Nie czy, a kiedy Robert się z tego wyliże?

Wszyscy wiemy, co zaszło w niedzielny poranek na rajdzie Ronde di Andora. Tym fatalnym wypadkiem Robert Kubica narobił wiele komplikacji zarówno sobie, jak i zespołowi Lotus Renault.

11 marca mamy pierwszy trening, a 13. pierwszy wyścig – w Bahrajnie. Na początku zakładałem, że jest szansa, że Robert powróci już w Malezji. To jest bez wątpienia znacznie większy wypadek niż w Kanadzie w 2007 r. Powstaje pytanie: PO CO Kubicy są te rajdy?!

Kierowca Lotus Renault kiedyś odpowiedział na to pytanie. Podobno rajdy samochodowe to jego druga, za F1 pasja. Nie może usiedzieć na tyłku bez ścigania się. Dlatego właśnie przeszedł do Renault. W BMW Sauber kierownictwo nie pozwalało mu na tego typu rozrywki. A przecież kierowcy F1 w przerwie między startami muszą coś robić. Owszem, mają forsy jak lodu, ale jeśli sodówka im do głowy nie uderzyła, to będą zajmować się czymś, co naprawdę lubią. I tak właśnie jest w przypadku Roberta.

Wypadek Polaka to duży kłopot dla niego samego. Jak napisałem, uwielbia się ścigać i rywalizować. Jestem więc przekonany, że bardziej od tych wszystkich ran, złamań itp. boli go fakt, że musi się z tym pożegnać na dobre kilkanaście tygodni, a może nawet parę miesięcy! Staram się go zrozumieć, bo tak jak on nie może żyć, bez siedzenia za kółkiem, tak ja np. nie wytrzymam bez świata sportu. CODZIENNIE MUSZĘ poczytać o jakichś wydarzeniach sportowych, muszę sprawdzić wyniki, tabele… To jest dla mnie sens życia! Gdyby mi ktoś to zabrał… ach… nie wiem, co bym zrobił, by do tego wrócić. Dlatego zdaję sobie sprawę, że Robert chce jak najszybciej być z powrotem w świecie wyścigów. Niestety, natury nie da się oszukać i swoje musi poczekać. Oby to było jak najkrótsze oczekiwanie!

Tworzy się również duży problem dla jego zespołu. Kubica jest bardzo ceniony, ponieważ daje cenne rady i trafne spostrzeżenia co do bolidu. Teraz, gdy nie uczestniczy w testach, auto zostanie „przygotowane” przez Nicka Heidfelda, Zatem jeśli polski kierowca pojedzie w którymś Grand Prix tego sezonu, to pewnie nie będzie mu się dobrze jeździło, bo stwierdzi, że jest coś nie tak i trzeba będzie kombinować…

Cieszę się, że każdego dnia z Polakiem jest lepiej. To napawa umiarkowanym optymizmem, choć do pełnej sprawności jeszcze bardzo daleko. Bardzo żałuję, że Kubica nie lubi specjalnie kontaktów z mediami. Chciałbym, żeby wyszedł na konferencję prasową, powiedział, np. co pamięta, jak się czuje i pozdrowił wszystkich tych, co są z nim. Jest akcja „Mozaika dla Roberta”. Sam biorę w niej udział. Może gdy ją dostanie, to przemówi do kibiców?

Sezon 2011 trzeba zapisać na straty. Miało być tak pięknie, team Roberta był stabilny finansowo, prawdopodobnie będą mieli konkurencyjny samochód. Kubica miał zostać Mistrzem Świata 2011… A tak… będziemy się cieszyć, jeśli w ogóle w tym roku Polak pojawi się na torze…

Zastanawiam się teraz, co będzie z Kubicomanią w naszym kraju. Ilu fanów będzie oglądało wyścigi bez Polaka? Spodziewam się, że oglądalność może spasć o ponad połowę. A jeśli w ogóle nie będą one w ogóle pokazywane w otwartym kanale to już w ogóle… Nie wiem, co na to Polsat, wysłałem do nich e-maila z zapytaniem na ten temat. Jak mi odpiszą, to dam znać.

Bez względu na wszystko, zamierzam obejrzeć cały sezon. Robert Kubica jakby „wprowadził” mnie do tego świata. Już pod koniec 2008 roku powiedziałem sobie, że nawet, jeśli RK nie będzie jeździł w wyścigach, to Formułę 1 będę oglądał. Bo naprawdę warto spojrzeć czasem na to od innej strony niż tylko Robert, Robert i Robert.

Tak więc, Robertowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i do ścigania, a fanom życzę nieco więcej miłości do sportu, a nie do kierowcy. Bo to, że Polsat straci na weekendach bez Kubicy, to pewne…

[edit] 14 lutego po południu dostałem odpowiedź od działu kontaktu z widzami TV Polsat:

Witamy,

Strategia transmisji F1 w najbliższym sezonie nie zmienia się. Tak więc kwalifikacje oraz wyścigi główne będą pokazywane na kanale otwartym równolegle z transmisją w Polsacie Sport Extra, gdzie będzie można zobaczyć także sesje treningowe.

Pozdrawiamy
Dział kontaktów z widzami

Czyli na szczęście nie trzeba będzie buszować po internecie 🙂


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl