Nic nie mówmy, tylko (wy)grajmy!

Wyniki wczorajszego losowania grup eliminacyjnych do MŚ 2014 strefy europejskiej chyba znają wszyscy. Ogólnie, jako naród, znów podchodzimy do składu naszej grupy z optymizmem, a przecież pamiętamy, jak było cztery lata temu i co potem się stało…

Anglia, Czarnogóra, Ukraina, Mołdawia i San Marino to nasi przeciwnicy w drodze (miejmy nadzieję) do Brazylii. Mogło być lepiej, ale mogło też być znacznie gorzej. W komentarzu pod wpisem zapowiadającym losowanie autorstwa Mikołaja napisałem, że chciałbym, by nasi trafili do grupy z pięcioma zespołami. W tym momencie muszę schować głowę w piasek. Hiszpania, Francja, Białoruś i Finlandia wydają się być znacznie trudniejsi do przejścia niż ci, których mamy w naszej grupie.

Angielska prasa już pisze: „odwieczni rywale znów trafiają na siebie”. Wygląda na to, że dwa pojedynki z Biało-Czerwonymi odbierają tak samo, jak i my. Mimo tego, że ciągle czegoś im brakuje do odnoszenia sukcesów, to zawsze gra nam się z nimi ciężko i będziemy musieli się wyjątkowo sprężyć, aby urwać im jakikolwiek punkt. W swojej grupie eliminacyjnej do ME 2012, Wyspiarze zajmują pierwsze miejsce i mają tyle samo punktów, co… Czarnogóra. Co prawda nie widziałem chyba żadnego z meczów tej „nowej” reprezentacji, lecz sam ten fakt sprawia, że nie wolno ich lekceważyć. Już się nastawiam na październikową potyczkę naszych przyszłych grupowych rywali…

Ze wschodnimi sąsiadami, przyjaciółmi organizatorami – Ukraińcami również będą ciekawe mecze. Zobaczymy, kto lepiej pozbiera się po Euro. Nie chodzi o to, że przewiduję jakąś katastrofę, ale po dwóch latach niegrania w ważnych meczach przed gospodarzami Mistrzostw Europy trudne wyzwanie. A z pozostałą dwójką mamy po prostu wygrać i kropka.

Trener Franciszek Smuda nie przywiązuje większej wagi do rankingu FIFA i dla niego nie ma znaczenia, z którego koszyka byliśmy losowani. Fajnie, że ma takie podejście, ale czy rzeczywiście to jest tak mało ważne? Przecież mielibyśmy (teoretycznie) łatwiejszych rywali i (teoretycznie) większe szanse na awans na MŚ. Tak, czy inaczej, aby zagrać na brazylijskich stadionach trzeba wygrywać mecze eliminacyjne. Z każdym!

Nieco drżę o nasz występ w kwalifikacjach. A nie wspomnę już o naszym Euro. Pociesza i uspokaja mnie fakt, że zostało kilka miesięcy, czyli trochę czasu, do tych turniejów i wiele może się jeszcze zmienić. Nie ma specjalnie dużo pozytywnych (jakby to powiedział Andrzej Borowczyk) znaków na niebie i ziemi, ale udziela mi się ogólnonarodowy optymizm, że jakoś to będzie. Pewnie niesłusznie, ale cóż zrobię…

Która grupa pasowałaby nam najbardziej? Według mnie E albo G, ale mam takie wrażenie dlatego, że tam z pierwszego koszyka są odpowiednio Norwegia i Grecja. Jednakże z drugiej strony mogłyby powrócić koszmary ze Słowenii czy Słowacji, które znajdują się w wymienionych grupach. Gdybyśmy z kolei trafili do grupy oznaczonej literką C, D albo I, to nasze marzenia o tym, by znaleźć się wśród 13 szczęśliwców z Europy, byłyby znacznie bardziej zamglone, o ile w ogóle by były.

Na koniec, w nawiązaniu do tytułu, wolę nie oceniać szans reprezentacji Polski, bo pamiętam dokładnie, co mówiłem przed poprzednimi eliminacjami i jak potoczyły się wydarzenia. Poza tym, mamy jeszcze czas, by martwić się Mundialem, a teraz nasze głowy z pewnością zaprząta myśl o Mistrzostwach Europy, które będziemy organizować.

PS. Moją głowę ME zaprząta coraz bardziej, bo dziś kupiłem drugą oficjalną koszulkę Euro 2012 🙂


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl