Najlepsze jest to, że to nie koniec

20 marca 2011 pewien rozdział w historii polskiego sportu został zamknięty. Wielki, wspaniały, fenomenalny, długowieczny sportowiec postanowił odejść. Wydarzeniu temu towarzyszyło ogólnonarodowe wzruszenie i zaduma, zjawiska które mnie trochę urzekały, a trochę przerażały.

Smutek w narodzie  po odejściu Małysza z wyczynowego sportu jest zrozumiały. Zafascynowało mnie to, że dla tak wielu osób była to chwila tak niezwykła, że potrafiły uronić łzy z tego powodu. Jako pierwszy wzruszył się publicznie Włodzimierz Szaranowicz, jeszcze podczas MŚ w Oslo opowiedział w kilku zdaniach karierę Małysza tak doskonale i przejmująco, że omal się nie rozpłakał. Dorosły mężczyzna, zawodowy komentator, który kilkadziesiąt lat pracuje w telewizji. Podejrzewam, że razem z Włodkiem szlochało wówczas wielu telewidzów. Nie dziwiło mnie to, co więcej obawiałem się, że mnie też to dopadnie. Nie wtedy – dwa tygodnie temu, gdy jeszcze nie całkiem dotarła decyzja Adama, bałem się, że rozkleję się niedzielę- podczas pożegnania w Planicy. Los przygotował dla nas jednak nieco inny scenariusz – zamiast się smucić mogliśmy się radować – konkursem, kto wie czy nie najlepszym w historii dla polskich skoczków. Jakoś tak, przez cały dzień radowałem się sukcesem Kamila i Adama i udało mi się uniknąć łez. Nie uniknęli tego jednak inni – Robert Mateja nie był w stanie udzielić wywiadu dla TVP, sam Małysz w telewizyjnym studio był wyraźnie wzruszony. U mnie w domu nikt otwarcie się nie rozpłakał, ale widziałem jak ukradkiem wycierali łzy spod oczu. Urzekające, że obcy człowiek, którego większość nigdy nie widziała na własne oczy potrafił u dorosłych ludzi wywołać napływ łez do oczu.

To co mnie fascynuje jednocześnie trochę przeraża. Dziś żegnamy Małysza tak jakby umarł, znikł z naszego życia. Co więcej zachowujemy się tak jakby skoki przestały istnieć, jakby cały sport się skończył. Otóż nie, mówię wam, jest życie po Małyszu, a właściwie to z Małyszem, choć w nieco innej roli. Kamil Stoch wygrał dziś po raz trzeci w sezonie, potwierdził, że ma papiery na zapełnienie luki po mistrzu. TVP podobno podpisało nową umowę na transmisje z PŚ, za rok w Polsce odbędą się trzy konkursy tego cyklu, w każdym z nich zapewne będzie też towarzyszył nam Adam Małysz. Podejrzewam, że jako komentator. W każdym z tych konkursów będą startować Polacy, będzie Kamil, emocje będą takie same jak dziś, jak w Oslo, jak w Vancouver, Lahti. Takie jak podczas poprzedniej dekady. Musimy zrozumieć, że to jest tylko sport, nawet jeśli Polak nie będzie już dominował, to wciąż będziemy mogli czerpać z niego radość i emocje. Dodatkowo, jest jeszcze Skok do Celu, benefis, podczas którego Adam odda kolejne dwa skoki. Serio, nie musimy rozpaczać.

Przeciwnie, możemy się cieszyć, że los zesłał nam taki talent i taką osobowość. Bo niesamowitym jest, że dorośli mężczyźni płaczą mówiąc i słuchając o końcu kariery Małysza, niespotykanym jest, że jego rywale ze skoczni w Planicy skakali z wąsami. Niesamowitym jest, że mogliśmy uczestniczyć w tej historii, a jeszcze lepszym jest że ona wcale się nie kończy. Siłą Małysza – skoczka była długowieczność. Mam graniczące z pewnością przeczucie, że udało mu się tę cechę przelać na całe środowisko polskich skoków.

Dziękował Adamowi po raz kolejny nie będę. Podziękuję za to losowi, za ten ostatni konkurs w Planicy. Po części, a może w całości niebiosa oddały w niedzielę Małyszowi to co zabrały mu w 2002. W Salt Lake City, na średniej skoczni Adam wpadł w koleinę i stracił punkty, które być może dałyby mu jedyne trofeum jakiego nie zdobył – mistrzostwo olimpijskie. Nie zdobył go też cztery lata potem, choć najbardziej na nie zasłużył, dużo bardziej niż tak nieodpowiedzialni ludzie jak Lars Bystoel (mistrz z Turynu 2006). Coś za coś, wczoraj to przed Małyszem świat zdejmował czapki z głów, choć złota w kolekcji nie ma, i to Małysz zszedł ze sceny w glorii i chwale jako niepokonany, no ale inaczej być nie mogło bo takim właśnie był przez te kilkanaście lat kariery.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/