Niby-Siedmiu, to aż-Jeden.

Od spotkania z Argentyńczykami nasz selekcjoner na każdym kroku podkreśla, że drużyna wystawiona na ostatnie dwa spotkania „To nie był optymalny zespół. Siedmiu piłkarzy leczy kontuzje …”.

Specjalnie się w te jego gadki nie wczuwałem, ale gdy słyszę te bzdury po raz setny czy dwusetny w ciągu ostatniego tygodnia, postanowiłem zajrzeć do tego szpitala Smudy i policzyć znajdujących się tam pacjentów.

Okazało się po raz kolejny, że Smuda przekłamuje rzeczywistość licząc na to, że nikt się nie pofatyguje i nie sprawdzi informacji „aż tak oczywistych” (albo ma to w dupie, bo przecież i tak on wie lepiej).
„Siedmiu piłkarzy leczy kontuzje, więc to nie był optymalny skład” (czy jakoś tak).

Siedmiu. A więc po kolei:
1. Łukasz Fabiański (bramkarz) – rezerwowy
2. Przemysław Tytoń (bramkarz) – rezerwowy
3. Sebastian Boenisch (lewy obrońca) – podstawowy zawodnik
4. Maciej Sadlok (środkowy/lewy obrońca) – rezerwowy
5. Arkadiusz Głowacki (środkowy obrońca) – podstawowy zawodnik (?)
6. Sławomir Peszko (boczny pomocnik) – rezerwowy
7. Ireneusz Jeleń (napastnik) – podstawowy zawodnik (?)

Wychodzi mi z tej listy (naciąganej, z dwoma rezerwowymi bramkarzami, gorszymi z resztą od tego, który grał w ostatnich sparingach i ze skreślonym poniekąd napastnikiem), że nie mógł zagrać jeden podstawowy zawodnik (Boenisch) i dwóch nie wiadomo, czy podstawowych, czy rezerwowych (czy w ogóle jeszcze branych pod uwagę – Jeleń) i czterech ewidentnie rezerwowych i raczej mało jakości wnoszących do gry zespołu.
W sumie na upartego to siedmiu jest jak byk. Jednak na poważnie, to jest ich niby siedmiu, a faktycznie (aż) jeden.

To, że nie rozumiem Smudy, to nie jest żadna nowość. To, że Smuda z mądrości na mądrość jakie głosi gdzie popadnie, staje się coraz większym bucem, to też nie jest nic nowego.
W sumie, to przecież jest już norma i należałoby się do tego jakoś przyzwyczaić tylko, że ja osobiście ciągle się jeszcze takimi sytuacjami zwyczajnie wkur…iam, niestety.


pubsport.pl