Niecodzienna historia brytyjskiej olimpijki

W dzisiejszych czasach globalizacji sportowcy zmieniają obywatelstwa, ot tak. Pisałem kiedyś o sportowcu, który zmienił narodowość i patrząc na jego karierę   z troszkę innego punktu widzenia można wywnioskować, że ma szansę zdobyć medale na zimowych IO dla trzech krajów. Bohaterka tego tekstu wystąpi na Igrzyskach w Londynie  po raz trzeci i po raz trzeci w innych… barwach narodowych.

Ma 40 lat, niezły dorobek medalowy i bagaż przeżyć na plecach. Prowadziła sielankowe życie. Miała mieszkanie w stolicy Kuby – nagroda za wyniki sportowe, w którym mieszkała wraz z rodziną. Odnosiła tez niemałe sukcesy w trójskoku. W 1999 r. zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w Sewilli, a rok później na IO w Sydney uplasowała się tuż za podium. Zaraz po niezłym stracie w Australii poznała Andrewa Doddsa (producent telewizyjny), który do Hawany przyjechał, aby szlifować swój hiszpański. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Parę miesięcy później stali na ślubnym kobiercu, a niedługo potem na świat przyszedł ich syn. Potomek wraz z rodzicami przeniósł się do Londynu, gdyż jemu ojcu trudno było o etat na Kubie. Ale zanim Aldama wyjechał z rodzimego kraju, spotkały ją nieprzyjemności ze strony Ministerstwo Sportu, ci nie byli zachwyceni wyjazdem  tak dobrej zawodniczki.

Sportsmenka zaczęła treningi w stolicy Wielkiej Brytanii i rozmyślała, jak zdobyć brytyjskie obywatelstwo, ponieważ komunistyczna do dziś Kuba nie chętnie otacza pieczą sportowców, którzy do zawodów przygotowują się zagranicą.

Kubanka słabo przeszła proces asymilacji. Nie znała języka, a nauka jego przychodziła bardzo ciężko. Nie spodobała jej się także angielska aura, a i tamtejsze posiłki nie do końca smakowały. Wszystko jednak w miarę dobrze szło, ale do 2002 r. W tym roku aresztowano jej męża, który to w wynajętej dziupli przechowywał blisko 100 kg. heroiny o wartości 100 milionów funtów. Dodds dostał 15 lat więzienia. Kobieta została sama z małym dzieckiem bez środków do życia. Ale pomocną dłoń wyciągnął do niej trener, to głównie dzięki niemu wyszła na prostą, a intensywne treningi powinny dawać efekty. Ale  Yamilé nie startowała, Kuba miała ją gdzieś, a o brytyjski paszport było nader trudno.

Za to inne kraje bardzo chętnie dałyby jej obywatelstwo. Mogła przebierać w różnych „ofertach”  z wielu państw. Interesowli się nią i Czesi, i Hiszpanie oraz Włosi. Wybrała dość niespodziewanie – Sudan. Ponoć dla kasy. Sudańskie barwy reprezentowała sześc lat, uzyskując dobre rezultaty. W Atenach zajęła piąta lokatę, w Afryce natomiast była bezkonkurencyjna. W tym czasie z więzienia wyposzczony został jej małżonek.

Ale znowuż nie miała wyjścia, jak ponownie zmienić narodowość. Nowo wybrane sudańskie władze nie mogły pojąć, jak ich przedstawicielką może być Kubanka, która na dodatek ma 37 lat i dwójkę dzieci ze Szkotem. Ale Charles Van Comennee, szef brytyjskie federacji lekkoatletycznej z otwartymi ramionami przyjął Yamilé Aldame i obiecał uczestnictwo na IO, jeśli będą wyniki. A wyniki przyszły. Była piąta na MŚ w Deagou w 2011, a w tym roku największe osiągniecie to złoty medal halowych mistrzostw świata. Ale w Londynie, przy znakomitym występie ma szansę na medal. Na liście najlepszych tegorocznych wyników zajmuję ósme miejsce, ale nijak mają się te wszystkie tabele do rzeczywistości. Liczy się przede wszystkim dyspozycja dnia i mocna psychika, a przecież Aldama na pewno ma duże doświadczenie, wszak wśród  seniorów startuje od zeszłego tysiąclecia 🙂

PS To już mój 50 wpis na Pubsport. Mam nadzieję, że jeszcze ich trochę będzie. Wspaniale współpracuję mi się z całym zespołem. Oby tak dalej układały nasze między-redaktorskie relacje.


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.