Niepokój, niedosyt i mnóstwo pytań

Wszystko to, co nadmienione w tytule jest moim stanem emocjonalnym wobec reprezentantek Polski po pierwszym turnieju World Grand Prix 2013 w Campinas. Wiem, że nasza kadra buduje się na nowo, ale przecież to samo następuje w innych drużynach i mam wrażenie, że już jesteśmy trochę w tyle w porównaniu do nich. 

W odróżnieniu od światowej czołówki, nasze panie poprzedni sezon reprezentacyjny odbyły dość spokojnie. Gdy stało się jasne, że nie zdobędą przepustek do Londynu, nasz udział w World Grand Prix miał charakter jedynie sparingpartnerski. Poza tym, impreza ta odbywała się w cieniu Ligi Światowej siatkarzy, która przyniosła nam przecież mnóstwo radości oraz jeszcze większym cieniu piłkarskich Mistrzostw Europy odbywających się na naszych stadionach. Zmierzam do tego, iż poprzedni sezon pod względem zarówno naszych klubów, jak i reprezentacji wypadł bardzo słabo. Był to sygnał, że czas coś zmienić, by zahamować spadek w rankingu.

Pierwsze promyki nadziei na lepsze dni w kobiecej siatkówce dał zespół Banku BPS Muszynianki Fakro, który zdobył Puchar CEV. Podstawę do twierdzenia, że coś się zmienia dawał również fakt, iż siatkarki z Muszyny po raz pierwszy od 2007 roku nie zagrały w finale Mistrzostw Polski. Pozytywnie też odebrano osobę Piotra Makowskiego jako nowego selekcjonera naszej drużyny. Przemawiają za nim wyniki zarówno z kobiecą reprezentacją (prowadził ją w zastępstwie za Jerzego Matlaka podczas ME 2009), jak i z poprzedniego sezonu z siatkarzami Delekty Bydgoszcz. Wszystko to miało się złożyć na budowę nowych stabilnych fundamentów kadry narodowej.

Po ogłoszeniu 22-osobowego składu na World Grand Prix i Mistrzostwa Europy nie zabierałem głosu, choć już się nieco zaniepokoiłem. Przede wszystkim ilością zawodniczek z Impalu Gwardii Wrocław, choć później spojrzałem na najnowsze transfery i już się nieco uspokoiłem – na przykład Joanna Kaczor i Ewelina Sieczka dopiero co podpisały umowę z tym klubem, a na powołanie zdecydowanie zasłużyły. W moim odczuciu na turnieje WGP jeździć powinna też Justyna Łukasik – młoda środkowa z Atomu Trefla Sopot. Ma za sobą naprawdę dobry sezon, szczególnie jeśli nadmienimy, że był to jej debiut w Orlen Lidze. Przecież obserwowałem ją w akcji na żywo (co ogłaszam z wielką dumą).

No dobrze, zostawmy powołania i weźmy pod lupę pierwsze mecze w World Grand Prix 2013. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to niekonsekwencja w działaniach i problemy z utrzymaniem przewagi w końcówkach setów. Nie jest to kwestia pojedynczego przypadku, a regularnie powtarzającego się zjawiska. Z czego to wynika? Chyba z nerwów, bo zwykle tracimy punkty seriami po własnych błędach.

Jednakże dało się też zaobserwować kilka zadowalających elementów w naszej grze. Choćby wejścia w poszczególne partie. Z tym kłopoty mieli w Lidze Światowej nasi panowie. Tymczasem podopieczne Piotra Makowskiego potrafią od razu przystąpić do wyprowadzania ciosów, bądź postawienia skutecznych bloków. Tylko, jak wspominałem, problem pojawia się później – jakby trochę brakowało zapału z pierwszych piłek.

Kolejnym pozytywnem kontrastem w stosunku do męskiej kadry jest wyraźny lider. Jest takim Katarzyna Skowrońska-Dolata, do której można grać piłkę w każdej, nawet kryzysowej sytuacji. Szkoda tylko, że pozostałe nasze siatkarki nie są w stanie jej odciążyć. Karolinie Różyckiej po prostu nie wychodzi (któryś sezon z rzędu), a Joanna Kaczor niby gotowa, ale chwilami ma problemy z przełamaniem się. Osobiście dałbym więcej szans do gry Ewelinie Sieczce.

Jeszcze jeden plus naszej kobiecej reprezentacji to walka na siatce, która w każdym meczu przynosiła nam dużo punktów. Z Brazylijkami i Rosjankami zdobyliśmy dwucyfrową liczbę „oczek” blokiem. Zadowoleni możemy być też z występów naszych środkowych – Zuzy Efimienko i Agnieszki Kąkolewskiej.

Co bym nie mówił, i tak wiele rzeczy, które dzieją się w kobiecej siatkówce, jest niewytłumaczalnych. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego w 1. i 4. secie walczymy z gospodyniami jak równe z równymi, zaś 2. i 3. partię przegrywamy dość wyraźnie i nie wychodzi nam prawie nic. Budzi to wiele pytań, ale też i sieje niepokój (przynajmniej w mojej głowie).

Dobrze, weźmy też pod uwagę, że na samym początku nasze dziewczyny zostały rzucone na głęboką wodę – trafiły do grupy śmierci i to już w pierwszy weekend. Inna sprawa, że rywalki także mają kadry w przebudowie i przemawiały za nimi bardziej sukcesy ich koleżanek aniżeli ich własne. A jeszcze dodajmy do tego suchy i obiektywny fakt, że w ostatnich latach świat ucieka Europie, o czym świadczy chociażby układ sił na Igrzyskach Olimpijskich, gdzie dwa europejskie zespoły dotarły tylko do ćwierćfinałów.

Poważny test dla Polek nastąpi w następny weekend w Płocku. Przeciwniczki ułożono tak, by iść od teoretycznie najsłabszych Kazaszek, przez niezłe Niemki do bardzo wymagających Japonek.  Nie ukrywajmy, że celem naszego zespołu jest odpowiednie przygotowanie do Mistrzostw Europy, a nie awans do Final Six WGP. Tym bardziej, że brakuje w naszym zespole Ani Werblińskiej, czy Bereniki Tomsi (dawniej Okuniewskiej), które ze względu na problemy zdrowotne w corocznym cyklu nie biorą udziału. Nie pokładam w nich całej nadziei, ale jestem przekonany, że bardzo pomogłyby w sprawnym funkcjonowaniu „Biało-Czerwonej maszynki” sterowanej przez Piotra Makowskiego.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl