Niebieskich walka o wszystko

The Blues po bardzo ciekawym meczu przegrali w ostatnią środę z Manchesterem United na Stamford Bridge i są w dosyć nieprzyjemnym położeniu przed rewanżem w Teatrze Marzeń, do którego zostało ledwie kilka dni.

Na samym początku trzeba zaznaczyć, że londyńczycy choć sezon zaczęli bardzo obiecująco, wciąż ponoszą konsekwencje wielkiego kryzysu, z którym zmagali się przez całą zimę. Efekt tego, jak wszyscy wiedzą jest taki, iż Chelsea stoi przed poważnym zagrożeniem zakończenia sezonu z niczym. W erze Abramowicza taka sytuacja miała miejsce dotąd tylko dwa razy: w pierwszym sezonie po przejęciu klubu przez rosyjskiego oligarchę i wtedy, gdy Avram Grant przegrał dwa pucharowe finały i stracił Mistrzostwo Anglii w ostatniej kolejce. Po ostatnim ligowym remisie ze Stoke trzeba się przyzwyczajać z myślą, że krajowego tytułu raczej się nie obroni i ten trafi w ręce United, którzy w obecnym sezonie niczym, ale to absolutnie niczym nie zachwycają, lecz grają przy tym nieprzyzwoicie równo, czego nie można powiedzieć choćby o The Blues.

W taki to sposób drużynie Carlo Ancelottiego została juz tylko walka o Champions League. Jednak marzenie Abramowicza może być trudne do zrealizowania. Wygrać na Old Trafford w Lidze Mistrzów to mission impossible. Jeśli pamięć mnie nie myli, to ostatnią drużyną która tego dokonała był Milan sześć lat temu mniej więcej o tej porze. Zimowe transfery Chelsea wypaliły średnio. Fernando Torres przez ponad dwa miesiące pobytu w Londynie nie zdobył bramki. Poza tym rozbił dwójkę Anelka-Drogba. David Luiz to strzał w dziesiątkę. To może być nasz Carles Puyol i to nie tylko ze względu na fryzurę. Niestety brazylijski stoper jesienią walczył na boiskach Europy w koszulce Benfiki i przeciwko Czerwonym Diabłom na pewno nie wystąpi, a szkoda bo to jego brak był najbardziej widoczny w środowy wieczór. Oczywiście znów można się przyczepić do sędziego. Karny należał się bez wątpliwości. Sposobu jakim Patrice Evra powalił Ramiresa nie powstydziłby się Mamed Khalidov. Ale takie sytuacje zawsze towarzyszą londyńczykom przy okazji występów w LM i chyba przed wyjściem na murawę powinni sobie wliczyć w rachunek ze dwie kontrowersje na ich niekorzyść.

Jest jeszcze jedna sprawa, mianowicie co wielu ludzi zajmujących się piłką podkreśla, dla niektórych Niebieskich to ostatnia szansa na tryumf w europejskich rozgrywkach. Nie chcę być złym prorokiem, ale sztandarowe postacie Chelsea jak Frank Lampard czy Didier Drogba, już w tym sezonie pokazują, że może to być już ich ostatni rok, kiedy dają radę w starciu z najlepszymi na kontynencie. Przed tym okrytym kontrowersjami spotkaniem Chelsea – Barcelona dwa lata temu, Ron Harris powiedział, że jeśli Chelsea w tym roku (znaczy się 2009) nie zdobędzie LM to zrobi to już nowa gwardia za jakieś 5 lat. Na razie słowa legendarnego napastnika The Blues się potwierdzają. Oby tylko gracze Chelsea w najbliższy wtorek pokazali, że są warci końcowego zwycięstwa. Osobiście nie obawiam się samych United, tylko ich trenera. Sir Alex to szczwany lis i chyba nie da sobie wyrwać takiej okazji. Otwarcie mówi o potrójnej koronie, więc musi być naprawdę pewny swego. Król motywacji może tak ustawić drużynę, że londyńczycy znów, tak jak na Stamford Bridge, rozbiją się o diabelską ścianę.

W ostatniej dekadzie Puchar Ligi Mistrzów zdobywali wszyscy wielcy. Manchester, Liverpool, Milan, Barcelona, a nawet po czterdziestu paru latach Inter czy Real, który przez potem rok w rok zawodził rozbijając się na 1/8 finału. Zwycięstwo w  Lidze Mistrzów sprawi, że Chelsea już na stałe zdobędzie miejsce między największymi klubami świata, a dla jej piłkarzy to już ostatnia sposobność by stać się najwspanialszym zespołem w dziejach klubu. Wszystko okaże się już za trzy dni.


pubsport.pl
Krystian Nowak

Mam 16 lat. Miłością do piłki zaraziłem się podczas EURO 2004, które nauczyło mnie futbolu. Piłkarzem już raczej nie zostanę, choć szansa na to przez moment była. Chciałbym w przyszłości być dziennikarzem sportowym, bo wydaje mi się , że na sporcie, a szczególnie na piłce, znam się bardzo dobrze. Ponadto byłaby to chyba jedyna praca, którą wykonywałbym z przyjemnością. Od lipca 2010 roku swoimi spostrzeżeniami na temat piłkarskiego świata dziele się na moim blogu, gdzie serdecznie zapraszam:
http://prideoflondon.blox.pl/html

http://prideoflondon.blox.pl/html