Nie pomogła Bułgarom „Agressia”. Nasi znów tworzą historię!

Historyczny awans reprezentacji Polski w piłce siatkowej do meczu finałowego Ligi Światowej stał się faktem. Dokonało się to po zwycięstwie nad gospodarzami turnieju finałowego, Bułgarami bez straty seta!

Awansowaliśmy do finału w fantastycznym stylu. Przypominały mi się mecze z 2006 i 2009 roku, które wygrywaliśmy w półfinałach wielkich imprez. Minęły kolejne trzy lata i znów mamy wielki triumf nad reprezentacją Bułgarii. Wydaje mi się, że spośród wymienionych dzisiejszy triumf był najlepszy i najbardziej efektowny, bo odniesiony na gorącym terenie w Sofii.

Obawiałem się, o to, kiedy wyjdzie negatywna bułgarska mentalność. Ujrzeliśmy ją dopiero po ostatniej piłce, kiedy miejscowi kibice zaczęli rzucać różne przedmioty w kierunku boiska. Głównie ma to związek z tym, że Polacy rzekomo „skorzystali” z prezentów otrzymanych od sędziów. Ale ci mylili się w obie strony, choć zdaniem Bułgarów powinni popełniać błędy wyłącznie na ich korzyść. A tak się często zdarzało – powiedzieli mi rodzice, którzy jeździli na turnieje w tamte rejony (grali w hali w Warnie, w której jeszcze przed rokiem bułgarscy siatkarze rozgrywali swoje mecze!).

Później jeszcze podobno Biało-Czerwoni nie mogli opuścić hali w Sofii, bo kibice rzucali coś w ich kierunku i nie pozwalali im wyjechać. Tak brzmi oficjalna wersja podawana przez media. ja bardziej ufam Krzyśkowi Ignaczakowi, który na swoim blogu napisał:

Nie martwcie się o nas i o to co pisali,że ktoś chciał nas zlinczować albo takie tam. Wyszliśmy spokojnie rozdawać autografy i nie było spięć. Trochę pokrzyczeli, rzucili kilkoma przedmiotami różnego typu, oblali piwem i to wszystko. Nie ma sie co o nas martwić 🙂 „

Jestem więc spokojny. A kibice gospodarzy niech się wstydzą. Efektownie dopingowali przez większość spotkania, ale na koniec wyszło z nich to, co najgorsze. Szkoda. Myślałem, że wraz z nową halą przyjdzie zachowanie godne jej…

Ze sportowego aspektu w naszej drużynie nie podobało mi się to, że miewaliśmy przestoje, graliśmy „falami”, szczególnie w pierwszym secie. Dobrze, że wypracowaliśmy sobie należytą przewagę, bo inaczej Valentin Bratoev zniszczyłby nas swoimi serwami do końca i wygrałby seta swojej reprezentacji.

Za to bardzo podobała mi się nasza różnorodność w ataku – raz mocno, raz wstrzymana ręka – raz ze środka, raz ze skrzydła, a jeszcze innym razem z drugiej linii. I o to chodzi. Przez to nasza gra jest efektowna i efektywna. W dodatku urozmaicona o fantastyczne bloki w ważnych chwilach powoduje, że chce się wstać z fotela z okrzykiem (tak właśnie robiłem)!

Indywidualnie chciałem wyróżnić Bartka Kurka za skuteczność. On był naszym bohaterem dzisiejszego wieczoru. Brawa również dla Kuby Jarosza, bo spisywał się lepiej niż nasz nominalny pierwszy atakujący, Zbyszek Bartman. Zibi nie grał źle, ale stać go na więcej. I od tego właśnie jest nasza wyrównana ławka rezerwowych. Po raz kolejny przypominam, że to cecha wielkiej drużyny.

Choć udało się awansować Bułgarom do półfinału, to od początku turnieju widać, że brakuje im kilku postaci – przede wszystkim trenera Radostina Stoycheva, Mateja Kaziyskiego. Grę ciągnęli Vladimir Nikolov, Gyorgiy Bratoev, ale to nie to samo. Oto najlepszy dowód, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje…

Jutro zagramy historyczny mecz. To na pewno będzie najlepszy wynik w historii występów reprezentacji Polski w World League. Przed nami trudne zadanie, bo po drugiej stronie siatki staną Amerykanie. Mam nadzieję, że zagramy takie spotkanie jak na Pucharze Świata w Japonii, które do tej pory uważam za jedno z najlepszych w wykonaniu naszych na przestrzeni kilku lat.

Szkoda mi jedynie Kubańczyków, którzy nie grali dziś źle, ale polegli w niuansach. Nie pozbawiam ich jednak szans na brąz, bo gospodarze mają się słabo. A po tym, co pokazali ich kibice, nie zasługują na medal.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl