Nasi bohaterowie

Thomas Morgenstern i Marit Bjoergen (abstrahując od pewnych ciemnych spraw) wydają się być ostatnimi czasy ludźmi z innej planety. Tam gdzie się pojawiają, innym pozostaje walka o drugie miejsce. Nie inaczej było dzisiaj w biegu łączonym i w konkursie na normalnej skoczni. Na szczęście w tym goniącym liderów peletonie znaleźli się nasi bohaterowie.

Ciężko by mi było zliczyć wszystkie dobre słowa które w swojej jakże przecież wciąż krótkiej blogerskiej karierze napisałem o Justynie Kowalczyk i Adamie Małyszu. Są to wszak postacie niejako pomnikowe. Takie, których występów krytykować po prostu aż nie wypada. I na szczęście nie ma nawet okazji żeby tę krytykę okazywać. Justyna Kowalczyk pojechała dzisiaj znakomicie. Na ostatnich metrach okazało się że Bjoergen jest silniejsza (co można w pewien naukowy sposób łatwo wyjaśnić) i ma dużo lepsze wsparcie w postaci wspaniałej Terese Johaug. Być może Kowalczyk tak jak Małysz będzie musiała czekać aż do ostatnich lat swojej kariery żeby mieć koleżanki będące w stanie pomóc, a także otworzyć szanse w sztafecie. Ale piękne jest że sama także potrafi walczyć o najwyższe cele. Dziś koalicja norweska (albo inaczej norwesko-farmakologiczna) była mocniejsza. Bardzo możliwe że nie ostatni raz na tych mistrzostwach. Oczywiście gorąco wierzę, że jakiś złoty medal tegorocznych mistrzostw powędruje na szyję Kowalczyk, ale przecież i tak jest dobrze. Kłamstwem by było stwierdzenie że spisuje się poniżej oczekiwań. Z drugiej strony może to trochę brzmi jak jakiś minimalizm. Ale czy srebrny medal może być celem minimum? A przecież nie wątpię w to że nasza kochana biegaczka marzy o złotych medalach. A ja i inni kibice razem z nią. Tak jak wszyscy kibicujemy Adamowi Małyszowi. Bardziej szanowanej i respektowanej w polskim sporcie persony nie ma. Dziś orzeł z Wisły osiągnął kolejny wspaniały sukces. Zdobył szósty w karierze medal Mistrzostw Świata. Szósty indywidualny medal Mistrzostw Świata. A jutro może zdobyć pierwszy medal w drużynie. Przy bardzo dobrej postawie Kamila Stocha, solidnej Piotra Żyły i miejmy nadzieję równie solidnej Stefana Huli, który chyba jest w tej chwili pewniejszym zawodnikiem do drużyny aniżeli młodziutki i trochę przez to nieobliczalny Byrt, powinniśmy być w czołówce. Widzieliśmy co dzisiaj wyczyniali niektórzy Norwedzy, Finowie, czy Niemcy. Oni nie mają pewnych mocnych czwórek. Owszem, my też. Więc równie dobrze jak oni możemy się liczyć. Skoro dziś było srebro, był brąz, to może jutro…


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl