Nie oceniaj dnia przed zachodem słońca. Przed wschodem tym bardziej.

Sytuacja naszych siatkarzy w przededniu Mistrzostw Europy jest trochę kuriozalna. Odnoszę wrażenie że oczekiwania i presja są nie tylko mniejsze niż w Lidze Światowej, ale i nawet na Memoriale Huberta Wagnera. Niemal wszyscy już skreślili ekipę Anastasiego i machnęli ręką na dzierżony wciąż tytuł. Trener już jest krytykowany za ten turniej, a co bardziej prorocze jednostki przebąkują już coś o końcu włoskiego szkoleniowca na stanowisku trenera naszej kadry. Brak awansu z grupy to jest coś czego niektórzy wręcz się spodziewają.

Mnie się osobiście wydaje że nie powinno się wyrzucać trenera za grę w turnieju, który się jeszcze nie zaczął. Rozumiem troskę o naszych siatkarzy, którzy stali się jednym z dóbr narodowych, ale chyba co poniektórych poniosło. Aż dziwię się że rzadko wspominana jest tutaj ostatnia edycja Mistrzostw Europy przed którą przecież nastroje były bardzo podobne. Może gros dziennikarzy uznał, że dwa takie turnieju pod rząd to by było przegięcie. A ja uważam że to nie byłoby przegięcie. Potężna fala krytyki zabrała z sobą całą presję. Chyba jeszcze doszczętniej niż przed tureckimi mistrzostwami. Nie piszę tutaj że wygramy te mistrzostwa, ale to że odgórne zakładanie kompromitacji jest karygodne. Przecież to jest niemal ten sam zespół który dwa miesiące temu wszedł na podium Ligi Światowej. I nie był to cel minimum, lecz sensacja. Kolejny przykład że nasi siatkarze potrafią zaskoczyć. I trzeba być głupim, żeby kolejny raz z rzędu dać się nabrać. Przed chwilą napisałem że nie prorokuję nam pierwszego miejsca, ale też go nie wykluczam. Mimo że Rosjanie wydają się być nie do zdarcia. Nowe pokolenie naszych wschodnich sąsiadów pokazało na turnieju w Trójmieście, że potrafi zachować zimną krew w kluczowym momencie. Ale czy uda to się także wtedy gdy wszystkie oczy będą na nich skierowane? Wdrapać się na szczyt to jedno, teraz trzeba na nim pozostać. I tak ekipa Alekny jest dla mnie faworytem tej imprezy, ale takie ziarenko niepewności zasiane jest.

Zdaję sobie sprawę że ci którzy tak krytykują dzisiaj Anastasiego i jego zespół i tak zasiądą przed telewizorami i będą mocno kibicować. Być może łatwiej przełkną ewentualną porażkę przez wyrobioną przed turniejem opinię, a na przypadek sukcesu będą pozytywnie zaskoczeni. Czyli psychicznie są lepiej przygotowani na ten turniej. Szukając spiskowej teorii dziejów można zasugerować że dziennikarze świadomie manipulowali naszymi zawodnikami żeby ci odczuwali niezbyt dużo presji, a i mieli chęć pokazania komuś że ów się myli. Wszak powstała już teoria sinusoidy naszych siatkarzy którzy naprzemiennie pozytywnie zaskakują i rozczarowują. Ja po zeszłorocznym mundialu czuję się rozczarowany. Więc przekazuję naszym siatkarzom pozytywne wzmocnienie. A po mistrzostwach napiszę notkę pod tytułem „A nie mówiłem?”.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl