Niewykolejona lokomotywa

 Gdy oglądałem wczoraj piłkarzy Śląska, marnujących stuprocentowe sytuacje jedna za drugą, to od razu przypomniał mi się mecz klasy okręgowej sprzed kilku lat, z udziałem zespołu z mojego rodzinnego miasta…

Wszystko wyglądało niemal tak samo jak wczoraj na Oporowskiej: słaby, z trudem odpierający ataki rywal, niespotykana indolencja strzelecka zawodników gospodarzy, rosnąca z każdą kolejną minutą irytacja kibiców. Prawie jak Śląsk z Lokomotiwem. No właśnie, prawie… Tuż przed końcem – jakby to powiedział Marek Jóźwiak -„chłopcy ze wsi” dali zadość zasadzie: „Nie wykorzystane sytuacje się mszczą”. Strzał z ponad 30 metrów wpadł w okienko bramki ekipy, która powinna niczym podopieczni Oresta Lenczyka wygrać w sposób niekwestionowany. Na szczęście, Śląsk tak dotkliwej kary wczoraj nie doznał, chociaż za pudła Diaza, Ćwielonga czy Mili najzwyczajniej w świecie na nią zasłużył.

Przed rewanżem w Sofii wcale nie jestem tak wielkim optymistą jak niektórzy eksperci. Fakt, wczorajszy mecz właściwie potwierdził, że bułgarski futbol klubowy bardziej „leży i kwiczy” niż polski, ale dla wrocławian problemy ze skutecznością to nie pierwszyzna. W poprzednim sezonie można znaleźć bez problemu spotkania ligowe, w których byli na bakier ze skutecznością. Prym w tym niechlubnym procederze wiedzie Piotr Ćwielong, o którym trener Lenczyk bardzo słusznie powiedział: „Właśnie dlatego, że ma problem z wykorzystywaniem takich sytuacji, opuścił Wisłę” (cyt. za „Przeglądem Sportowym”).

Trochę głupio byłoby odpaść po tak dobrym losowaniu, z zespołem zdecydowanie słabszym od Dundee United. Szkoda, że po wczorajszym losowaniu musimy na serio brać taką ewentualność pod uwagę….


pubsport.pl
Miłosz Węgrzyn
Student prawa i politologii na Uwr. Od listopada 2006 autor bloga TYLKO I WYŁĄCZNIE O SPORCIE, promowanego przez portal Sport.pl
http://milgord.blox.pl/html