Niewypał na Euro – co z Igrzyskami?

Zdawałem sobie sprawę, że pisząc przed ćwierćfinałem z Serbią o słabości rywalek dorabiałem korzystną teorię do rzeczywistości, a wręcz ją zaklinałem. Ponadto skupiłem się na rywalkach nie próbując nawet zajmować się podopiecznymi Alojzego Świderka. Co do nich też dałoby się wysnuć jakąś przyjemną teorię, ale po trzech łatwych meczach nawet o to mogło być trudno.

W fazie grupowej nie dowiedzieliśmy się niczego o naszym zespole. Aczkolwiek zasadniczo coś o nim wiedzieliśmy i z tej wiedzy wynikałoby, że to nasze zawodniczki powinny kąsać zagrywką. Że to nasze zawodniczki powinny w konsekwencji powyższego stawiać ścianę bloku. I w końcu, idąc dalej tym tropem, to nasze zawodniczki powinny podbijać mnóstwo piłek. No ale jako że odpadł pierwszy element to i kolejnych nie była, zaś gospodynie pokazały nam kawałek męskiej siatkówki. Czyli pierwsza akcja, punkt i dziękujemy za uwagę. Skoro nie działały nasze sztandarowe elementy to można było liczyć, że może coś innego odpali. No to przyjęcie odpaliliśmy jak chińskie fajerwerki – każde w inną stronę. A rozgrywające tylko biegały za piłką. I wystawiały.

Można teraz rozważać, czy po prostu złote pokolenie przeminęło i w tej chwili na aż tak dobre wyniki jak przed kilku laty liczyć nie można, czy to czas przebudowy, czy po prostu ktoś coś zepsuł. Tym kimś miałby być Alojzy Świderek. Człowiek, który nagle pod koniec okresu przygotowawczego przejął kadrę i musiał ten wózek pociągnąć. Tutaj jest już punkt, który działa mocno na jego obronę. Bo wyniki ma takie sobie. W World Grand Prix mogło być trochę lepiej, nawet turniej finałowy był w zasięgu, ale cóż – nie wyszło. Teraz mamy piąte miejsce w Europie, aczkolwiek dostaliśmy je podczas losowania grup. Rywalki w pierwszej fazie oczywiście trzeba było pokonać, bo gdyby coś się nam stało na tym etapie… Na szczęście prasy nie obiegły nagłówki „Świderek musi odejść”. Aczkolwiek ta sytuacja z odejściem Matlaka tuż przed WGP zdeterminowała sytuację naszej kadry już w kontekście Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Prawda jest taka, że gdyby Świderek odniósł sukces to nosilibyśmy go na rękach i kupowali bilety do Londynu. Ale Świderek sukcesu nie osiągnął – osiągnął mniej więcej to, czego należało się spodziewać po przejęciu rozbitej kadry w przededniu sezonu. Prawda jest bardzo prosta – Matlak powinien odejść po zeszłorocznym mundialu. Ale skoro sami wskoczyliśmy do tego bagna, to teraz trzeba się wybabrać. Zbawienna mogłaby być dzika karta na Puchar Świata. Prezes Przedpełski mówi że walczy o nią, ale będzie ciężko. Nie dziwne skoro mamy już ją załatwioną dla facetów. Udział w Pucharze Świata przyniósł by nam niemało korzyści – po pierwsze trener Świderek mógłby zebrać pełny skład i przeprowadzić próbę generalną przed następnym sezonem (bo o bezpośredni awans z PŚ będzie niepojęcie ciężko), po drugie podreperowalibyśmy sobie ranking co może się okazać zbawienne w kontekście rozstawienia w turnieju kontynentalnym i bytności na interkontynentalnym. No bo popatrzmy – weźmy nawet, że dwie europejskie ekipy awansują z Pucharu Świata na IO. Trzecia z turnieju kontynentalnego (w optymalnej sytuacji będą to nasze reprezentantki, ale przyjmijmy roboczy scenariusz, że nie). Wówczas na turniej interkontynentalny jadą dwie najwyżej sklasyfikowane w rankingu europejskie drużyny. Czyli numer cztery i pięć na kontynencie. Po obecnie trwających mistrzostwach Polki będą szóstym w kolejności zespołem europejskim w zestawieniu FIVB (za tegorocznymi półfinalistkami i Rosjankami). I robi się bardzo nieciekawie. Bo wygląda na to, że będziemy mieli po prostu jedną jedyną szansę w kontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym, gdzie na przeciwko nam stanie kilka na prawdę mocnych zespołów. Mogą to być Rosjanki, mogą być Holenderki, Niemki, mogą też się pojawić Serbki bądź Włoszki. Choć już nieraz pokazaliśmy że na naszym kontynentalnym podwórku potrafimy zaskoczyć. Skoro nie udało się kilka dni temu to może… wiem że znowu dorabiam teorię do sytuacji. Ale co mam robić? W końcu jestem kibicem.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl