Niedosyt

Mimo wyniku. którego mało kto się spodziewał, po wczorajszym meczu z Niemcami pozostaje na pewno pewien niedosyt. Ale my, Polacy, mamy w zwyczaju narzekanie, a zwłaszcza po spotkaniu, w którym w ostatniej sekundzie (nie minucie) meczu tracimy gola, a spotkanie, które mogło przejść do historii, kończy się tylko remisem. Mówię, że „tylko” zremisowaliśmy. Możecie powiedzieć: co on gada? Remisujemy z trzecią drużyną świata, a ten gada że „tylko” zremisowaliśmy. Ale tak jest, mogło się skończyć sporym zwycięstwem podopiecznych Joachima Loewa, ale mogło się też skończyć naszym zwycięstwem i było do tego niezmiernie blisko. A chyba nawet najbliżej w historii.

Mecz z Niemcami na pewno można uznać za pozytywny akcent naszych przygotowań do Euro 2012. Przed meczem pisałem, że nasza szansa opiera się tylko na tym, że Niemcom się po prostu nie będzie chciało. Ale myliłem się. Nasi zachodni sąsiedzi wcale nie zagrali źle, ale my mieliśmy w bramce swojego bohatera. Swojego Wojtka Szczęsnego. Problem Niemiec polegał na tym, że ich obrońcy nie radzili sobie z naszymi kontrami, ich problem leżał w defensywie.

Ale zostawiam już gości i przechodzę do podopiecznych Franciszka Smudy. Jeden mankament straszliwie rzuca się w oczy. Straty. Starty, straty, straty, Po odbiorze piłki często mamy problemy z jej przytrzymaniem, uspokojeniem gry, mamy problemy ze spokojnym graniem piłką. a na samych kontrach się po prostu nasi kopacze zajadą. Bo to Niemcy mieli posiadanie bliskie 70% i to biało -czerwoni musieli biegać w kółko za piłką. To do po poprawy, przetrzymanie, pogranie piłką. Nie chodzi mi o to, żebyśmy się przez 60 procent czasu utrzymywali się przy piłce, ale o to, żebyśmy raz na jakiś czas po prostu nią trochę pograli, w ten sposób dając chwilę oddechu naszym obrońcom.

Do naszej reprezentacji pasuje gra z kontry, z wykorzystaniem skrzydeł, które w postaci Peszki i Błaszczykowskiego, są bardzo szybkie. Tak właśnie zagraliśmy wczoraj z Niemcami i wypadło to bardzo pozytywnie.  Gdyby jeszcze Peszko wykorzystał chociaż jedną z tych trzech stuprocentowych sytuacji. Ale niestety, Sławek  nie po raz pierwszy już pokazuje, że wykańczanie akcji jest jego słabą stroną. Niestety. A u skrzydłowych, a zwłaszcza przy grze z kontry ten aspekt jest równie ważny, co u środkowego napastnika.

Tym środkowym napastnikiem był Robert Lewandowski i wczoraj mi naprawdę niesamowicie zaimponował. Widać, że jest w świetnej formie. Wygrywa pojedynki siłowe, biegowe, dobrze się zastawia, wprowadza spokój, potrafi przetrzymać piłkę. Zagrał kilka kapitalnych piłek do Sławka Peszki na lewe skrzydło, był ciągle pod grą, strzelił gola.  Właściwie to był taki mózg naszej ekipy w tym meczu. W Borsussi gra ostatnio w pierwszym składzie, bo Lucas Barrios jest kontuzjowany, ale jeśli Lewy utrzyma formę z meczu z Niemcami, to nie widzę przeszkód w tym, żeby zagościł w pierwszej jedenastce BVB na dłużej. A więc, drżyj Lucas, drżyj.

Dla mnie i nie tylko, jak słucham pewnych opinii na ten temat,  anty – bohaterem tego spotkania był nie kto inny, jak Arkadiusz Głowacki. Znowu. Znowu on. Pamiętacie Anglię? Pamiętacie jeszcze kilka innych spotkań reprezentacyjnych w jego wykonaniu? Po prostu w reprezentacji spala się w najważniejszych momentach. Zawodzi. Wczoraj, najpierw grał bardzo niepewnie, potem sprokurował karnego dla gości, a na koniec faulował na potęgę i wreszcie sędzia tego spotkania odesłał go do szatni.

Osobny akapit poświęcę jeszcze Perquisowi. W końcu to był jego debiut. I to w meczu z takim rywalem. Widać było od początku, że Perquis jest najzwyczajniej w świecie stremowany, zestresowany, w jego grze było dużo nerwowości. Zagrał dość średnio. Mimo tego, jakoś dużo, dużo pewniej czuje się, gdy na środku obrony jest Damien, a nie Jodłowiec czy Glik.

Powiem jeszcze tylko słówko o polskich kibicach. No nieciekawie, nieciekawie. Nie chodzi o zachowanie, bo pod tym względem chyba wszystko było wczoraj okej. Ale chodzi o doping, a właściwie o jego brak. Kibice zrywali się tylko od czasu do czasu, by pokrzyczeć przez 20 sekund : Polska, Polska……… I nic więcej nie słyszałem. Pamiętam mecz z Portugalią na stadionie Śląskim. Tam był doping prawie, że non stop. Od początku, do końca. Wczoraj było inaczej. Oczywiście, to był mecz sparingowy i być może, z tego powodu nie słyszeliśmy dopingu przez cały mecz, ale i tak spodziewałem się i oczekiwałem dużo więcej od polskich kibiców. Tym bardziej, że rywal należał do niezwykle atrakcyjnych.

Boję się tylko tego, że w reprezentacji zrobi się znowu nieprzyjemnie przy okazji październikowego wyjazdu do Azji. Ten wyjazd chyba pod względem sportowym nie da nic, a nawet sprawę pogorszy, bo ciekawy jestem co na ten wyjazd powie Jurgen Klopp. Już sam kapitan, Kuba Błaszczykowski wyraził niezadowolenie swoje i drużyny, względem tego wyjazdu. Jednym słowem: głupota ze strony PZPN – u, nawet jeśli ten wyjazd miałby przynieść ciut więcej setek tysięcy na związek. Bo w końcu w bardzo niedalekiej perspektywie najważniejsza impreza sportowa w historii Polski.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl