Narodowe rozczarowanie

Skończyło się dla nas Euro. Pozostało przygnębienie. Polacy spisali się na medal, eksperci może kurtuazyjnie, ale jednak nazywają polską część Euro 2012 najwspanialszą imprezą jaką było im dane zobaczyć z bliska. Pod tym względem to nasz sukces i tak już zostanie mimo, że jesteśmy dopiero na półmetku mistrzostw. Pod względem sportowym aż czuło się, że będzie inaczej – niestety – skończyło się jak zawsze. Każdy układał sobie własne scenariusze tych mistrzostw, a ziścił się ten dla Polski najbardziej typowy, pokazujący nam miejsce na dnie grupy.

Nigdy nie należałem do zwolenników Franciszka Smudy. Wczoraj jednak było mi go zwyczajnie żal. Może nie został legendą polskiego futbolu pokroju ś.p. Kazimierza Górskiego czy Antoniego Piechniczka, ale oczekiwaliśmy od niego niemal niemożliwego. Z drużyny, która potrafiła w eliminacjach do mundialu zdystansować jedynie San Marino miał zrobić ekipę na miarę najlepszej ósemki w Europie. Racja, okoliczności były sprzyjające. Własne stadiony, fanatyczni kibice, warunki przygotowań na poziomie największych ekip kontynentu i kilku piłkarzy aspirujących do światowego poziomu, o których Engel, Janas i Beenhakker mogli tylko pomarzyć. To też jest ciekawy aspekt, że na Euro mieliśmy spośród naszych nowożytnych reprezentacji największe indywidualności, ale chyba najsłabszy kolektyw. Przygotowanie fizyczne znów okazało się piętą achillesową, w każdym ze spotkań starczało nam pary na pół godziny gry, ewentualnie z niewielkim okładem. Nie ma sensu linczować selekcjonera. To, że popełnił błędy wiemy wszyscy, ale jeśli chcielibyśmy szukać pocieszenia, to dobrze byłoby zauważyć, że od naszej przykrej klęski, zwycięstwo było oddzielone bardzo cienką linią. Detale zadecydowały o tym, że po dwóch meczach mieliśmy dwa punkty zamiast sześciu. Boli to, że po raz czwarty startujemy do turnieju z wielką pompą, ekstazą w mediach, a kończymy w sposób najgorszy z możliwych.
Smuda, zapowiedział po meczu, że jego przygoda z kadrą jest zdecydowanie skończona. Gdyby rzekł co innego niektórzy nie daliby mu żyć. Ja osobiście, choć wiele razy go krytykowałem skłaniałbym sie do pozostawienia go na stanowisku. Budowanie reprezentacji idzie mu opornie i na Euro oddał do użytku drużynę nie za bardzo do tego gotową. Jednak nie jego wina, że mamy w kraju jednego napastnika, drugi w hierarchii skrzydłowy rozpija się w taksówkach, a parę stoperów tworzy nominalny prawy obrońca z przeciętnym graczem Ligue 1, który nie może wyprostować ręki w łokciu i gra z dziurą w nodze podczas, gdy prawą stronę zabezpiecza człowiek, który przez półtora roku nie grał w piłkę. Lepszych niestety nie mamy. Każda nasza klęska ma swojego bohatera, tak więc Przemysław Tytoń może być bramkarzem na lata i jego nazwisko na europejskim rynku jest już znane każdemu dyrektorowi sportowemu. Smutne, że znów wszystko przebiegło wedle tego samego schematu i z występu naszych zapamiętamy jedynie bramkarza. Kolejny selekcjoner dostanie pewnie z jeden sparing i ruszy do boju o mundial, który w takich okolicznościach jest już przegrany. Nie mamy jeszcze drużyny, a po zmianie trenera nie będziemy jej mieć jeszcze bardziej. Beenhakker zaczął od kompromitacji zanim w jego ekipie wszystkie tryby się zgrały i awansowaliśmy po raz pierwszy na Euro. Teraz miejsca na wpadki możemy nie mieć, bo nie mamy w grupie Azerów, Ormian i Kazachów na raz. Wymieni pół składu, bo ten poprzednika okazał się przegrany. Tylko, że Smuda selekcję przeprowadził w miarę poprawnie. Może zamiast Brożka powinien jechać Piech, w pierwszym składzie winno być mniej Murawskiego, a więcej Mierzejewskiego itd., ale pewności że byłoby lepiej nie mamy. Zatrzymując się na chwilę przy Mierzejewskim to szkoda, że Smuda porzucił pomysł złożenia ciężaru gry na barkach byłego pomocnika Polonii Warszawa. Może Turcji on nie podbił, ale jego wejścia z Rosją i Czechami dały trochę jakości. Smuda ma drużynę bardzo młodą, która robi postępy. Gdybym miał jednym zdaniem określić czemu nie wyszło, powiedziałbym Euro przytrafiło się nam zbyt wcześnie. Najważniejsze , że mamy szkielet, bo Obraniak, Kuba, Lewandowski, Mierzejewski, oni będą mogli kadrze służyć jeszcze długie lata. Pytanie, czy Smudzie się jeszcze chce. Widać było, że ma problemy z wytrzymaniem presji. Wczoraj wyglądał na człowieka załamanego, ale też bez ochoty do dalszej pracy, potrzebującego odpoczynku.
Już media huczą od nazwisk następców. Na faworyta wyrasta Skorża pytanie czy ograny w ekstraklasie, ale wciąż niedoświadczony trener będzie odpowiedni dla wciąż niedoświadczonej drużyny. Koniec Smudy równa się koniec Laty, a to otwiera rynek polski dla zagranicznych kandydatów. Jednak do tego też jesteśmy uprzedzeni. Beenhakker – megaloman osadzony na peryferiach poległ jak wszyscy, a danie mu drugiej szansy było błędem. Następca Smudy dostanie drużynę z potencjałem. Franz nie stworzył drużyny na miarę Mistrzostw Europy, ale zostawia po sobie bardzo solidne fundamenty, a dzieło jego może być kontynuowane, nie trzeba zaczynać wszystkiego od zera. Szkoda tylko, że nie zdążyliśmy na Euro bo takiej imprezy drugi raz możemy nie dostać, a gdy będziemy opowiadać wnukom o Euro 2012, sprawę występu naszej kadry będziemy musieli wytłumaczyć czemu tylko dwa punkty, czemu ostatnie miejsce, choć sami dokładnie nie wiemy. O Euro i naszym niepowodzeniu padnie jeszcze wiele słów. Naszą porażkę sportową i jej przyczyny można rozpatrywać na wielu płaszczyznach i wszystkich się nie przedstawi w jednym tekście. Nie udało się, trudno, ale trzeba myśleć o przyszłości bo gorzej nie będzie, a może na czerwcowej porażce roku 2012 zbudujemy drużynę, która powetuje sobie niepowodzenia w przyszłości.


pubsport.pl
Krystian Nowak
Mam 16 lat. Miłością do piłki zaraziłem się podczas EURO 2004, które nauczyło mnie futbolu. Piłkarzem już raczej nie zostanę, choć szansa na to przez moment była. Chciałbym w przyszłości być dziennikarzem sportowym, bo wydaje mi się , że na sporcie, a szczególnie na piłce, znam się bardzo dobrze. Ponadto byłaby to chyba jedyna praca, którą wykonywałbym z przyjemnością. Od lipca 2010 roku swoimi spostrzeżeniami na temat piłkarskiego świata dziele się na moim blogu, gdzie serdecznie zapraszam: http://prideoflondon.blox.pl/html
http://prideoflondon.blox.pl/html