedliwe Mistrzostwa Świata. Wszystko za sprawą formuły rozgrywania meczów, a to ostatnio sprawa kontrowersyjna i problematyczna w światowej siatkówce. Tutaj jest wszystko proste i jasne – każdy będzie grać z każdym i trzy najlepsze reprezentacje zapewnią sobie udział na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie.

Czekają nas dwa tygodnie przepełnione siatkówką, choć przecież dwa takie same, tylko kobiece już za nami. Jednak teraz będziemy przyglądać się rywalizacji najlepszych drużyn na poszczególnych kontynentach z większą uwagą. Dla nas – kibiców to cudowna sprawa, ale dla zawodników wielkie wyzwanie. Będą oni musieli bowiem rozegrać 11 meczów w 15 dni, a zatem warto dobrze rozłożyć sobie siły.

Zanim zagłębię się do końca w turniej mam dwie pretensje, które są częściowo połączone ze sobą. Pierwszą z nich kieruję do organizatorów, a dotyczy ona pór rozgrywania spotkań. Nie chcę powtarzać tego, co już zostało napisane, więc odsyłam do artykułu Pawła Kazimierczyka. Zupełnie nie rozumiem, po co takie odstępy między spotkaniami w ciągu dnia ani dlaczego tak wcześnie (czasu lokalnego) zaczną się pierwsze mecze dnia. Oczywiście patrzę na to przez pryzmat szkoły, która pozwoli mi na obejrzenie pierwszego seta meczu rozpoczynającego się o 07:00 bez wagarów. Co ciekawe aż 8 z 11 meczów rozpoczniemy właśnie o tej porze. Wydaje mi się, że zadziałał w tej sprawie Polsat dla „wygody” polskich kibiców. Właśnie ją widać… No ale żeby tak choć godzinkę wcześniej zaczynać!

Drugi żal mam właśnie do słonecznej stacji, która tak się wysiliła, żeby nasi siatkarze dostali dziką kartę, a meczów naszej kadry nie pokaże w kanale otwartym. Skandal? Mało powiedziane. Niepokoi mnie fakt, że tak się dzieje coraz częściej. Także i Paweł o tym napisał. Ta i poprzednia sytuacja psują nieco obraz organizacyjny PŚ. Nawiasem mówiąc, to wypadałoby ruszyć te rozgrywki z Japonii, ale to już temat na inną okazję.

Nareszcie można przejść do kwestii sportowych. Zacznę od Biało-Czerwonych. Na pewno nie odmówimy im determinacji. Wyrażają ją zarówno trener Anastasi, który mówi, że celem jest pierwsza trójka, jak i zawodnicy, np. Zbigniew Bartman (słowami: „Jeśli teraz nie awansujemy, to będzie masakra”), albo Michał Winiarski („Interesują mnie tylko Igrzyska”). Aż można się napompować optymizmem do woli. Bartek Kurek – filar tego zespołu mimo, iż nie do końca się wyleczył, także poleciał na PŚ. Bardzo mu zależy, żeby pomóc kadrze. Pragnę, by był zdrów i bombardował innych swoimi atakami, ale także chciałbym, żeby się nie przeforsował. Już w Lidze Światowej grał na niesamowitych obrotach i miał raz na jakiś czas mecz, w którym niewiele mu wychodziło. Dobrze, że pojechał Michał Winiarski, bo będzie dzięki temu jakaś alternatywa dla Anastasiego.

Kadrowo wygląda to całkiem dobrze. Trochę żałuję, że nie pojedzie Grzegorz Kosok, bo złapał kontuzję, ale przede wszystkim brakuje mi tu Piotra Gruszki – naszego wielkiego kapitana. Nawet jeśli nie przebywał często na boisku, to sama jego obecność z drużyną mogłaby pomóc. Nie twierdzę, że bez niego nasza drużyna się rozsypie, ale mógłby pojechać.  Ciekawa wewnętrzna rywalizacja toczyć się będzie na pozycji rozgrywającego. Mam nadzieję, że zarówno Paweł Zagumny, jak i Łukasz Żygadło wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności i że… rozegrają podobną ilość meczów. To naprawdę gracze światowej klasy, więc czemu mielibyśmy nie skorzystać z ich obu?

Mój kuzyn uważa, że jesteśmy zdecydowanymi faworytami do awansu na Igrzyska. Ja za takich mam Brazylijczyków i Rosjan. W podopiecznych Vladimira Alekhny wierzę nieco mniej po wrześniowych ME, ale to nie zmienia faktu, że będą mocni i zmotywowani do walki o wygraną w każdym meczu. Zwłaszcza, że dostali przecież dziką kartę od federacji.

W kategorii „rywale, z którymi będziemy mocno walczyć i mamy podobne szanse na Londyn” kwalifikuję naprawdę wiele drużyn –  Włochy, Serbię, Kubę, Argentynę i USA. Właśnie to sprawia, że czeka nas pasjonująca rywalizacja w wielu spotkaniach. Reprezentacje, których nie wymieniłem trzeba po prostu ograć bez dwóch zdań i tyle. To jest Puchar Świata, tu liczy się każdy punkt w tabeli, a nawet każdy wygrany set!

Tak sobie myślę, że już możemy poczuć smak olimpijskiej rywalizacji. Wszyscy będą bić się o to, by mieć zaszczyt reprezentowania swojego kraju na Letnich Igrzyskach Olimpijskich. Turniej będzie wyczerpujący, lecz gdy pomyśli się o jego stawce, wszelkie zmęczenia idą na drugi plan. Dorzućmy do tego świadomość, że grają najlepsze drużyny mistrzostw kontynentów z tego roku. Emocje (przynajmniej u mnie) już kipią i czekają na niedzielny poranek. A od poniedziałku zacznie się kombinowanie nad wymówkami, by zostać w domu i wspierać naszych siatkarzy…

TERMINARZ I TABELA PUCHARU ŚWIATA SIATKARZY 2011

Intro PŚ


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl