Niespodziewane wyniki

Przed pierwszymi meczami półfinałowymi w LM prognozowałem, że Schalke może wywalczyć korzystny rezultat u siebie, a Barcelona może wywieźć z Madrytu co najwyżej remis. Okazuje się, że albo ja jestem złym „synoptykiem” piłkarskim, albo znów futbol okazał się nieprzewidywalny.

Na Veltins Arena we wtorek, jak dla mnie, Schalke zagrało niespodziewanie słabo. Co się stało, że drużyna, która wyeliminowała Valencię i Inter przestraszyła się Manchesteru United? Dotychczas podopieczni Ralfa Ragnicka grali ofensywnie, często stwarzali sytuacje podbramkowe. Dlaczego nie czynili tego tak często, jak wcześniej? Nie potrafię znaleźć odpowiedzi na to pytanie…

Fantastycznie w bramce spisywał się Manuel Neuer. Podczas naszej relacji na żywo dowiedziałem się, że ma odejść z Gelsenkirchen do Bayernu Monachium. Już w środę w prasie pojawiły się głosy, że w podzięce za to, co zrobił w pierwszym meczu półfinałowym, ma dostać wyższy kontrakt w obecnym klubie. A już czaił się na niego też MU…

No właśnie, powiedzmy o gościach. Zdominowali to spotkanie. Znów pokazał się nieśmiertelny Ryan Giggs, Hernandez i Rooney znów byli głównymi postaciami w ataku i gdyby nie Neuer, to obaj strzeliliby co najmniej po dwa gole…

Ogólnie, mecz jednostronny i raczej roztrzygnięty. Dziwne, że tak się stało, bo spodziewałem się meczu wyrównanego i, przede wszystkim, korzystniejszego wyniku dla piłkarzy z Zagłębia Ruhry. Podobnie o tym meczu napisał Daniel Flak. Jak napisałem w komentarzu pod jego wpisem, wyjął mi to, co napisał z ust. Po prostu tak samo postrzegam ten mecz.

A o środowym półfinale Realu z Barceloną jeszcze mówi się dużo! Emocje rozbudzili już we wtorek trenerzy, zwłaszcza Jose Mourinho. No to Guadiola powiedział: „Jose, wygrałeś bitwę na słowa. W tym Cię nie przebiję, ale zobaczymy o 20:45”. I zobaczyliśmy… strasznie brzydkie Gran Derbi. Ciągle faule, kłótnie, dużo walki na boisku, a sytuacji podbramkowych niewiele.

Przejdę do kontrowersyjnych sytuacji. Pepe dla mnie powinien dostać żółtą kartkę, podobnie jak wcześniej Mascherano. Ale Real powinien kończyć mecz w dziesiątkę. Dla mnie Emanuel Adebayor absolutnie prosił się o czerwony kartonik. Najpierw odepchnął Busquetsa, a potem jeszcze kosił rywali, jakby mu się nie chciało grać.

Co z odesłaniem na trybuny Jose Mourinho? Po pierwsze, bardzo podobało mi się wytłumaczenie naszej koleżanki z pubsport.pl srubki , która napisała„Mourinho >>jest specjalny<<. Nie porównujmy go do innych, skoro sam uważa się za wyjątkowego, a i inni go uważają [za wyjątkowego]”. Poza tym, razem z Guadiolą już dość napsuł krwi sędziom i UEFIE, bo pierwotnie sędziować miał Pedro Proenca z… Portugalii.

Arbiter Wolfgang Stark też uległ emocjom. Mógłby być bardziej konsekwentny i pokazać więcej kartek zawodnikom i jednej i drugiej drużyny. Być może nie byłoby tych przepychanek i awantur na boisku, w przerwie…

Jako fana Barcelony, niepokoi mnie to, że (znów) gole zdobywał Leo Messi. Owszem, Villa i Pedro nie byli niewidoczni, ale jako, że są napastnikami, wymaga się od nich bramek. Obaj szanse mieli, lecz nie wykorzystali ich. Trzeba szukać kogoś, kto będzie pomagał Argentyńczykowi zdobywać bramki. Może Sergi Roberto? 🙂

I teraz opiszę (już nie okiem fana Blaugrany), jak trudna jest sytuacja Królewskich:

  • Tracą dwa gole, muszą zdobyć co najmniej tyle samo, ale to wystarczy zaledwie na dogrywkę. Zatem potrzeba trafić trzy razy do bramki Valdesa
  • Murawa będzie nawodniona i przystrzyżona. Tu już The Special One nie utrudni gry rywalowi
  • Nie ma Pepe, ani Ramosa. Może i tego drugiego da się zastąpić, ale co z Brazylijczykiem?
  • Real nie może ustawić „autobusu”, bo nie ma czego bronić
  • Nie może też zagrać otwartej piłki, gdyż to będzie dla nich zabójcze i może się skończyć tak jak w listopadzie…

Mimo tego, nie uważam, że Barcelona jest już w finale. Po tym, co ostatnio robił Jose Mourinho, sądzę, że jeszcze ma jakiś pomysł na Dumę Katalonii. Przed nim chyba najtrudniejsze zadanie w trenerskiej karierze.

Oba półfinały łączy liczba 2 z wiadomego powodu. Ale prędzej odrobi tę stratę Real Madryt niż Schalke. Ale jeśli futbol jest nieprzewidywalny… Zobaczymy.

 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl