Nie ma jeszcze tragedii

Pierwszy raz w tegorocznej edycji Pucharu Świata nie widziałem nawet jednej akcji meczu Polaków. Toteż nie będę rozgrzebywał gry zespołu Anastasiego, ani decyzji samego trenera, choć ze statystyk, czy też suchych relacji można co nieco wnioskować. Po prostu spojrzę, na wynik, na tabelę i zacznę snuć jakieś dziwne teorie, prowadzić pokrętne analizy i dopasowywać rzeczywistość do naszych marzeń.

Pierwszym spostrzeżeniem jest fakt, że 10 punktów po 4 meczach to bardzo dobry wynik. Przyjmijmy że przegraliśmy po tie-breaku z Argentyną, zaś Iran rozbiliśmy za 3 punkty. Czy wieszczylibyśmy wówczas klęskę i skreślali nasz zespół? A to przecież nawet lepiej że z Iran tracimy punkty, a nie z Argentyną. Wszak Latynosi mają dwa punkty mniej co może być dla nas ważne, zaś Iran wciąż należy chyba uznawać za mniej groźny w bezpośredniej walce o podium. Choć może…

Dwa razy tych samych błędów się nie popełnia. Po prostu nie jestem w stanie sobie wyobrazić dwóch wpadek ze „słabymi” drużynami. Tym bardziej, że nie zdążymy przed grą z nimi ponownie podłechtać się zwycięstwami z najtrudniejszymi przeciwnikami, gdyż tacy przyjdą dopiero po „łatwych” meczach. Uściślając między tryptyk azjatycki, a Egipt wciska się jeszcze mecz z USA, ale chyba nie sprowokuje on żadnego przełomu w psychice.

Brazylia, Włochy i Rosja pogryzły się nawzajem. Przyjmijmy, że te trzy ekipy wygrają wszystkie pozostałe mecze. Z tego wprost wynika, że my 3 mecze przegrywamy i na IO jedzie wyżej wymieniony zestaw ekip. Zły plan. No to my pokonujemy Włochów za 3 punkty, reszta jak poprzednio. Ciągle nie dobrze. Potrzebny jest jeszcze jeden punkt by zacząć choćby liczyć sety. Czyli trzeba jeszcze doprowadzić do 5. partii z Brazylią lub Rosją. Przy czym jak z Rosją ewentualnego tie-break’a przecież nie przegramy, toż to nie uchodzi. Ale. Od czego jest Argentyna? Kuba? Serbia? Po to z nimi wygrywaliśmy żeby teraz oni mogli nam służyć urywając punkty tym z którymi walczymy o podium. Z resztą rodacy Raula Lozano i Daniela Castellaniego wciąż są groźni. Więc jakieś podziały punktów w meczach z Włochami, czy Rosją mogą się trafić. Pozostaje jeszcze kwestia tego że my musimy powygrywać. Ale ta kwestia została już omówiona w poprzednim akapicie.

Już przestaję, bo zaraz się okaże, że porażka z Iranem była dla nas korzystna. Pewnie że lepiej byłoby mieć te dwa punkty więcej, bo wówczas wciąż mielibyśmy do dyspozycji dwie porażki, których odniesienie nie robiłoby tragedii. Ale dziś tragedii jeszcze nie ma. Tym bardziej że korzystając z dobrodziejstw włoskiego system punktacji (czyli jedynego dobrego włoskiego systemu spotykanego w siatkówce), wciąż jesteśmy w czubie tabeli. Z resztą na stary system punktacji też byśmy byli – tylko że ex aequo z pięcioma, a nie z jedną drużyną.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl