Niebo nad Predazzo znów biało-czerwone

Tak skacze nowy polski mistrz świata! Dziesięć lat po triumfie Adama Małysza, mistrzem świata na skoczni dużej w Predazzo został Kamil Stoch.

Po tym, jak zawalił drugi skok podczas konkursu na skoczni normalnej, był załamany. Nie po raz pierwszy w drugim skoku przegrywał swoją szansę na zwycięstwo. Na pewno nie bolało by to tak bardzo, gdyby to nie były mistrzostwa świata. Kilka dni później odpalił dynamit w nogach i pokazał swoją wielkość. Wstąpił do nieba Predazzo – gwiazdy świecą blaskiem jego triumfu! Biało-czerwonego triumfu! Magiczna siła Trampolino Dal Ben! Kamil Stoch, tak gdzie wygrał swój ostatni konkurs Pucharu Świata (5 lutego 2012), został mistrzem świata! Polak grzeje się w złotym puchu przykrywającym zwątpienie i strach paraliżujący własne ruchy. Kamil zatopił się w wirującej bieli własnych myśli, nie pozwolił, by czystość wiary w marzenia na dobre utknęła w labiryncie nadwyrężonych sił witalnych. On je uwolnił w swojej głowie oraz nogach i pofrunął po złoto, jak Adam Małysz 10 lat temu!

„Żeby raz wygrać, trzeba sto razy przegrać” – powtórzył maksymę swojego ojca będący w siódmym niebie Stoch. I to właściwie powinna być maksyma każdego człowieka. By wygrać chwilę szczęścia trzeba sto razy dostać po tyłku. Tak jak życie człowieka nie jest usłane różami, tak droga do sportowej nieśmiertelności często jest bardzo wyboista. Kamil doświadczył tego na własnej skórze, ale lata wyrzeczeń, poświęceń, uwalniania umysłu od nieczystych mocy w końcu dały efekt.

Historia zatoczyła koło… W 2003 roku gladiatorem Val di Fiemme, na dodatek podwójnym, został Adam Małysz. Po dziesięciu latach do panteonu mistrzów świata na tej samej dużej skoczni dostał się Kamil Stoch. Człowiek, który zdystansował się od hałaśliwego kołowrotka własnego umysłu, wyciszył tłumiące w nim emocje i skoczył po marzenie! A ja poczułem się o te 10 lat młodszy, szczególnie gdy Małysz podbiegł do udzielającego wywiadu TVP Kamila i go serdecznie wyściskał. Wtedy miałem przed oczami Predazzo 2003 i „wyrywającego złoto wbrew naturze” (jak krzyczał Włodzimierz Szaranowicz) Małysza.

Prawdziwych mistrzów poznaje się po tym, jak potrafią się podnieść z kolan. Wiele razy pokazał to Adam Małysz, teraz cecha wielkich mistrzów objawiła się w głowie Kamila Stocha. Można było mieć wątpliwości, gdy Kamil wygrywał pojedyncze konkursy Pucharu Świata i potem spalał się w najważniejszych próbach. Dziś wątpliwości już nie mam – Kamil Stoch ma parcie na bycie gigantem skoków. Pewnie jeszcze upadnie nie raz, ale mam tę pewność, że za jego sprawą jeszcze nie raz będziemy przeżywać wielkie chwile polskiego sportu!


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl