Nawałka – dobry wybór?

Dobrych kilka dni temu nowym selekcjonerem polskiej kadry został ogłoszony Adam Nawałka. W stosunku do owej nominacji opinia publiczna w kraju znad Wisły wydaję się bardzo podzielona. Ja sam, rozmawiając z wieloma ludźmi na temat decyzji Zbigniewa Bońka, najczęściej słyszę coś w stylu: Ale co ten Nawałka zmieni? Jeśli chodzi o osiągnięcia trenerskie, niewiele go różni od obejmującego przed dwoma laty naszą reprezentację Waldemara Fornalika.  

Oczekiwałem  – z czym się z Wami wielokrotnie dzieliłem – obcokrajowca z doświadczeniem. Selekcjonera, nie trenera. Prawdziwego motywatora. Gościa, który zbuduje sobie taki autorytet, że nawet Robert Lewandowski poczuje przed nim respekt. Innymi słowy, oczekiwałem drugiego Benhakkera, choć może nieco mniej konfliktowego i obrażalskiego. Przeliczyłem się, jak trzy czwarte polskiego społeczeństwa zainteresowanego piłką nożną. Ale nie płaczę. Z dwojga złego lepszy Nawałka aniżeli Fornalik.

Były szkoleniowiec Górnika nie wygląda na człowieka, który da sobie w kaszę dmuchać. Na ławce jest wybuchowy i żywiołowy, a podczas gdy nie jest on trenerem, na którego widok ciarki będą przechodzić po plecach gwiazdom naszej kadry, może okazać się to bardzo istotną cechą. Piłkarze nie będą z wielką uwagą i koncentracją słuchać jego powolnych, filozoficznych przemówień, jak byłoby w przypadku kogoś pokroju Don Leo. On musi tymi chłopakami wstrząsnąć, nakręcić ich,  stale podpowiadać i przeżywać mecze wraz z nimi.  Ma być dokładnie tak, jak to wyglądało w Zabrzu.

Nawałka nie jest raczej wielkim taktykiem, ale jego Górnik Zabrze od dwóch sezonów wygląda od tej strony całkiem fajnie. Przyznaję, Zabrzanie mają ostatnimi czasy spore problemy z organizacją gry w defensywie, dochodzi do wielu nieporozumień i totalnych baboli, ale wiązać to się może przede wszystkim z jakością i poziomem umiejętności środkowych obrońców ekipy z Roosvelta. Jest jednakże więcej pozytywów niż negatywów.  Każdy wie co ma robić. Jest pressing, agresywny odbiór piłki. „Drużyna jak maszyna”, rzekł  Kazimierz Węgrzyn, komentujący dzisiejsze starcie KSG z poznańskim Lechem.  I coś w tym było, bo Górnik momentami robi wielkie wrażenie. Jest mnóstwo podań z pierwszej piłki, prostopadłych dograń i niekonwencjonalnych zagrań. Jest moc, można by rzec. Nawałka sprawił, że jego były zespół gra momentami futbol nieosiągalny dla pozostałych polskich zespołów. Wszystkich. Jeszcze jedno, nowy selekcjoner kadry z graczy całkowicie przeciętnych potrafił stworzyć  piłkarzy wyróżniających się w ekstraklasie. Z Przybylskiego zrobił całkiem solidną „ósemkę”, Mączyński nagle odkrył u siebie cechy typowego playmakera, a Zachara – dotychczas rozczarowujący – na nowo nauczył się strzelać gole.

To wszystko bardzo fajnie brzmi, trochę jak laurka, ale aż mi się robi niedobrze, kiedy słyszę, że bohater dzisiejszego tekstu chce z Rafała Kosznika robić reprezentanta kraju. Ja rozumiem, że deficyt lewych obrońców, że penetrujemy polską ekstraklasę – tak, tak, pochwalam to. Ale bez przesady. Ten facet, mówię tutaj cały czas o wspomnianym Rafale z Kościerzyny, ma 29 lat i jeszcze rok temu grywał sobie na boiskach pierwszoligowych w barwach poznańskiej Warty. W ekstraklasie nie rozegrał nawet pięćdziesięciu spotkań. Ale mało tego, we wspomnianym wcześniej spotkaniu z Lechem Kosznik popełnił dwa błędy przy bramkach dla Kolejorza. I jeśli spojrzymy na wachlarz cech naszego nowego reprezentacyjnego obrońcy, szybko zorientujemy się, że jest to zawodnik o usposobieniu ofensywnym, ale  już w defensywie bywa momentami bardzo ciężko.

I jeszcze, tak na zakończenie, kilka słów na temat ewentualnego wyboru nowego kapitana reprezentacji. Wydaje mi się, że zmiana głównodowodzącego wśród piłkarzy byłaby całkiem logiczna. Błaszczykowski nie do końca się w swojej roli sprawdził. Po Euro- zamiast wielkich przeprosin ? kłótnia o bilety. Wyniki są słabe, a polscy kopacze momentami grają właśnie tak, jakby nie miał kto ich dodatkowo zmobilizować na boisku, krzyknąć i pobudzić do walki. Ale myślę, że niestety Nawałka nie ma zbyt dużego wyboru. Z Lewego kapitana bym nie robił, on i tak próbuje brać odpowiedzialność na swoje barki, a nie wydaje  się  gościem obdarzonym wielką ilością cech przywódczych.  Wiemy, że nie jest mu do końca po drodze z Kubą, więc taka zmiana mogłaby wiązać się z tym, że w szatni zrobiłoby się mniej przyjemnie. Krychowiaka czy kogoś innego też ciężko obdarzyć opaską, podczas gdy w tej samej drużynie biegają gracze dużo większego formatu. Dlatego ja jeszcze raz postawiłbym na Błaszczykowskiego.

Pierwszy mecz  za dwa tygodnie i już wtedy będziemy mogli poznać pierwsze owoce pracy Adama Nawałki na stołku selekcjonera reprezentacji Polski. Obyśmy za dwa lata mogli mówić o tym, że Zbigniew Boniek dokonał właściwego wyboru.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl