„Nawet w hotelu nie możemy oglądać meczów” – rozmowa z Plamenem Konstantinovem

"Zakodowanie transmisji siatkarskiego mundialu jest niedopuszczalne. Taka sytuacja w Bułgarii absolutnie nie ma szansy się wydarzyć" – mówi w wywiadzie z nami trener reprezentacji Bułgarii, Plamen Konstantinov.

Czy wie pan, że stał się pan ulubieńcem polskich kibiców po zbojkotowaniu Telewizji Polsat, a polskie media o tym mówią bardzo głośno?

– Słyszałem o tym, ale nie mam w tej chwili zbyt wiele czasu, aby być na bieżąco, co dzieje się w polskich mediach.  Nie chcę robić reklamy Polsatowi, ale odbyłem rozmowę podczas Memoriału H.J. Wagnera w Krakowie i przedstawiłem swoją opinię na ten temat. Żeby było jasne: to nie jest decyzja przeciwko stacji, a przeciwko samemu efektowi, że transmisje Mistrzostw Świata zostały zakodowane i wielka część społeczeństwa, która chciałaby zobaczyć mecze, nie ma takiej możliwości. Oczywiście pewne wydarzenia można umieścić w dodatkowo płatnych kanałach, ale są pewne granice. Nie miałbym pretensji, gdyby przedsięwzięcia komercyjne, jak Liga Światowa, czy Liga Mistrzów, gdzie występują kluby należące do prywatnych inwestorów, zostały tak potraktowane. Przecież na przykład mecze NBA, gdzie występują zespoły z komercyjnymi sponsorami, są w ten sposób pokazywane. Pewnie, że wielki sport to wielkie pieniądze, ale Mistrzostwa Świata, w których występuje kadra narodowa nie miały prawa zostać tak potraktowane moim zdaniem. To dyskryminacja.

Czy w Bułgarii mogłaby zaistnieć taka sytuacja?

– Absolutnie nie. U nas mecze reprezentacji pokazują otwarte kanały. Ale myślę, że wprowadzenie pay per view w pewnych krajach zależy od sytuacji w nim. Może na przykład w Niemczech, czy Stanach Zjednoczonych, gdzie ludzie mają inny standard życia, taka sytuacja nie byłaby problemem. Jednak w krajach, które dopiero się rozwijają, jak Bułgaria, czy Polska, to niedopuszczalne. My się wciąż dopiero wszystkiego uczymy. Władze powinny zrobić wszystko, aby wydarzenie takiej rangi było ogólnodostępne. Przecież siatkówka jest najpopularniejszym – po piłce nożnej – sportem w Polsce! Nawet będąc w hotelu nie możemy oglądać meczów, bo przecież nikt nie wykupił dostępu do kanałów. Ale to jeden z naszych ostatnich problemów, jakoś sobie z nim radzimy.

Powiedział pan, że to pierwsze tak wielkie wydarzenie w pana trenerskiej karierze. Łatwiej jest uczestniczyć w Mistrzostwach Świata jako trener czy jako zawodnik?

– Zdecydowanie łatwiej jest być zawodnikiem. Trener to strasznie stresujący i niewdzięczny zawód. Jednak skończyłem już karierę zawodniczą kilka lat temu i powiem szczerze, że polubiłem profesję trenerską, bo nadal czuję adrenalinę podczas meczów.

Co musicie zrobić, by zadowolić bułgarskich kibiców? Czego oczekują oni od was na tym turnieju?

– Chcą, abyśmy zagrali w ostatniej fazie turnieju. Ale na razie jest za wcześnie, by mówić o tym, co będzie za jakiś czas. Teraz mamy przed sobą trzy ważne mecze. Jesteśmy dobrym zespołem, może nie najlepszym w tym turnieju, ale możemy być blisko faworytów. Jeśli zrealizujemy nasz cel, którym jest znalezienie się w ósemce, możemy sprawić kilka niespodzianek.

Przed rozpoczęciem rywalizacji w grupie, wasze spotkanie z Rosjanami określane było mianem batalii o 1. miejsce w grupie. Po tej porażce sytuacja się nieco skomplikowała.

– Póki co jest zbyt wcześnie, aby podsumowywać zmagania w tej grupie. Mamy do rozegrania dwa niezwykle ważne spotkania, a potem dopiero zagramy z Rosją. Najpierw w tych dwóch pierwszych meczach musimy pokazać się z jak najlepszej strony i wygrać je jak najwyżej. Będzie na nas ciążyć presja, bo będziemy faworytami tych starć. Jeśli to nam się uda i awansujemy do II fazy, przystąpimy do niej z delikatnym, względnym spokojem. Jednakże sami sobie stworzyliśmy taką sytuację i sami postaramy się z niej wyjść.

W poniedziałek pana podopieczni mówili, że zagrali na 40-50% i mogą grać zdecydowanie lepiej. Jak zatem odnieść to do dzisiejszego występu?

– Dzisiaj pokazaliśmy kilka różnych twarzy. Mieliśmy momenty dobrej, stabilnej gry, a po nich przychodziły gorsze. To musi się zmienić. Chcę, żebyśmy grali równo przez wszystkie spotkania turnieju. Dla mnie nie było niespodzianką, że Kanadyjczycy zagrali tak dobry mecz. To naprawdę świetna ekipa ze znakomitym trenerem i ciekawymi zawodnikami. Poczynili niesamowity postęp w ostatnich latach. Grali przecież w final six Ligi Światowej 2013 i tam pokonali Rosjan. Jeśli w meczu z nimi nie dasz z siebie 100%, nie pokonasz ich. Coraz więcej zespołów puka do tej światowej czołówki.

Czy pana zdaniem zawodnicy za szybko uwierzyli w wygraną w czwartym secie?

– Myślę, że nie. Do stanu 23:20 wszystko było w porządku. W pierwszym secie przecież też od początku brakowało nam koncentracji, ale potrafiliśmy sobie z tym poradzić. Przyszedł taki sam moment w końcówce 4. seta i niestety się nie udało. W piątej partii nas właściwie już nie było.

Dało się zauważyć, że Kanadyjczycy szukali zagrywką Nikolaya Pencheva i konsekwentnie w niego celowali, co bardzo utrudniało wam wyprowadzania akcji. Chciał go pan zostawić na boisku, aby się przełamał?

– „Niki” potrzebuje większej ilości czasu na boisku. Do tej pory nie był wystarczająco wykorzystywany. Dotąd wchodził w pojedynczych fragmentach meczów do drugiej linii, aby pomóc w przyjęciu. Ja staram się dawać mu więcej gry, bo on potrzebuje trochę dojrzeć.

 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl